Bez apokryfów nie zrozumiemy naszej kultury

Wydanie apokryfów Nowego Testamentu było dla nauki polskiej konieczne. A ponieważ dotąd w Polsce nie interesowano się nimi, brak było elementarnych publikacji zagranicznych, które trzeba było sprowadzać, brak ludzi, z którymi można było omówić te problemy. Idziemy, 2 marca 2008



Dla Księdza Profesora praca nad apokryfami przez wiele lat była swego rodzaju drogą przez mękę. Brakowało nie tylko źródeł naukowych, ale i wsparcia ze strony ośrodków akademickich – świeckich i kościelnych. Skąd brał się ten negatywny stosunek do apokryfów i dlaczego dzisiaj się zmienił?

Są prace, które trzeba wykonać, nawet za cenę dużego wysiłku. Wydanie apokryfów Nowego Testamentu było dla nauki polskiej konieczne. A ponieważ dotąd w Polsce nie interesowano się nimi, brak było elementarnych publikacji zagranicznych, które trzeba było sprowadzać, brak ludzi, z którymi można było omówić te problemy, itd. I w końcu były też narosłe przesądy na temat apokryfów. Stąd zrozumiałe trudności. Chciałbym jednak mocno podkreślić, wobec głupstw, które się opowiada, że nigdy nie miałem żadnych problemów z władzami kościelnymi.

Wśród opinii o apokryfach, które można usłyszeć od osób duchownych, wiodące są dwie. Pierwsza, że apokryfów nie należy upowszechniać, ponieważ w przeszłości umacniały płytki katolicyzm ludowy i były wręcz źródłem zabobonów. I druga, że zawierają wiele niebezpiecznych tez, które mogą zamieszać w głowach ludziom niewyrobionym teologicznie. Czy może Ksiądz skomentować te opinie?

Obydwa stwierdzenia są częściowo słuszne. Apokryfy bowiem nie tylko umacniały płytki katolicyzm, ale były ulubioną lekturą ludzi, których o płyciznę religijną posądzać nie można. W apokryfach bywają elementy heretyckie, ale są to herezje dawno już przebrzmiałe, a sztucznie wywołany jazgot medialny wokół Ewangelii Judasza nie przyniósł chyba wielkich szkód. Jest natomiast inne, realne niebezpieczeństwo: że ludziom pomylą się apokryfy i Biblia. Starałem się więc wyjaśnić te sprawy w obszernym wstępie do serii wydawanych obecnie apokryfów. Każda jednak praca pionierska zawiera pewne ryzyko. Także lekarstwa zazwyczaj mają nie tylko moc leczniczą, ale szkodzą na inne narządy. Myślę, że zysk z wydania apokryfów jest jednak większy niż ewentualne straty.

Co zawierają apokryfy Nowego Testamentu? Jakiego świata są odbiciem? Czy zawierają prawdy objawione, znane z kanonu Pisma Świętego oraz czy są – jak wielu twierdzi – źródłem kilku dogmatów?

To, o co mnie Pani pyta, nadaje się na kilka doktoratów. Spróbuję krótko odpowiedzieć. Ewangelie apokryficzne opowiadają o życiu Maryi (o czym nie ma prawie nic w Ewangeliach kanonicznych) i o życiu Jezusa w tych momentach, o których nie ma mowy w tychże Ewangeliach. Apokryficzne Dzieje opowiadają historie poszczególnych Apostołów, Listy Apokryficzne dają korespondencję przypisywaną Apostołom, Maryi a nawet Panu Jezusowi, natomiast Apokalipsy opowiadają o podróżach po zaświatach osób biblijnych. Utwory te są odbiciem religijności przeciętnego chrześcijan tamtych czasów, nie wnoszą więc nic nowego do naszej wiedzy o Jezusie, choć tu i tam możemy znaleźć jakieś wiadomości historyczne. Wywarły one ponadto wpływ na liturgię, a w poznawaniu Tradycji – tej przez wielkie T – należy ich używać tak, jak każdego źródła historycznego.


«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama