Świętowanie niedzieli w Polsce - fakty i postulaty

Zeszyty Karmelitańskie 4/2013 Zeszyty Karmelitańskie 4/2013

Niedziela jest w Polsce – podobnie jak w bardzo wielu innych krajach – dniem w zasadzie wolnym od pracy. Nie oznacza to jednak, że nikt wtedy nie pracuje. Przeciwnie, ze względu na zmniejszoną obsadę osobową, wzmożony wysiłek podejmują wówczas przedstawiciele różnych służb społecznych, a także osoby pracujące w trybie zmianowym, uczące się lub studiujące w trybie niestacjonarnym oraz ci wszyscy, których do zaniechania niedzielnego odpoczynku zmusza trudna sytuacja materialna.

 

O ile obecność na niedzielnej mszy świętej stanowi systematycznie badany i dobrze udokumentowany przejaw świętowania niedzieli, o tyle inne formy przeżywania Dnia Pańskiego w duchu religijnym nie podlegają tak dokładnej analizie. Wprawdzie w prowadzonych przez Centrum Badania Opinii Społecznej badaniach nad religijnością dorosłych członków polskiego społeczeństwa pojawia się standardowo pytanie o udział w praktykach religijnych, ale zarówno msza święta, jak i inne nabożeństwa czy spotkania religijne wymieniane są w pytaniu łącznie, więc trudno na takiej podstawie orzec, jak często badani biorą udział w każdej z tych praktyk oddzielnie. Można jedynie przypuszczać, że skoro w niedzielnej mszy świętej uczestniczy tylko część osób zobowiązanych, to biorących udział w innych niedzielnych praktykach religijnych będzie jeszcze mniej. Trafność tego przypuszczenia potwierdzają m.in. wyniki badań przeprowadzonych przez J. Baniaka pod koniec lat 80. i 90., który podaje, iż udział w takich formach świętowania niedzieli, jak nabożeństwa, lektura książek i czasopism literatury religijnych, medytacja czy modlitwa indywidualna, deklarowała jedynie około ¼ jego respondentów (katolików, mieszkańców Kalisza).

Z powyższych rozważań wynika jasno, że dla ciągle jeszcze ilościowo znaczącej (i większej niż w innych krajach europejskich) części katolików w Polsce świętowanie niedzieli oznacza fizyczną obecność na mszy świętej, a dla mniejszości także pełne w niej uczestnictwo, wyrażające się przyjęciem komunii świętej, oraz udział w innych praktykach religijnych (nabożeństwa, modlitwa, itp.). Czas poświęcony na bezpośredni kontakt z Bogiem obejmuje jednak tylko niewielką cząstkę niedzielnych godzin. Większość niedzielnego wolnego czasu poświęca statystyczny Polak innym formom aktywności, wśród których (według ostatniego sondażu CBOS na ten temat) na pierwszych pozycjach plasują się: oglądanie telewizji, spędzanie czasu z członkami rodziny, odpoczynek bierny (spanie, leżenie) oraz spacery. Ponad 60% badanych przyznaje się także do robienia w niedzielę zakupów. Wśród nich dominują ludzie młodzi, mieszkający w dużych aglomeracjach miejskich, legitymujący się wyższym wykształceniem i mający dobrą sytuację materialną. Choć dokonywanie zakupów w ten dzień daje wielu zapracowanym osobom nieosiągalną w dni powszednie możliwość spokojnego nabycia potrzebnych towarów, to są i tacy ludzie (13% według badań CBOS z 2011 roku), którzy traktują godziny spędzane w centrach handlowych, zwanych nie bez powodu współczesnymi „świątyniami konsumpcji”, jako dobrowolnie wybieraną, atrakcyjną formę spędzania wolnego czasu.

Niedziela jest w Polsce – podobnie jak w bardzo wielu innych krajach – dniem w zasadzie wolnym od pracy. Nie oznacza to jednak, że nikt wtedy nie pracuje. Przeciwnie, ze względu na zmniejszoną obsadę osobową, wzmożony wysiłek podejmują wówczas przedstawiciele różnych służb społecznych, a także osoby pracujące w trybie zmianowym, uczące się lub studiujące w trybie niestacjonarnym oraz ci wszyscy, których do zaniechania niedzielnego odpoczynku zmusza trudna sytuacja materialna. Można powiedzieć, że ich praca w ten dzień wynika ze stanu pewnej życiowej konieczności. Natomiast dobrowolna praca w niedzielę, wykonywana przez chrześcijanina wyłącznie z pobudek materialnych, dla osiągnięcia zysku i wzbogacenia się, pozostaje w głębokiej sprzeczności z chrześcijańskim pojmowaniem sposobu świętowania Dnia Pańskiego. Zdaniem prof. Anieli Dylus, we współczesnym społeczeństwie, które jest »całodobowym« globalnym społeczeństwem usług, gdzie w wyniku chęci osiągnięcia zysku wykorzystuje się każdą okazję czasową, aby zarobić”, niebezpieczeństwo wplątania się w pułapkę dobrowolnej pracy w niedzielę jest bardzo realne.

Nie mniejsze zagrożenie dla zachowania i umacniania świątecznego charakteru Dnia Pańskiego stanowi – szczególnie dla ludzi wierzących – funkcjonowanie takiego systemu pracy, który wymusza w sposób pośredni – poprzez stosowanie różnych „zachęt” materialnych lub nacisków psychologicznych – angażowanie się w pracę w formalnie wolne od niej niedziele. Ten sposób podejścia, stanowiący jeden z charakterystycznych rysów życia w Polsce Ludowej, bynajmniej nie przeszedł do historii wraz z upadkiem poprzedniego ustroju. W obecnym kontekście gospodarczym i społeczno-politycznym występuje nadal (choć w zupełnie odmiennym od minionego garniturze ideologicznych uzasadnień) i działa, w sytuacji pokaźnego deficytu stabilności na rynku pracy, ze skuteczną bezwzględnością. Nie jest to zresztą stan rzeczy występujący wyłącznie w naszym kraju, lecz także w wielu innych, gdzie niezadowolenie z jego istnienia wywołało społeczną reakcję w postaci powstania ruchu stawiającego sobie za cel walkę o wolną niedzielę. Kolebką tego ruchu była Austria, gdzie w 2001 roku powstał „Sojusz na rzecz Wolnej Niedzieli”. W następnych latach podobne inicjatywy podejmowano w kolejnych krajach europejskich. W Polsce, w lutym 2008 roku, przedstawiciele kilkunastu organizacji pozarządowych, stowarzyszeń pracodawców oraz związków zawodowych podpisali w Warszawie porozumienie o współpracy pod nazwą „Przymierze na rzecz Wolnej Niedzieli”. Celem tej ponadpartyjnej inicjatywy jest dążenie do „zachowania świątecznego charakteru niedzieli dla dobra rodziny i społeczeństwa jako dnia wolnego od pracy poprzez prawne uregulowanie czasu pracy handlu w niedziele, a także doprowadzenie do zapisu konstytucyjnego określającego niedziele jako dzień wolny od pracy”. Polska przystąpiła także do podpisanego w czerwcu 2011 roku w Brukseli „Europejskiego Sojuszu na rzecz Wolnej Niedzieli”, do którego należy około 100 związków zawodowych, organizacji społecznych, Kościołów i wspólnot wyznaniowych. W oświadczeniu o jego założeniu sygnatariusze powołują się na zapis Karty praw podstawowych Unii Europejskiej mówiący o sprawiedliwych warunkach pracy i domagają się od instytucji europejskich ochrony niedzieli jako zasadniczego, wspólnego dnia wypoczynku w Unii Europejskiej.

Dążność do realizacji celów zawartych w założeniach programowych „Porozumienia na rzecz Wolnej Niedzieli” znajduje swoje potwierdzenie i wzmocnienie w działalności Społecznego Ruchu Świętowania Niedzieli, którego członkowie złożyli w kwietniu br. petycję na ręce przewodniczącego Senackiej Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji, zawierającą postulat podjęcia prac legislacyjnych, które miałyby na celu: ochronę w obowiązującym prawie niedzieli jako dnia wolnego od pracy, zakaz handlu w niedzielę oraz wyeliminowanie z przepisów prawnych niedookreślonych zwrotów, umożliwiających pracodawcom interpretację prowadzącą do powstawania regulaminów czasu pracy zagrażających interesom pracowników i ich rodzin. Inną inicjatywą, rozpoczętą w maju br.  pod patronatem Akcji Katolickiej, jest kampania plakatowa  i formacyjna pod hasłem „W niedzielę nie kupuję”, której celem jest zwrócenie uwagi na świętość niedzieli oraz na prawa ludzi pracy do godnego życia, odpoczynku i spędzania czasu z rodziną.

Przedstawione powyżej inicjatywy, nastawione na dowartościowanie niedzieli poprzez prawne zagwarantowanie jej statusu dnia wolnego od pracy, są z całą pewnością bardzo potrzebne i należy je wspierać. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z tego, że nawet uwieńczenie sukcesem postulatów formułowanych przez działaczy społecznych czy polityków nie spowoduje automatycznie zmiany świadomości tych chrześcijan, którzy postrzegają niedzielę jedynie jako dzień zakończenia weekendu, a nie jako dzień święty – pamiątkę Zmartwychwstania. Wydaje się więc, że najcenniejszym sposobem „walki o niedzielę” jest praca nad odkrywaniem jej najgłębszego sensu jako tego dnia, który „ma być oparciem dla chrześcijańskiego życia”. Pomocą w jej realizacji może i powinno być przede wszystkim potraktowanie niedzielnej liturgii jako ośrodka wszelkich działań duszpasterskich. Niedzielna Eucharystia jest bowiem, jak podkreśla o. Jacek Salij, „czymś znacznie więcej niż źródłem wiary dla każdego z nas, niż najszczególniejszą sposobnością do odnowienia w sobie bliskości z Bogiem. Niedzielna Eucharystia jest – powinna być - źródłem wiary dla całej uczestniczącej wspólnoty, szansą odnowienia również naszej wspólnotowej bliskości z Bogiem”.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • nika
    29.04.2014 09:49
    W kontekście tych stwierdzeń nasuwają mi się dwie sprawy (z autopsji i obserwacji):
    pierwsza to ta, że nasi rodzice wywalczyli w 1981r. wolne soboty, a my - także jako pracodawcy, ale również i pracownicy - nie wiemy, kiedy przestać się dorabiać. I nie mówię o tych, którzy w niedziele zarabiają na chleb ale (w przenośni, rzecz jasna) - na szynkę do tego chleba...
    A po drugie - ogromna prośba do duszpasterzy - żeby godziny sprawowania Eucharystii były bardziej dostosowane do możliwości i potrzeb wiernych - myślę to o wczesnoporannej Mszy św. w niedzielę, ale i o bardziej przystępnych godzinach Mszy św. w tygodniu, ponieważ wielu chciałoby uczestniczyć, ale Msza o 7.00 (nie mówiąc - później) czy o 17.00 to stanowczo wyłącznie dla niepracujących najemnie, a skoro można je odprawiać w koncelebrze, to znaczy, że jeden ksiądz mógłby np. o 6.00 czy o 19.00. Dużo więcej osób by wtedy także w tygodniu mogło korzystać z Chleba Eucharystycznego...
  • Verbum
    29.04.2014 19:03
    Popieram propozycję zmiany godzin odprawiania Mszy św. w ciągu tygodnia.
    W mojej parafii - niestety - godziny odprawiania Mszy św. są dostosowane wyłącznie do możliwości czasowych osób niepracujących (godz. 7.00, 8.00 i 18.00).
    W godzinach 7.00-18.00 większość pracujących jest w drodze do pracy, pracuje lub właśnie wraca z pracy.
    Po godz. 18.30 kościelny tylko "czeka" aż wierni opuszczą świątynię.
    Żeby wziąć udział w Mszy św. np. o godz. 20.00 muszę jechać do centrum Poznania.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie... Pobieranie...