Maksymalizm Ewangelii

Tygodnik Powszechny 35/2010

Im więcej przekładów Biblii, tym lepiej. Być może w przyszłości pod jednym z nich podpiszą się wszyscy. Ekumeniczny Przekład Przyjaciół ma w tym względzie pewne szanse.

 

Przekładów Pisma Świętego ukazuje się wiele, ten jednak się wyróżnia. Tłumacze to grupa ekumeniczna – ks. Michał Czajkowski, abp Jeremiasz Jan Anchimiuk, pastor Mieczysław Kwiecień – oraz tejże grupy sekretarz, Jan Turnau. Do tej pory przełożyli Ewangelie, Dzieje Apostolskie, wszystkie listy powszechne oraz niektóre listy św. Pawła.

Choć wobec Nowego Testamentu tłumacz jest – zwłaszcza w zespole ekumenicznym – w komfortowej sytuacji, to jednak i w tym wypadku napotyka na różne problemy. Przy Starym Testamencie problemem decydującym jest sam kanon w jego trzech wersjach: prawosławnej, katolickiej i protestanckiej. A poza tym, cóż zrobić z faktem bezdyskusyjnym, że Biblią Kościoła pierwszego tysiąclecia był grecki tekst Septuaginty z ok. III w. przed Chrystusem, a tekstem hebrajskim nikt się nie przejmował? Zresztą kanon Septuaginty jest starszy od kanonu hebrajskiego o jakieś, bagatela, 400 lat. Dodatkowo tekst hebrajski znalazł swój ostateczny kształt i sposób odczytania przez dodanie samogłosek dopiero w VIII w.

Kanon Nowego Testamentu jest wspólny dla całego chrześcijaństwa. Napotykamy jednak na problem pewnych średniowiecznych dodatków (tzw. redakcje), a także odczytanie żydowskiego kolorytu Nowego Testamentu, a zwłaszcza Ewangelii. Tłumacze dokonywali bowiem niekiedy prawie cudów translatorskich, by ten koloryt usunąć. Dopiero André Chouraqui (1917–2007) wydał tekst w pełni oddający żydowskie tło Nowego Testamentu.

Oto konkretny przykład. W tekście Mt 9, 20 słowa „tou kraspediou tou hemantiou autou”, czyli „frędzel płaszcza”, a więc cicit, tłumacze zastępowali spokojnie „skrajem płaszcza”. Niestety, w przekładzie Ewangelii dokonanym przez grupę ekumeniczną znowu we fragmencie tym czytamy o „kraju jego płaszcza”. Sprawdzam więc inne fragmenty-pułapki dla tłumaczy: jest uwzględnienie pierwotnej wersji. W Mt 18, 15 pojawiają się zapisane kursywą, wskazujące na oryginalny sens słowa: „Jeśli zgrzeszył przeciwko tobie brat twój”. Podobnie w tekście Łk 17, 21: „Oto bowiem królestwo Boże w pośród was!”.

Tłumacz, a w tym przypadku tłumacze, Nowego Testamentu staje wobec problemu wyboru: redakcja średniowieczna, do której czytelnik jest przyzwyczajony, czy też redakcja wcześniejsza, i to o całe wieki? Maksymalizm Ewangelii czy jego złagodzenie?

Jestem pełen podziwu, że w tak złożonym zespole tłumaczy udaje się osiągnąć konsensus. To nie tylko kwestia redakcji. Jest to także kwestia konfesyjnego odczytania Pisma św. Cóż mają zrobić ci, którzy bazują na interpretacjach nieco zdezaktualizowanych z tego powodu, że ich twórcy nie dysponowali wiedzą naszych czasów, która zresztą za kilka wieków też będzie trącić myszką?

Może należy też odpowiedzieć sobie na pytanie, czy św. Paweł pisząc o uczynkach miał na uwadze wszelkie możliwe dobre uczynki, czy też przestrzeganie uczynków Prawa, a więc 613 przepisów Tory? W takiej sytuacji przyjęcie wspólnego tekstu jest osiągnięciem znaczącym.

Listy więzienne łączy specyficzna cecha: powstały w więzieniu. Pięć listów jest świadectwem niezwykłej postawy Apostoła, który w warunkach więziennych ma poczucie odpowiedzialności za swoją misję. I nadal naucza.

Jak słusznie zauważono we Wstępie, niektóre fragmenty nie mają „dobrej prasy”, np. mówiący o tym, że mąż jest głową żony. Mało kto jednak z krytyków cytuje dalsze słowa: „Tak jak Chrystus jest głową Kościoła”! A Chrystus za swój Kościół poszedł na krzyż...

Należałoby też zatrzymać się nad ideałem wychowawczym św. Pawła: „Ojcowie, nie doprowadzajcie do gniewu dzieci swoich”.

I wreszcie fragment najważniejszy tychże listów, wręcz rewolucyjny: „nie ma niewolnika ani wolnego”. Wszyscy jesteśmy jednością w Chrystusie. Te słowa napisał człowiek, który uważał się za „więźnia Chrystusa” i w Chrystusie odkrył prawdziwą wolność.

Ten pozorny paradoks znajduje swoje wyjaśnienie w tekstach tychże listów, gdyż Chrystus wyzwolił nas wszystkich. Św. Paweł odnalazł prawdziwą wolność w Chrystusie i dlatego w rzymskim więzieniu przede wszystkim uważał się za zjednoczonego z Chrystusem, za Jego więźnia. Każdy z czterech listów w tym tomie (Drugi List do Tymoteusza, chociaż powstał także w więzieniu, to jednak nie wchodzi do zbioru zwanego „Listy więzienne”) poprzedza krótki wstęp, doskonale wprowadzający w realia epoki i problemy egzegetyczne.

Należy z radością powitać ekumeniczny przekład kolejnego fragmentu Nowego Testamentu. Im więcej przekładów, tym lepiej dla czytelników. Być może, w przyszłości trudnej do przewidzenia, pod jednym z tych przekładów podpiszą się wszyscy. Ten tutaj omawiany, jak sądzę, ma w tym względzie pewne szanse.

Na koniec refleksja. Przyjaźń przybiera różne formy. W tym wypadku możemy mówić, że Przyjaciół łączy Biblia. Tym samym jest to osiągnięcie jedności w różnorodności.

Ks. Henryk Paprocki jest teologiem prawosławnym, wykładowcą, autorem książek i tłumaczeń; ostatnio opublikował wraz z ks. Wacławem Hryniewiczem i Karolem Karskim „Credo. Symbol wspólnej wiary”. Jest rzecznikiem prasowym Kościoła prawosławnego w Polsce, kierownikiem redakcji ekumenicznej TVP.

„LISTY WIĘZIENNE ŚW. PAWŁA”, Ekumeniczny Przekład Przyjaciół, Warszawa 2010

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama