W Łodzi za „późnego Gierka”

Wydana przez łódzki IPN książka zawiera 18 relacji ludzi opozycji przedsierpniowej. To KOR-owcy, ale też działacze rozbitego w 1970 roku RUCHU, z których wielu weszło później do ROPCiO, czy ludzie pierwszego NZS-u. W czasie „karnawału” 1980-81 wszyscy znaleźli się w orbicie Zarządu Regionu „S”. Więź, 7/2009



Niezależność najwięcej kosztuje. Relacje uczestników opozycji demokratycznej w Łodzi 1976-1980, oprac. L. Próchniak, S. M. Nowinowski, M. Filip, Instytut Pamięci Narodowej Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Oddział w Łodzi, Łódź 2008, 265 s.

*****

Wydana przez łódzki IPN książka zawiera 18 relacji ludzi opozycji przedsierpniowej. To KOR-owcy, ale też działacze rozbitego w 1970 roku RUCHU, z których wielu weszło później do ROPCiO, czy ludzie pierwszego NZS-u. W czasie „karnawału” 1980-81 wszyscy znaleźli się w orbicie Zarządu Regionu „S” Ziemi Łódzkiej.

Praca ta jest ważna z dwóch względów. Po pierwsze, dotychczas w przekazie popularnym i medialnym dotyczącym opozycji przedsierpniowej zdecydowanie nadwartościowywano Warszawę i Gdańsk. Owszem, z różnych względów były to ośrodki najważniejsze, gdzie grupy opozycyjne były stosunkowo silne czy wręcz miały charakter ośrodków koordynujących.

Faktem jest jednak również, że i w innych miastach opozycja (choć nieliczna) istniała, a ludzie, którzy się w nią angażowali, ryzykowali naprawdę dużo. Na ogół chyba zresztą więcej niż warszawiacy. A ponadto w tzw. terenie też działy się rzeczy ważne i interesujące. Świadectwo ludzi łódzkiej opozycji przedsierpniowej w tej książce przywraca zatem właściwe proporcje w naszym widzeniu tamtych czasów.

Drugą istotną sprawą jest fakt, że są to tzw. źródła wywołane – relacje zebrane w latach 2007-2008, w oczywisty sposób subiektywne. Pokazują one nie tylko bieg wypadków w porządku chronologicznym, ale też i to, jak autor relacji pamięta (i ocenia) tamtą rzeczywistość i swoje zaangażowanie z perspektywy 30 lat. „Historia mówiona” – wywołanie relacji świadków czy uczestników wydarzeń historycznych – to tak samo dobry sposób pozyskiwania źródeł do badań przeszłości, jak kwerendy archiwalne czy analiza prasy i memuarystyki. I taki jest standard światowy.

Niestety, mam wrażenie, że u nas nieraz jeszcze zawodowi historycy uważają „historię mówioną” za nieco ambitniejszy gatunek dziennikarstwa. Zupełnie niesłusznie. Z doświadczenia wiem, że świadkowie historii – gdy „otworzą się” i nabiorą zaufania do rozmówcy – szczerze relacjonują swoje losy, a nieraz opowiadają rzeczy po prostu fantastyczne i zupełnie nieznane, które każą badaczom stawiać całkowicie nowe pytania. Zestawienie takich świadectw z dokumentami archiwalnymi zazwyczaj dobrze wpływa na finalny produkt pracy historyka.

Redaktorom wydawnictwa należą się wyrazy uznania za „nienachalną” redakcję. Poszczególne teksty nie są jak ze sztancy, czytelnik widzi, że to relacje różnych osób. Na ogół zresztą bardzo ciekawe. Władysław Barański, po wojnie działacz „Wici” i PSL Mikołajczyka, w latach siedemdziesiątych nauczyciel, związany z różnymi nurtami opozycji (choć najbardziej z KOR-em) tak puentuje swoją działalność: „W Zgierzu, gdzie mieszkam, znano mnie trochę jako działacza opozycyjnego. Jedni przyznawali się do mnie, drudzy nie.

Partia wydawała się nie do pokonania, istniał terror psychiczny, ale w sierpniu 1980 r. postawy buntownicze już się upowszechniły. Benedykt Czuma ocenia, że okres otwartej działalności w ROPCiO stanowił bardzo dobre przygotowanie do późniejszej działalności publicznej […] Przy tworzeniu „Solidarności” w całej Polsce, nie tylko w Łodzi, uczestnicy Ruchu Obrony, cieszący się autorytetem i uznaniem w środowiskach lokalnych, posiadający umiejętności i doświadczenie organizacyjne zdobyte w opozycji, odegrali istotną rolę.”



«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama