Internetowe radiostacje

Po osobistym rozczarowaniu siecią rozgłośni, które w założeniu miały być chrześcijańskie, a okazały się być boleśnie komercyjne, nowa propozycja wspólnoty misyjnej ICPE oraz ekipy skupionej wokół TanRadia wydała mi się objawieniem. RUaH 25/2003

Gdy jeden z naszych dobrych RuaHowych znajomych przesłał mi Internetem tekst zatytułowany „Czy nadal czujesz się młodo?”, potraktowałem całą sprawę jako jeszcze jeden z niezliczonych żartów, od którego sieć wprost pęka w szwach. Faktycznie, tekst był śmieszny, a cały dowcip opierał się na wykazaniu, że dzisiejsi trzydziestolatkowie to dinozaury wciąż upajające się wspomnieniem posiadania w pierwszej klasie podstawówki upragnionego piórnika made in China, dla których dwukasetowy magnetofon był w swoim czasie czymś w rodzaju złotego runa, a wejście na „Gwiezdne wojny” oznaczało szczyt prze-żyć kulturalno-estetycznych. Nawet się uśmiałem, ale gdzieś w zakamarkach świadomości pojawiła się złośliwa i uporczywa myśl, że owszem, może to i zabawne, ale jeszcze bardziej prawdziwe.

W porównaniu do dzisiejszych hip-hopowców jestem żywą skamieliną, której najwyraźniej bliżej do własnej babci niemogącej nadziwić się walkmanowi, niż do pokolenia mojego brata, które słucha już wyłącznie MP3 przez najnowszy model telefonu komórkowego.

Tyle tytułem wstępu, a teraz przechodzę do rzeczy. Jakiś czas temu na Polskich stronach internetowych pojawiło się zjawisko interesujące, a dla pokolenia piórnikowców made in China wręcz elektryzujące. Grupy zapaleńców postanowiły wykorzystać możliwości współczesnej techniki i stworzyć internetowe radiostacje grające tylko i wyłącznie muzykę chrześcijańską. Gdy się o tym dowiedziałem, byłem zachwycony. Po osobistym rozczarowaniu siecią rozgłośni, które w założeniu miały być chrześcijańskie, a okazały się być boleśnie komercyjne, nie wspominając już o radiostacji, której mimo najszczerszych chęci i wysiłków słuchać po prostu nie jestem w stanie, nowa propozycja wspólnoty misyjnej ICPE oraz ekipy skupionej wokół TanRadia wydała mi się objawieniem. Zresztą nie tylko mnie. Nasi bliscy znajomi założyli sobie sztywne łącze głównie po to, żeby „nareszcie posłuchać dobrego chrześcijańskiego przekazu”. Oczekiwania były więc ogromne a i nisza rynkowa, używając obmierzłego języka marketingu, niczego sobie.

Internet ma więc chrześcijańskie radiostacje działające, co trzeba podkreślić, legalnie z zachowaniem wszelkich zasad i praw. TanRadio i radio Omega opisują wszystko na swoich stronach zapewniając, że ich funkcjonowanie nie ma nic wspólnego z piractwem czy nielegalnym wykorzystywaniem sprzętu. I to jest chyba pierwszy krok w stronę profesjonalizmu, który przecież zaczyna się od rzetelności i uczciwości.

Wystarczy więc tylko ściągnąć odpowiedni program i już można słuchać, ile dusza zapragnie! A słuchać można praktycznie non-stop. Radio Omega (www.omega.icpe.pl) zadbało o to, żeby na internetowej antenie ciągle coś się działo. Jest więc „Worship Cafe” wypełniona pieśniami uwielbienia i chwały z całego świata, lista przebojów Top Ten, zawierająca najpopularniejsze utwory radiostacji, Studio Omega z muzyką CCM wszelkiej maści i koloru oraz, co wyjątkowo cenne, świadectwami i krótkimi katechezami nadawanymi w paśmie popołudniowym. Na Boże Narodzenie zaplanowano rozpoczęcie emisji cyklu Focus on Spirituality (Spojrzenie na duchowość), który w skondensowany i kompetentny sposób omawia różne aspekty chrześcijańskiej duchowości.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama