Chrystus moim niewyczerpanym źródłem siły

Przewodnik Katolicki 45/2011

Z bp. Wojciechem Polakiem, nowym sekretarzem generalnym Konferencji Episkopatu Polski, o wyzwaniach, jakie niesie ze sobą funkcja sekretarza KEP, a także o obecności Kościoła w polityce i o jakości życia religijnego Polaków rozmawiają ks. Krzysztof Michalczak Małgorzata Szewczyk

 

Co będzie priorytetem nowego sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Polski?

– Priorytety pracy sekretarza generalnego określa m.in. Statut Konferencji Episkopatu Polski. Wśród nich na pewno jedno z podstawowych miejsc zajmuje przygotowywanie, oczywiście w porozumieniu z Przewodniczącym Konferencji Episkopatu, m.in. tematyki i materiałów na kolejne zebrania plenarne Konferencji. W tym kontekście chciałbym, aby spotkania plenarne miały również charakter studyjny, a więc były miejscem podejmowania pewnych całościowych zagadnień, np. kwestii społecznych czy problemów polskiej emigracji. Wydaje mi się, że takim zasadniczym działaniem sekretarza generalnego KEP jest też wiarygodne przedstawianie tego, nad czym księża biskupi w Konferencji aktualnie pracują, a co jest istotne w prowadzonych przez nich duszpasterskich działaniach.

Do zadań sekretarza generalnego KEP należy też współpraca z konferencjami innych episkopatów. Jeśli chodzi o kontakty międzynarodowe, ma Ksiądz Biskup duże rozeznanie w tych sprawach, skoro pełnił Ksiądz funkcję delegata ds. duszpasterstwa polskiej emigracji?

– Niewątpliwie posługa wśród emigracji pozwoliła mi w ciągu tych minionych dwóch lat na nawiązanie kontaktów z biskupami poszczególnych krajów, w których żyją dziś nasi rodacy, a także na spojrzenie na Kościół w nieco szerszej perspektywie. Natomiast obecność w pracach takiego gremium jak CCEE (przyp. red.: Rada Konferencji Biskupich Europy) stała się szansą na poznanie problemów, którymi żyją poszczególne Kościoły w Europie, a także na spotkanie i wymianę zdań z przedstawicielami wszystkich episkopatów Europy. Mam zatem nadzieję, że te osobiste kontakty zaowocują jeszcze ściślejszą współpracą, podejmowaną już w ramach moich nowych obowiązków.

A co jest najpoważniejszym problemem dotykającym Polaków na emigracji?

– Sądzę, że sam fakt emigracji jest, w pewnym sensie, problemem. Jest związany przecież z koniecznością wyjazdu, opuszczenia domu, znanego nam środowiska. Wiąże się z tym często rozłąka z własną rodziną, osłabienie wzajemnych więzi, poczucie wyobcowania. Oczywiście nie każdy i nie w takim samym stopniu tak właśnie przeżywa to trudne doświadczenie. Fakt, że tak wielu młodych ludzi wyrusza za pracą do różnych zakątków współczesnej Europy, stanowi jednak niewątpliwie poważne wyzwanie dla polskojęzycznego duszpasterstwa. Ważne jest, aby podejmować refleksję, jak temu wyzwaniu dziś najlepiej sprostać. Ważne, aby dostrzegać, z jak zmieniającym się co chwila fenomenem mamy do czynienia. Płynność przepływu osób, brak stabilizacji, ciągła mobilność powodują, że często także nasza duszpasterska troska musi podążać w te miejsca, w których aktualnie żyją nasi rodacy. Nie można więc upierać się przy starych schematach czy wypracowanych w przeszłości modelach tej duszpasterskiej troski. Trzeba je dostosowywać do zmieniających się warunków.

Jednym z zadań sekretarza generalnego KEP jest utrzymywanie relacji z państwem. Jakie, zdaniem Księdza Biskupa, powinny być granice między Kościołem a polityką?

– Granice w tej relacji nasuwają się same. Wyznacza je bowiem określenie tego, czym tak naprawdę jest polityka. Jeśli rozumiana jest ona jako troska o dobro wspólne, to głos Kościoła w sprawach istotnych dla budowania dobra wspólnego, przypominanie o zasadach i fundamentach, na których ta rzeczywistość winna być budowana i do których powinna się odnosić, czy też etyczna ocena podejmowanych działań, nie jest nigdy i nie będzie rozumiana jako mieszanie się Kościoła do polityki. Od strony zaś bezpośredniego zaangażowania w politykę, trzeba pamiętać, że Kościół nie bierze takiego udziału. Nie utożsamia się z żadną partią polityczną i sam nią nie jest, musi dbać także o to, aby nie stać się instrumentem w rękach takiej czy innej siły politycznej, opcji czy partii. Co innego słyszalny i czytelny głos Kościoła w sprawach społecznych, a co innego udział w bezpośrednim życiu politycznym i politycznych działaniach, wyborach czy sporach.

W Polsce niedawno wiele kontrowersji wywołała sprawa obecności Adama Darskiego ps. Nergal w telewizji publicznej, podobnie jak propozycja Janusza Palikota dotycząca usunięcia krzyża z sali obrad Sejmu… Czy nie słabnie rola Kościoła w Polsce?

– Wydaje się, że takie działania mogłyby z jednej strony świadczyć o słabnącym wpływie Kościoła na życie społeczne – tak rozumiem właśnie postawione mi pytanie o rolę Kościoła w tym względzie – ale równie dobrze, i mogliśmy się o tym już niejednokrotnie przekonać, stają się okazją do jasnego zamanifestowania słusznego sprzeciwu wobec takich antychrześcijańskich poczynań, i to sprzeciwu okazywanego przez ludzi wierzących. I nie chodzi w tych wypadkach jedynie o głos hierarchii Kościoła, ale przede wszystkim o pobudzenie ludzi wierzących, aby poprzez świadectwo swojego życia i wyznawanej wiary, a także konkretne działania takim postawom nie dawali bezwiednego przyzwolenia. Trzeba jednak pamiętać, że słuszny protest musi być z jednej strony poparty wiarygodnym świadectwem, z drugiej zaś – uczyniony językiem ewangelicznym.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama