Cena grzechu

Niewola grzechu paraliżuje mnie bardziej niż wpadnięcie do dołu, uwięzienie czy zabrnięcie w długi. We wszystkich wymienionych wypadkach czynnik ograniczający moją wolność znajduje się na zewnątrz. Natomiast grzech, w którego niewoli się znalazłem, pozostał we mnie i powoduje moje wewnętrzne spustoszenie. Idziemy, 11 marca 2007




Zacznijmy od krótkiej refleksji na temat grzechu pierwszych rodziców. Pierwszego grzechu dopuścili się jako istoty bezgrzeszne. Wszystko pobudzało ich do tego, żeby trwać przy Bogu, oni tymczasem otworzyli się na diabelskie wezwanie do buntu i postanowili zerwać swój związek ze Stwórcą.

Wprawdzie wskutek grzechu człowiek nie przestał być Bożym stworzeniem, a zatem nie utracił całej swojej dobroci ani zdolności do czynienia dobra, jednak grzech zamknął człowieka oraz czynione przez niego dobro w horyzoncie doczesności. Śmierć cielesna jedynie uzewnętrzniła różnorodną śmierć duchową, jaka wtargnęła w świat człowieka. „Śmierć przyszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy od niego zależą” (Mdr 2,24).

Niewola grzechu paraliżuje mnie bardziej niż wpadnięcie do dołu, uwięzienie czy zabrnięcie w długi. We wszystkich wymienionych wypadkach czynnik ograniczający moją wolność znajduje się na zewnątrz. Natomiast grzech, w którego niewoli się znalazłem, pozostał we mnie i powoduje moje wewnętrzne spustoszenie. Jak się uwolnić od grzechu, jeśli on przenika mnie samego i składa się integralnie na moją tożsamość?

„O nieszczęsna niewolo! – wołał św. Augustyn – Liczni niewolnicy, kiedy nie mogą wytrzymać ze złymi panami, proszą, żeby ich sprzedać. Godzą się z niewolą, chcą przynajmniej pana zmienić. Lecz co ma uczynić niewolnik grzechu? Do kogo się udać? Kogo prosić, aby go sprzedano innemu? Niewolnik człowieka, udręczony twardym traktowaniem, szuka odpoczynku w ucieczce. Ale dokąd ucieknie niewolnik grzechu? Gdzie by nie uciekł, wszędzie siebie ciągnie za sobą. Złe sumienie nie ucieknie od samego siebie. Gdzie by człowiek nie poszedł, ono pójdzie za nim. Grzech jest bowiem we wnętrzu człowieka.” (Wykład Ewangelii św. Jana, 41,4)

Najcięższą karą za grzech jest to, że człowiek do tego stopnia stał się niewolnikiem grzechu, iż nie potrafi już powstrzymać się od grzechów następnych. Do tego zła odnoszą się słowa: „Czynię zło, którego nie chcę” (Rz 7,19). Chodzi tu m.in. o całe zło, jakie się czyni z niewiedzy, nie dostrzegając w tym zła albo sądząc, że jest ono dobrem.

Niewolę grzechu przedstawiają w Ewangelii rozmaite choroby, z których uzdrawia Chrystus. W sposób pełny wyraża ją opętanie przez szatana. Nie zapominając o możliwości spektakularnych opętań, warto zdać sobie sprawę z tego, że każde trwanie w śmierci duchowej jest sytuacją zależności od szatana, nie statycznej, ale ciągle się pogłębiającej. Józef Lurka, nieżyjący już ludowy świątkarz, opętanie wyrzeźbił następująco: ogromny wąż oplata człowieka, zwłaszcza jego ręce, i usiłuje ukąsić go śmiertelnie w serce.
«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama