Jak świętować w rodzinie?

Przewodnik Katolicki 14/2010

Przeżywamy Święta nawet kosztem niedomytych okien. List z życzeniami posłaliśmy papieżowi, bo w święta pamięta się o bliskich... – tak o rodzinnym przeżywaniu świąt mówią Marta i Henryk Kuczajowie

 

 

Czym są dla Was Święta Zmartwychwstania Pańskiego?

- Są dla nas kulminacją tego, co dzieje się w naszym życiu przez cały rok. To czas, na który się ciągle czeka. Po kilkunastu latach życia małżeńskiego i rodzinnego możemy stwierdzić, że udane są te święta, podczas których towarzyszy nam świadomość, że na nie zasłużyliśmy kochając i służąc innym. To szczególny czas zjednoczenia rodziny z Chrystusem. Radość Zmartwychwstania jest najdoskonalszym dopełnieniem szczęścia wypływającego z życia rodzinnego. Jednak radosnego przeżywania Wielkanocy nie byłoby bez Wielkiego Piątku. Każdego roku staramy się uczestniczyć w Misterium Męki Pańskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej. Wielkanoc przypomina nam właściwy sens życia.

Macie jakieś rodzinne tradycje związane ze świętami?

- Nie mamy jakiś szczególnych zwyczajów. Ale np. od trzech lat wysyłamy życzenia Benedyktowi XVI.W święta nie sposób nie myśleć o jego poprzedniku. Odchodził przecież do Pana w okresie wielkanocnym. Zapamiętaliśmy ostatnie jego orędzie. Prosił Boga, żeby materialny postęp ludów nie usunął w cień wartości duchowych. Czas Wielkanocy jest czasem weryfikacji tego, na ile nie ulegamy pokusom materialnym. To jak odchodził Jan Paweł II sprawia, że łatwiej nam wierzyć w Zmartwychwstanie. Nie zdążyliśmy napisać do naszego Rodaka, ale teraz piszemy do Benedykta XVI. Te listy to wyraz naszej duchowej bliskości i solidarności.

Czy święta różnią się czymś od każdej niedzieli? Przecież Zmartwychwstanie świętujemy co tydzień.

- Do świąt dłużej się przygotowujemy. W zabieganym świecie cotygodniowa Eucharystia staje się niekiedy niewiele znaczącym rytuałem. Wielki Post jest bardzo potrzebny. Ten czas buduje nasze wyobrażenie sensu Męki Chrystusa, pozwala dotknąć tajemnic. Radość oczekiwania na święta jest wtedy, gdy jesteśmy przepełnieni dobrem. Mamy wtedy odczucie, że nie marnujemy ofiary, jaką złożył za nas Jezus na krzyżu. Mamy świadomość tego, co dzieje się w świecie, w sąsiedztwie, w pracy. Ludzie poświęcają zdecydowanie więcej czasu zakupom i porządkom przedświątecznym zamiast duchowemu przygotowaniu. Dla wielu czysty samochód na święta to podstawa. Człowiek chciałby dzielić radość ze Zmartwychwstania Chrystusa z innymi, ale okazuje się, że ci, którzy deklarują się jako osoby wierzące, nie zawsze potrafią odkryć w tym prawdziwą radość. Wydaje się, że niektórzy potrafią się cieszyć tylko z większej wypłaty, jakiejś wygranej. To, co winno być źródłem długotrwałej radości, przestaje nim być w pierwszy poranek w pracy po świętach...

To może zrezygnować z przedświątecznych porządków?

- Oczywiście, czysty dom jest ważny, ale jeśli wybieramy miedzy sprzątaniem a uczestnictwem w nabożeństwach, to nie mamy wątpliwości, co mamy robić. Czasem słyszymy, że na dzień przed świętami ktoś mówi tylko o tym, czego nie zdążył kupić albo czego nie posprzątał. Nawet jeśli potem uczestniczy on w liturgii to przypomina sobie o tym, co nieważne i tym wypełnia treść swojego przeżywania tajemnic naszej wiary. Nie wszyscy myślą o duchowym przygotowaniu, a to przecież pierwsza sprawa, o której musimy pamiętać jako rodzice. Nawet jeśli stanie się to kosztem brudnych okien w domu.

U nas jest tak, że mamy czasem poczucie zaniedbania mieszkania, może dom jest mniej uporządkowany, nie zdążamy z wszystkimi porządkami. To nie jest dla nas istotne. Najważniejsza jest spowiedź, modlitwa, Komunia św., nabożeństwo i rozmowy z dziećmi. Dlaczego po świętach, gdy wracamy do pracy, ludzie nie mówią, gdzie byli w kościele, jakie piękne kazanie lub śpiewy słyszeli? Postępując za trendem telewizyjnym mówimy tylko o tym, kto ile zjadł, na czym najwięcej zarobiły supermarkety... A dlaczego nie cytujemy tego, co powiedział Benedykt XVI?

Dlaczego, Państwa zdaniem, gdy rodziny gromadzą się przy suto zastawionych stołach to rozmowy wypełnione są plotkami o nowym samochodzie proboszcza, nowej fryzurze sąsiadki?

- Ludzie mówią o tym, co jest dla nich ważne. Jeżeli ważny jest Bóg to w sposób niewymuszony pojawia się w rozmowie. Nawet gdy czasem ludzie mają uzasadnione pretensje do innych, to w czasie Wielkanocnym powinni pokornie zrezygnować z oskarżeń, płytkich rozmów, które świadczą o niewłaściwym przeżyciu Wielkiego Postu. W naszej rodzinie rozmawiamy o tym, co słyszymy w kościele. Często przeradza się to w ciekawe i wartościowe dyskusje.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama