Siódmy dzień, siódme niebo

Więź 1/2011

Spotkanie z książkami Heschela to notatnik pełen zapisów z lektury. To także zgoda na to, że wiele zdań przeniknie serce i pozostanie w nim na zawsze

 

Abraham Joshua Heschel, „Szabat i jego znaczenie dla współczesnego człowieka”, przeł. Henryk Halkowski, Esprit, Kraków 2009, 210 s.

Abraham Joshua Heschel, „Pańska jest ziemia. Wewnętrzny świat Żyda w Europie Wschodniej”, przeł. Henryk Halkowski, Esprit, Kraków 2010, 184 s.

Czytelnik książek Abrahama Heschela nieustannie powtarza przypadek rabina Zusji z Annopola. Opowiada się, że Zusja zaczął studiować jeden z tomów Talmudu. Odwiedzający go uczniowie spostrzegli, że nauczyciel wciąż trwa nad pierwszą stroną. Być może trafił na trudną do rozwiązania kwestię – zastanawiali się. Po kilku dniach jeden z uczniów zebrał się na odwagę i zapytał, dlaczego nie czyta następnych stron. Rabin Zusja odpowiedział: „Tak dobrze mi tutaj, po cóż więc miałbym iść gdzie indziej?”.

Z książkami Heschela jest podobnie, dlatego powolna lektura nikogo nie dziwi. Czasem zdaje się, że na zapisanych przez niego stronicach więcej jest oddechu niż słów. Skąd bierze się to poczucie oszałamiającego zachwytu? Heschel dysponuje zadziwiającym stylem pisania. Jego dzieła łączą poetycką wrażliwość języka, który pozwala mu wpleść w tekst zaskakujące metafory, liczne porównania oraz pełne emocji obrazy i symbole. Heschel nie skupia się jedynie na kunsztownej formie – choć wyraźnie czuć, iż porusza się w niej swobodnie, że tak właśnie myśli i postrzega świat – bardziej interesuje go egzystencja rozświetlona religią.

Nie ma dla niego trudnych pytań, problemów, przed którymi należy chronić religię. Pod jego piórem przestaje ona być anachronicznym zbiorem reguł, a staje się rzeczywistością dynamiczną z pełną wdzięcznością i siłą właściwą tylko sobie. Najważniejszym zadaniem Heschela jest obudzić serce człowieka i sprawić, by znów zabiło mocniej dla Boga. Nie kieruje czytelnika do Boga za pomocą szoku, kontrowersji – jak tylu współczesnych pisarzy i publicystów religijnych – lecz rozbudzając i tęsknotę, i wzniosłą miłość. Heschel porywa czytelnika do Boga za pomocą piękna, które samo urzeka.

Powstały w 1951 roku „Szabat” od początku wzbudzał niedowierzanie. Podawano w wątpliwość, czy rabin z Polski, który przebywa w Stanach Zjednoczonych dopiero od jedenastu lat, może posługiwać się w takim stopniu językiem angielskim. Jakby mimowolną odpowiedzią na głosy niedowierzania była niezwykła wprost erupcja twórczości Heschela w latach 50. Rozpoczyna ją pisany z poetyckim rozmachem zbiór szkiców Pańska jest ziemia” poświęcony przybliżeniu środowiska i niezwykłej siły Żydów z Europy Środkowo-Wschodniej. I znów siła słowa Heschela jest niespożyta, bowiem książka ta, choć opisująca w większości świat, który uległ zagładzie, bardziej przypomina psalm pochwalny niż kadysz. Zaraz po Szabacie” ukazują się dwie bodaj najgłośniejsze jego książki: w roku 1954 „Człowiek szukający Boga”, a rok później swoiste odbicie tematu – „Bóg szukający człowieka”. Dopiero w latach 60., piszący w czterech językach (jidysz, hebrajskim, niemieckim, angielskim) Heschel udziela swoim oponentom jakby spóźnionej odpowiedzi: Prorocy” z 1936 roku, jego doktorat napisany i obroniony w Niemczech, ukazują się wreszcie po angielsku.

Spotkanie z książkami Heschela to notatnik pełen zapisów z lektury. To także zgoda na to, że wiele zdań przeniknie serce i pozostanie w nim na zawsze. Swoiste credo pisarskie zostało wyrażone już w „Bogu szukającym człowieka”: „Wiara wyrasta z podziwu, ze świadomości, że doświadczamy Jego obecności, z pragnienia, by odpowiedzieć na wezwanie Boga, ze świadomości, iż zostaliśmy wezwani. Religia jest zarówno pytaniem Boga, jak i odpowiedzią człowieka. Droga do wiary jest drogą wiary. Droga do Boga jest drogą Boga. Gdyby Bóg nas nie pytał, wszystkie nasze dociekania byłyby daremne”.

Twórczość Heschela to pisanie wypływające z wpatrywania się w świętość. Dlatego tak mocno dźwięczą słowa z Szabatu” czytanego teraz, na początku nowego stulecia. Czy stać mnie na zatrzymanie się w wyścigu szczurów i świętowanie? Raczej: nie stać mnie na niezatrzymanie się. Heschel wielokrotnie powtarza, że odpowiedzią na zło nie jest dobro, lecz świętość. Rachunek „dobro za zło” powoduje jedynie matematyczną próżnię równoważących się sił, człowiek w swoim życiu potrzebuje jednak wyjścia ku czemuś, co pozwoli zachować mu swoją godność. To staje się możliwe jedynie przez spotkanie ze Świętym.

W Biblii słowo kadosz – święty – użyte jest po raz pierwszy na określenie szabatu. „I pobłogosławił Bóg dzień siódmy i uczynił go świętym” – czytamy w Księdze Rodzaju. Dlatego Heschel na pytanie, gdzie znaleźć Boga, odpowiada: w szabacie. Tym, którzy nie posiadają ziemskiego wyobrażenia Boga, wyznaczonej przez Niego góry, jeziora czy innego punktu w przestrzeni, a szukującym Go został dany czas. Czas – bo Bóg jest wieczny. Czas i to, co go przecina, wskazując na wieczność – wydarzenie. Judaizm to religia wydarzeń, przekonuje autor. Exodus i inne wydarzenia będą wspominane i podkreślane jako ta rzeczywistość, której nie można zawłaszczyć, podporządkować i zmanipulować. Bóg był ich sprawcą, nie człowiek.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama