Mity samorozwoju i kręcenie się wokół siebie

Życie duchowe /Lato 2019 Życie duchowe /Lato 2019

Jak pokazują prace autorów zajmujących się w sposób krytyczny współczesnym kultem samorozwoju, nigdy wcześniej w naszej historii nie mówiliśmy tak wiele o własnym „ja” i jego cechach (poczuciu własnej wartości, zaufaniu do samego siebie, rozwoju osobistym itp.) i nigdy wcześniej nie dysponowaliśmy tak wieloma sposobami mierzenia, ewaluacji i rozwijania ego.



Zdaniem socjologów żyjemy w czasach płynnej nowoczesności, kiedy – jak pisze profesor psychologii Uniwersytetu w Aalborgu Svend Brinkmann – „jedynym stabilnym punktem odniesienia okazuje się nieustanna zmiana, a pewni możemy być jedynie tego, że wszystko, czego nauczyliśmy się wczoraj, jutro będzie już nieaktualne. Dlatego kluczowymi pojęciami stały się «kształcenie przez całe życie» i «rozwijanie kompetencji»”[1]. Jest to również, przynajmniej w naszym obszarze kulturowym, okres silnie zsekularyzowany, w którym „łaska i zbawienie jako cel egzystencji zostały zastąpione samorealizacją, rozwijaniem kompetencji i kształceniem przez całe życie. Miejsce Boga jako centrum wszechświata zostało zajęte przez «ja»” (Poczuj grunt…, s. 104). Można powiedzieć, że slogan: „Rób więcej, czuj się lepiej, żyj dłużej”[2] stał się „pierwszym przykazaniem” nowej religii samorozwoju. Jej celem „jest móc więcej (bez względu na to, co się rzeczywiście może), mieć lepsze samopoczucie (lekceważąc nasz prawdziwy stan psychiczny i jego źródło) i żyć dłużej (bez względu na jakość życia w ciągu tych wszystkich lat)” (Poczuj grunt…, s. 19). Mamy więc robić więcej, lepiej i dłużej, nie zwracając uwagi na treść albo sens tego, co robimy – bo jak podkreśla Brinkmann – „rozwój stał się celem samym w sobie”, a „naszym centralnym punktem odniesienia stało się «ja»” (Poczuj grunt…, s. 19).

Umowa z samym sobą

„Ja, niżej podpisany/podpisana… oświadczam, że muszę zapanować nad swoim życiem pod każdym względem. Nie będę dłużej godzić się na życie gorsze niż to, na jakie wiem, że zasługuję. Wystarczająco dobrze znam już jedną stronę życia i teraz nadszedł mój czas, by zabłysnąć. Zobowiązuję się do poprawienia jakości mojego życia. Bez względu na okoliczności będę realizować opisane w tej książce zadania, które uskrzydlą mnie na zawsze. Doprowadzę je wszystkie do końca. Będę niestrudzenie pracować nad wzbogaceniem mojego życia i przełamywać bariery.

To na mnie spoczywa odpowiedzialność za kształtowanie własnego losu i ufam w swoją zdolność do doprowadzenia dzieła tej książki do końca. Rozumiem, że jedynym sposobem na prawdziwy sukces jest wejście w wyjątkowy stan umysłu i zamierzam niezłomnie pracować, by go osiągnąć i doskonalić. Czuję gotowość do życia własnym życiem w niekończącym się cyklu samorozwoju oraz do wykorzystania niewyczerpanych sił, które posiadam.

Poddam się gorącym pragnieniom, fascynującym wizjom i pasji życia, która wznosi się ponad wszystko.

Podpis: ………….
Data: …………….”

Autorem tego manifestu samorozwoju jest Daniel Chidiac[3], pisarz motywacyjny z Melbourne w Australii, „oddany szerzeniu idei życia bez ograniczeń”[4], którego książka jest jednym z motywacyjnych bestsellerów serwisu Amazon.

Samopomocowa mitomania

Literatura motywacyjna pełna jest takich manifestów, obietnic i zapewnień, bo jej „przykazania” opierają się na kilku ogólnikowo sformułowanych sloganach: bądź szczęśliwy, dbaj o swoje ciało, rozwijaj pozytywne nastawienie, dotrzyj do swoich najskrytszych, wewnętrznych emocji. Jej ulubione techniki to pozytywne myślenie, wizualizowanie sobie celów, „motywowanie się”. Mimo że nieznany jeszcze kilka dekad temu, obecnie coaching życia (life coaching) jest niezwykle popularnym zawodem. Na całym świecie żyje około czterdziestu pięciu tysięcy trenerów osobistych, a związany z ich działalnością przemysł jako całość generuje dwa miliardy dolarów rocznie[5]. Społeczne konsekwencje tego procesu są rozliczne, ale z perspektywy psychologicznej przypomina to „niemalże stan zbiorowego uzależnienia” (Poczuj grunt…, s. 21). Niektórzy (jest ich jednak coraz mniej) są uzależnieni od nikotyny i substancji psychoaktywnych, natomiast większość z nas (i liczba ta stale rośnie) wykazuje uzależnienie od zaleceń doradców od stylu życia, trenerów samodoskonalenia i kaznodziejów zdrowego odżywiania się. Ponadto z dnia na dzień ukazuje się niezliczona ilość poradników samodoskonalenia, mających ułatwić i wesprzeć nasz rozwój osobisty, trudno jest bowiem odstąpić od nieustannego zajmowania się sobą, swoim wnętrzem i tym, jak najefektywniej możemy się rozwinąć, skoro „ja” stało się centrum wszystkiego.

Jak podkreśla norweski psycholog i socjolog Ole Jacob Madsen, w literaturę samopomocowo-motywacyjną wpisany jest jednak pewien zasadniczy paradoks. Z jednej strony hołubi ona wolne wybory i samorealizację jednostki, z drugiej jednak przyczynia się do formowania ludzi w coraz większym stopniu uzależnionych od pomocy wszelkiej maści poradników i stojących za nimi „guru” samorozwoju. Pozornie twierdzi się, że dzięki samorealizacji stwarza się dorosłe, samowystarczalne jednostki, ale w rzeczywistości mamy do czynienia z uzależnionymi dziećmi (dziecinnymi dorosłymi), którym wydaje się, że ich „ja” jest absolutem (zob. Poczuj grunt…, s. 120). Jak dowodzi Madsen, rzeczywisty powód, dla którego wydaje się setki poradników mających nam pomóc w realizacji siebie, rozwoju i staniu się „najlepszą wersją samych siebie”, jest taki, że nie przynoszą one żadnego szczególnego efektu. W branży wydawców poradników mówi się wręcz o „regule osiemnastu miesięcy”. Głosi ona, że osoba, która najprawdopodobniej kupi jakikolwiek poradnik, to ktoś, kto w ciągu ostatnich osiemnastu miesięcy kupił już inną książkę z tej kategorii – taką, która, co oczywiste, nie rozwiązała wszystkich problemów[6]. Druga strona tego paradoksu, co podkreśla Brinkmann, związana jest bowiem, z imperatywem pozostania sobą przy jednoczesnej konieczności nieustannego zmieniania się, a obie te rzeczy się wykluczają.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| SAMOROZWÓJ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • dróżka
    26.07.2019 18:43
    dróżka
    Dodatkowym zagrożeniem tego rodzaju "samorozwoju", jest według mnie próba kreaowania, czy "wymyćlania" samego siebie, która tłumi proces samopoznawania się, a więc rozpoznawania tego, kim się jest i jakim się jest, czyli - świadomość samego siebie. Dla mnie jest ona jedną z dróg do Boga, bo odnajduję w sobie dzieki niej tęsknotę za Nim i odczuwam czasami Jego działanie w sobie i w swoim życiu, poznaję moje sumienie, moją grzeszność, ale i też pokonywanie jej... Generalnie umożliwia mi to odkrycie i podtrzymywanie mojej relacji z Bogiem. Dziękuję bardzo za ten artykuł :)
  • Dijskra
    27.07.2019 12:42
    Gdzie mozna ksiazke kupic ?
  • barbarap
    28.07.2019 20:50
    Z większością poradników jest ajk z dietami...Co do pozytywnego myślenia- 1 aspekt moim zdaniem ma tu sens: Jeśli kogoś nie lubisz, pomódl się za niego. Módl się tak długo i żarliwie aż go zaakceptujesz...
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie... Pobieranie...