Wysoki iloraz serca

Przewodnik Katolicki 42/2011

Może trudno w to uwierzyć, ale w dzisiejszym świecie są jeszcze takie miejsca, gdzie nie jest ważne, jak wyglądamy, jaką mamy pozycję społeczną czy ile skończyliśmy fakultetów. I zawsze zostaniemy tam przyjęci z otwartymi ramionami.

 

Prostota, szczerość, otwartość. Tak Grzegorz Zbiorczyk mówi o swoim pierwszym spotkaniu z ruchem Wiara i Światło. W ubiegłym roku, jako kleryk poznańskiego seminarium duchownego, uczestniczył on w letnim obozie zorganizowanym przez wspólnotę „Płomień” z Poznania. W Łagowie k. Gostynia wypoczywały osoby niepełnosprawne intelektualnie wraz ze swoimi pełnosprawnymi przyjaciółmi. – Od razu poczułem się tam w pełni zaakceptowany. Wszyscy byli bardzo otwarci i przyjaźni – wspomina kleryk Grzegorz, podkreślając, że to zasługa osób niepełnosprawnych, które nie potrafią udawać i tym samym swoją bezpośredniością promieniują na osoby pełnosprawne. – Wszyscy też byliśmy tam traktowani równo, niezależnie od stopnia sprawności – dodaje.

Po prostu być ze sobą

Letnie i zimowe obozy to zaledwie jedna z form działalności ruchu Wiara i Światło. W czasie całego roku poszczególne wspólnoty, których w Polsce jest obecnie 128, spotykają się regularnie, nie tylko na Eucharystii i modlitwie. – Cała nasza aktywność polega na byciu ze sobą, czyli na ofiarowywaniu swojego czasu i obecności. Jest wówczas szansa na to, aby narodziła się między ludźmi przyjaźń. Na byciu ze sobą zasadza się także cała reszta podejmowanych działań. Wtedy bowiem mamy możliwość odkrywania siebie i naszych darów − tłumaczy Joanna Koczot, wicekoordynator międzynarodowy Wiary i Światła.

Ruch ten skupia oprócz osób niepełnosprawnych intelektualnie także ich rodziny oraz osoby w różnym wieku, które pragną zostać ich przyjaciółmi. Wspólnotom towarzyszy również kapelan. – W naszej wspólnocie panuje zasada partnerstwa. Osób pełnosprawnych nie określamy mianem opiekunów, bowiem jeśli one komuś pomagają, np. podczas ubierania się czy jedzenia, wypływa to po prostu z przyjaźni. Mówiąc krótko: skoro mój przyjaciel nie potrafi zrobić czegoś sam, to potrzebuje mojej pomocy – wyjaśnia Joanna Koczot, która od 20 lat zaangażowana jest we wspólnotę działającą w Jaworznie.

W Polsce Wiara i Światło znana jest pod potoczną nazwą „wspólnoty muminkowe”, dlatego że osoby niepełnosprawne określano w niej „muminkami”, a pełnosprawne „paszczakami”. Po latach postanowiono jednak odejść od tej terminologii. – Nie chcemy tworzyć takich podziałów. Mamy przecież swoje imiona, którymi się posługujemy. Należymy zresztą do międzynarodowego ruchu, w którym nie funkcjonują pojęcia „muminek” i „paszczak” – stwierdza koordynatorka.

40 lat minęło

A wszystko zaczęło się we Francji, gdy Jean Vanier, założyciel Domów L’Arche (Arka) stanowiących miejsce całodziennego pobytu osób niepełnosprawnych i zdrowych, usłyszał o historii Kamili i Gerarda Profit oraz dwójki ich głęboko upośledzonych dzieci. Małżonkowie postanowili bowiem wybrać się w 1968 r. wraz z dziećmi na pielgrzymkę do Lourdes. Najpierw odmówiono im uczestnictwa w pielgrzymce diecezjalnej, a gdy udali się tam prywatnie, doświadczyli wiele przykrości. Ich dzieci stały się przedmiotem drwin i złośliwości. Jean Vanier postanowił więc zorganizować pielgrzymkę osób niepełnosprawnych do Lourdes, która doszła do skutku po trzech latach przygotowań. Uczestniczyło w niej 12 tys. pielgrzymów z kilkunastu krajów świata, z czego ponad jedną trzecią stanowiły osoby upośledzone umysłowo. Dlatego też rok 1971 uznawany jest za datę powstania ruchu Wiara i Światło, do czego przyczyniła się też Marie-Hélène Mathieu, pedagog zaangażowana w pracę z osobami niepełnosprawnymi.

Od tego czasu każdego roku wspólnoty z całego świata pielgrzymują do Lourdes. Z okazji 40-lecia postanowiono jednak zorganizować wiele tzw. pielgrzymek jubileuszowych do różnych sanktuariów, na które prowincje z poszczególnych krajów zapraszają się wzajemnie. – Dzięki temu więcej osób może brać udział w świętowaniu jubileuszu i więcej ludzi może dowiedzieć się o ruchu Wiara i Światło, jako jednym ze sposobów, w jaki Bóg prowadzi nas do siebie – zauważa Joanna, dodając, że pielgrzymki, które odbywają się w tym i przyszłym roku, są okazją do przypomnienia historii ruchu, powrotu do jego korzeni i odkrywania na nowo swojego powołania.

Na poziomie serca

W Polsce pierwsze grupy Wiary i Światła powstały równolegle we Wrocławiu i w Warszawie w 1978 r. Stopniowo pojawiały się także w innych większych miastach, m.in. w Krakowie, Poznaniu, Szczecinie, Zielonej Górze i Gorzowie Wielkopolskim. W 1982 r. zawiązała się też wspólnota w Lublinie. 20 lat później do jednej z dziesięciu działających w tym mieście grup ruchu trafiła Sylwia Kowalczyk. – Będąc we wspólnocie, obserwuję u siebie duże zmiany. Jest coś niesamowitego w tym, jak osoby z upośledzeniem umysłowym potrafią nas, sprawnych, przemieniać. W naturalny sposób pomagają nam one pokonywać egoizm, niecierpliwość czy uprzedzenia. A przy tym uczą otwartości i spontaniczności. My mamy wyższy iloraz inteligencji, ale one mają za to wyższy iloraz serca – opowiada Sylwia, która obecnie pełni funkcję wicekoordynatorki Prowincji Centralno-Wschodniej.

Również Joanna Koczot podkreśla, że niepełnosprawni intelektualnie to ludzie serca. – Zachwyca mnie ich niesamowita prostota w byciu. Kiedy się z nimi przebywa, wchodzi się na poziom serca. Te osoby przyjmują człowieka takim, jakim jest. Mają niesamowitą otwartość w przekazywaniu uczuć, czytelność i przejrzystość w wyrażaniu siebie. Ich świat jest bardzo prosty i zwyczajny, a jednocześnie wskazuje na to, co jest dla człowieka najważniejsze, czyli na pragnienie bycia kochanym i potrzebę kochania innych – zauważa Joanna, dodając, że osoby te mają wielką łatwość tworzenia więzi i dar wychodzenia do drugiego człowieka. – Przebywając z osobami niepełnosprawnymi uczę się od nich gestów życzliwości, a moje serce staje się bardziej wrażliwe – przyznaje.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Kasia
    18.10.2011 22:18
    Wyrazy uznania dla ludzi zangażowanych w Wiarę i Światło. Trzeba mieć wielkie serducho żeby się na to zdecydować. Póki są tacy ludzie to jest nadzieja że ten świat nie jest taki zły.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama