Każdy ma swoją świętą górę

Idea pielgrzymowania jest bardzo stara. Pierwsi pielgrzymi wyruszali w drogę zanim powstały wielkie monoteistyczne religie. Zmierzali do świętych miejsc, w których, jak wierzono, mieszkała Moc. Mógł to być święty dąb, święta rzeka, lub każde inne miejsce, które było świadkiem objawień sacrum. List 7-8/2007



Pielgrzymka nie zawsze religijna


Indianin Czarny Łoś, zmarły w 1950 r., który wielokrotnie pielgrzymował na Harney - świętą górę Indian Lakota - stwierdził kiedyś wnikliwie, że tak naprawdę każdy z nas ma swoją „świętą górę", a znaleźć ją można wszędzie. Ten strażnik indiańskiej tradycji a zarazem mistyk, zdawał sobie sprawę z umowności miejsc, do których zmierza każdy pielgrzym. Nie ma pewności czy świątynia Grobu Pańskiego została wybudowana dokładnie nad grotą, w której złożono ciało Jezusa. Równie niepewne jest to, czy Bazylika Narodzenia stoi tam, gdzie On rzeczywiście się narodził. Dla pielgrzyma cel jego wyprawy ma charakter symboliczny. To centrum świata, punkt, do którego prowadzą wszystkie drogi. Można znaleźć tysiące takich miejsc, każda kultura, a nawet człowiek ma swoje duchowe centrum. Indianie Północnoamerykańscy pielgrzymowali do kamieniołomu, skąd wydobywali glinkę, z której wykonywano cybuch fajki pokoju (kalumetu); Żydzi do Jerozolimy, chasydzi wciąż pielgrzymują do grobów cadyków, prawosławni - w poszukiwaniu rady, duchowych drogowskazów- do starców. Podobnie czynią katolicy, gdy wędrują „do progów apostolskich", by spotkać się z papieżem.

Pielgrzymki nie zawsze muszą mieć charakter religijny. Dla wielu fanów muzyki Jima Morisona jego grób na Pere Lachaise w Paryżu jest równie ważnym miejscem pielgrzymkowym, jak Ziemia Święta dla chrześcijan. W filmie Jima Jarmusha „Mistery Train" para Japończyków pielgrzymuje do Memphis, aby zobaczyć miejsce skąd pochodził i gdzie został pochowany Elvis Presley. Ich podróż ma charakter duchowy, choć nie religijny. Można odbywać także pielgrzymki do miejsc, które są dla nas ważne ze względu na nasze przeżycia z nimi związane. Osobiście, bardzo lubię odwiedzać Stuposiany w Bieszczadach, jeden z biegunów zimna w Polsce. Moja podróż tam wygląda zupełnie inaczej, niż do jakiegokolwiek innego miejsca w tych górach. Z miejscowością tą wiążą się bowiem wyjątkowe dla mnie wspomnienia. Wyjątkowe, bo pierwsze, najwcześniejsze. Tu znajduje się „święty potok" mojego dzieciństwa. Pamiętam jak przybiegałem nad jego brzeg, pamiętam ten szczególny zapach kamieni obmywanych przez wodę, a potem schnących na słońcu.

Być może właśnie takie intymne podróże były najbardziej pierwotną formą pielgrzymki. Skoro ludzie mogą pielgrzymować wyłącznie z powodów sentymentalnych, to można się pokusić o stwierdzenie, że pielgrzymowanie jest częścią ludzkiej kondycji, jej wyrazem, a może nawet istotą. Utkwiła mi w pamięci taka scena, bodajże z książki Karen Blixen „Pożegnanie z Afryką", święty Piotr zwraca się do Jezusa: „Powiedz mi, Panie, co chciałbyś zrobić jako pierwsze, kiedy powtórnie przyjdziesz na ziemię". „Wiesz, Piotrze, chciałbym jeszcze raz - odpowiada Jezus - tym razem tak na spokojnie, wejść na Golgotę"...


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama