Wypełnili swoją misję do końca

Przewodnik Katolicki 17/2010

„Jeśli zapomnę o Nich, Ty, Boże na niebie zapomnij o mnie” – tymi słowami Izabela Sariusz-Skąpska, córka prezesa Federacji Rodzin Katyńskich, żegnała w sobotę 17 kwietnia na placu Piłsudskiego w Warszawie wszystkich, którzy zginęli w katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem.

Polska straciła w niej prezydenta, wielu wybitnych polityków, urzędników, przedstawicieli sił zbrojnych i osób duchownych. Jednak najbardziej symboliczna jest właśnie śmierć w lesie, nieopodal Katynia, przedstawicieli Rodzin Katyńskich. Ludzi, którzy często całe swoje życie poświęcili na uczczenie pamięci ofiar Zbrodni Katyńskiej z 1940 roku. Którzy przez wiele lat walczyli z kłamstwem katyńskim, którzy stawiali krzyże i pomniki ofiarom tragedii. Którzy ze wszystkich sił starali się, by o tej straszliwej zbrodni usłyszał cały świat.

Odeszli do Pana w miejscu tak bliskiemu ich sercu. W lesie, gdzie spoczywają ich ojcowie, dziadkowie, bliżsi i dalsi krewni. 

„Jeśli zapomnę o Nich, Ty, Boże na niebie zapomnij o mnie - Rodziny Katyńskie wpisywały te słowa na tablice pamiątkowe i stawiane po 1989 r. pomniki, słowa przeciw zapomnieniu powtarzano podczas uroczystości w kraju i wypowiadano na polskich cmentarzach wojennych w Katyniu, Charkowie, Miednoje” - mówiła Izabela Sariusz–Skąpska, dodając, że teraz to my nie mamy prawa zapomnieć o tych, którzy odeszli:

O BOŻENIE MAMONTOWICZ-ŁOJEK, współzałożycielce Rodzin Katyńskich. Kobiecie, która wraz ze swoim mężem, historykiem Jerzym Łojkiem, poświęciła niemal całe swoje życie walce o sprawę Katynia. Po jego śmierci w 1986 roku realizowała jego testament: „Abyście zawsze i konsekwentnie podnosili publicznie sprawę Zbrodni Katyńskiej i żądali jej ukarania”. Była pierwszym prezesem Federacji Rodzin Katyńskich i szefem Polskiej Fundacji Katyńskiej. Walczyła o powstanie w Polsce Muzeum Katyńskiego.

ANDRZEJ SARIUSZ-SKĄPSKIod 2006 roku był prezesem Federacji Rodzin Katyńskich. Wcześniej przez wiele lat walczył o upamiętnienie ofiar zbrodni. W Katyniu stracił ojca. Organizował coroczne obchody w Lesie Katyńskim. W tym roku również miał wygłosić tam przemówienie. Nie zdążył.

Nikt nie miał chyba tyle energii w walce o sprawy katyńskie, co STEFAN MELAK, prezes Komitetu Katyńskiego. Rozpoczął ją już na początku lat 70. Kierował głośną konspiracyjną akcją ustawienia 31 lipca 1981 w tzw. Dolince Katyńskiej na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie pierwszego w Polsce „Pomnika Katyńskiego”, który był wykonany z granitu przez Arkadiusza Melaka i ważył kilka ton. Pomnik ten po kilku godzinach został usunięty po interwencji ambasady radzieckiej. W obronie zrabowanego pomnika występował nawet I Zjazd NSZZ „Solidarność". W stanie wojennym za swoją działalność został internowany. Pomnik katyński odzyskany został dopiero w lipcu 1989 r. Ponowne postawienie i odsłonięcie monumentu nastąpiło we wrześniu 1995 roku. Skutecznie walczył też o postawienie krzyży w miejscach zbrodni na polskich oficerach m.in. w Charkowie i Miednoje.

Nie byłoby tych wszystkich cmentarzy na wschodzie, gdyby nie działalność sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa ANDRZEJA PRZEWOŹNIKA. Od początku lat 90. zabiegał o powstanie miejsc pamięci tam, gdzie zginęli polscy oficerowie. Walczył też o inne polskie cmentarze. To m.in. dzięki jego wysiłkom udało się odnowić i otworzyć Cmentarz Orląt Lwowskich. - Miał niespożytą energię. Łączył w sobie spryt i niesłychany upór dzięki czemu udało mu się tyle osiągnąć w tak młodym wieku – wspominają osoby, które go dobrze znały. Miał zaledwie 46 lat.

Jego zastępcą był znany adwokat STEFAN MIKKE. Zaangażowany w ujawnienie zbrodni katyńskich. Brał udział w pracach ekshumacyjnych ofiar Zbrodni Katyńskiej w Katyniu, Charkowie, Miednoje i Bykowni. Efektem tych prac były dwie książki, w tym „«Śpij, mężny» w Katyniu, Charkowie i Miednoje”, której drugie, poszerzone, wydanie opuściło prasę drukarską dopiero 9 kwietnia. Pierwsze egzemplarze zabrał ze sobą na pokład samolotu.

Nie można też zapomnieć o wspaniałych kapelanach Rodzin Katyńskich. Księżach, którzy podtrzymywali na duchu walczących o upamiętnienie tej zbrodni. Takich jak ksiądz infułat ZDZISŁAW KRÓL, który przez 20 lat był kapelanem Warszawskiej Rodziny Katyńskiej. Ten niezwykle zasłużony kapłan przez wiele lat był jednym z najbliższych współpracowników księdza Prymasa Józefa Glempa oraz postulatorem w procesie beatyfikacyjnym księdza Jerzego Popiełuszki. Nie doczekał tegorocznej beatyfikacji księdza Jerzego.

Nie możemy też zapomnieć o CZESŁAWIE CYWIŃSKIM, kombatancie, żołnierzu Armii Krajowej, podpułkowniku Wojska Polskiego, więźniu sowieckich łagrów. Jako prezes Światowego Związku Żołnierzy AK walczył o pamięć wszystkich tych, którzy oddali swoje życie za Polskę podczas II wojny światowej.  

Pamiętać musimy też o osobach, które sprawując ważne urzędy, przykładały wielką wagę do upamiętnienia ofiar poległych na wschodzie oraz wciąż tam żyjących Polaków. Takich jak prezes Instytutu Pamięci Narodowej JANUSZ KURTYKA, dzięki wysiłkom którego ukazało się wiele publikacji dotyczących zbrodni na wschodzie, m.in. zaprezentowana dosłownie w przededniu katastrofy „Zbrodnia Katyńska”. Jak były marszałek Sejmu MACIEJ PŁAŻYŃSKI, który jako prezes stowarzyszenia „Wspólnota Polska” każdego dnia pomagał naszym rodakom, którzy pozostali na wschodzie. Jak JANUSZ KRUPSKI, były opozycjonista i kierownik Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, który całe miesiące spędzał w podróży, aby nieść pomoc polskim kombatantom na całym świecie, a zwłaszcza tym zamieszkałym na wschodzie. Jak ostatni prezydent Polski na wychodźstwie RYSZARD KACZOROWSKI, który działając w londyńskiej emigracji, zawsze walczył o prawdę o Katyniu.

Nie można zapomnieć też o całej rzeszy innych osób zaangażowanych w sprawy katyńskie, którzy zginęli w katastrofie pod Smoleńskiem. Często osób jeszcze młodych, które powoli zastępowały starsze pokolenie na posterunku walki o pamięć. Jesteśmy im winni nie tylko pamięć, ale też zaangażowanie w sprawy, o które walczyli. Ktoś musi kontynuować ich dzieło, żeby ta tragedia nie poszła na marne. "Nigdy nie pozwólcie, aby ta pamięć była zawłaszczana przez obce osoby. Przekażcie kiedyś to posłanie dzieciom, niech ta pamięć trwa. Zobowiązuję was: pilnujcie tego miejsca i pamięci waszych przodków" - autor tego apelu, Andrzej Sariusz-Skąpski, zginął w katastrofie, ale jego przesłanie nabrało siły testamentu.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama