Moje życie – przypadek, czy przeznaczenie?

Zeszyty Karmelitańskie 3/2012

Mimo iż wspomnienia więźniów obozowych w przeważającej części bywają próbą opisu logiki, według której działał obóz, tj. porządku zła, to stanowią one również zapis pięknych i heroicznych czynów. Tym, co szczególnie cenne w książce Viktora Frankla, to świadectwo solidarności i braterstwa, które, na przekór nienawiści, rodziły się pośród niektórych więźniów.

 

Życie jawi się człowiekowi na wiele sposobów, przy czym wszystkie te sposoby osadzone są ostatecznie w ramach przeżywania go jako sensowne bądź bezsensowne. Podczas gdy jeden człowiek będzie przeżywał je jako zbędne, nijakie, beztreściowe i puste, inny będzie je postrzegał jako piękne, bogate w treści, wielobarwne, nigdy nie zmierzone i zawsze jakoś zaskakujące. O tym, w jaki sposób owe istnienie będzie widziane przez człowieka, decyduje sposób przeżywania wartości, którymi usłane jest jego życie, a które jakoś je zabarwiają. Przeżycie z kolei warunkuje sposób myślenia człowieka. A myśleć o własnej egzystencji można na dwa sposoby: według porządku przypadku, bądź według porządku przeznaczenia.

Viktor Emil Frankl – austriacki psycholog i psychoterapeuta, w latach 1942-1945 więzień obozów w Teresinie, Auschwitz oraz Dachau, w swojej książce Człowiek w poszukiwaniu sensu maluje przed czytelnikiem dramat życia człowieka w obozie, który nie tyle był związany z cierpieniem, bólem, głodem czy nędzą, co z  dramatem tego kim człowiek jest, bądź już nie jest. Akcja tego dramatu wydarzała się między sensem a bezsensem, pustką a pełnią, przypadkiem a przeznaczeniem…

Człowiek przypadku

Deportacja do obozu koncentracyjnego dla wielu osób stanowiła wstrząs. Brutalne przerwanie dotychczasowej egzystencji, nagłe rozstanie z najbliższymi, pozbawienie wszystkiego, co człowiek posiadał oraz wyrok, którym był obóz koncentracyjny, stanowiły wyłom w dotychczasowym, poukładanym i zaplanowanym, często do najdrobniejszych szczegółów, życiu. To, co działo się do  czasu wywózki, było czymś nierealnym i niemożliwym, dziejącym się gdzieś „obok”, „poza”, wobec czego rozum manifestował jedynie swoją słabość i bezradność. Niejasność i nieokreśloność poszczególnych wydarzeń, niemożność ich pochwycenia i zrozumienia, sytuowało je w sposób naturalny w ludzkiej świadomości jako te, które wydarzają się poza logiką i stanowią pewne „odstępstwo” od porządku, który do tej pory przypisywało się życiu. Porządek ten – chociaż nigdy dokładnie nie nazwany i nie pojęty – stanowi punkt oparcia dla ludzkiej egzystencji, a naruszony powoduje konfrontację z samą możliwością dalszego nieistnienia. Stąd strach, przerażenie, niepewność, niemoc, bezradność były tymi uczuciami, które najpełniej wyrażały stan, w jakim znajdował się człowiek tuż po przybyciu do obozu. Dodatkowo tęsknota za rodziną, poczucie samotności, pierwsze reakcje na to, co można było ujrzeć w obozie, tj. ból, cierpienie, nędza, ubóstwo, bieda, głód, brud itp., również pogłębiały owe zagubienie i dezorientację.

Jednak w miarę pobytu w obozie, pierwsze reakcje na nowe wydarzenia i na nową rzeczywistość – rzeczywistość obozową, mijały, a ich miejsce zajmowała apatia, rodzaj znieczulenia i uodpornienia na wszystko, co działo się na zewnętrz człowieka. Otępienie, zobojętnienie, pewnego rodzaju znużenie i zmęczenie ludzkiego ducha, stały się wówczas naturalnym sposobem odniesienia człowieka do poszczególnych wydarzeń, jak również drugiej osoby. Niewrażliwość, nieczułość, bezruch i stagnacja były odpowiedzią i znakiem zaakceptowania własnego położenia, rozumianego od tej pory jako nagi i bezsprzeczny fakt, który teraz człowiek potrafił już wyraźnie zdefiniować. Jego egzystencjalne położenie stało się dziełem przypadku, skutkiem działania jakiejś nieistotnej przyczyny, czymś, co jest, ale co mogłoby równie dobrze nie istnieć. Przypadek niemożliwy do pojęcia, uchwycenia, poza wszelkim prawem i logiką, jawił się człowiekowi jako pozbawiony wszelkiej istotnej, tj. źródłowej treści – owego „po co” i „w jakim celu”, stanowiąc ostatecznie bezsensowną pustkę. Przy czym nie tylko ludzkie położenie stanowiło tutaj dzieło przypadku, lecz oglądane również   codziennie: ból, cierpienie, śmierć, które także nie miały  racji istnienia, a mimo to miały miejsce. W ten sposób przypadek zaczynał  ukazywać się człowiekowi nie tyle jako jednorazowe wydarzenie, które „wdziera” się do ludzkiego życia i pozbawia je chwilowo wewnętrznej spójności i fundamentu, lecz  jako to, co neguje całkowicie ów fundament, zajmując jego miejsce. Senesem ludzkiego życia w obozie był przypadek – bezdenna próżnia, której człowiek często pozwalał się ogarnąć i pochłonąć, podporządkowując się jej całkowicie pod postacią uznania wyższości nad niezależnym i autonomicznym Ja warunków biologicznych. Gustave le Bon, francuski psycholog społeczny, twierdził, że warunki ekstremalne, za które można uznać obóz koncentracyjny, powodują obudzenie się w człowieku najprostszych i najbardziej prymitywnych instynktów, o których istnieniu do tego czasu nie był nawet świadomy. Przyczyną takiego biegu wydarzeń jest „wyłączenie” zdolności sądzenia, oceniania, refleksyjnego zgłębiania rzeczywistości, a przede wszystkim wyzbycie się osobowego aspektu własnej egzystencji. O ile człowiek zrezygnuje z bycia osobą, tj. indywidualną rzeczywistością duchową,  wówczas jego „dziedzictwo” biologiczne, przede wszystkim instynkt przetrwana oraz nadbudowany nad nim instynkt walki (przybierający w przypadku człowieka postać przemocy), zacznie rozporządzać jego działaniem. Stąd stało się możliwe zabicie za kromkę chleba lub talerz zupy , co przeradzało się w normę w obozie. „Normalnym” zachowaniem  wśród więźniów była  również kradzież, brutalne pobicia, znęcanie, zastraszanie, wykorzystywanie fizyczne oraz psychiczne, upokarzanie, a nawet kanibalizm. Porządek działania w tym miejscu wyznaczało tylko jedno: chęć zniszczenia drugiego człowieka, obojętnie czy był to strażnik, który do tej pory się nad więźniami  znęcał, czy współwięzień, biedny, schorowany u kresu swych sił. Człowiek w obozie przeradzał się w zwierzę, niezdolne do cienia serdeczności, czułości czy wrażliwości, potwierdzając ideologię nazistowską, która odmawiała więźniowi status człowieka.

Odczłowieczenie i degradacja człowieka do rzędu zwierzęcia, która  była praktykowana w obozie koncentracyjnym, miała zawsze swe źródło w uznaniu, iż sensem ludzkiego istnienia jest przypadek, coś, co istnieje, ale uzasadnienia tego istnienia całkowicie nie posiada. Wydarzenie to oznaczało początek końca egzystencji człowieka, gdyż w szybkim czasie prowadziło do jego śmierci. Wyjałowione wnętrze człowieka, pozbawione ludzkich uczuć, wytrzebione zostało również z wszelkiej nadziei i wiary. Człowiek, uznając przypadek za sens swego bycia, zamknął się w wąskich ramach, pozbawiając siebie wszelkich perspektyw, gdyż przypadek neguje i unicestwia możliwości. Nie neguje je jednak w ten sposób, by zaprzeczał całkowicie nadejściu jutra, które może i nadejdzie, lecz wątpliwym jest , czy nadejdzie ono dla mnie. Przypadek „uderza” bezpośrednio we mnie i zaprzecza właśnie mojemu istnieniu. W ten sposób człowiek pozbawiony jakichkolwiek sił, by patrzeć w przyszłość, opadał również z sił fizycznych, a wówczas, w ciągu kilku dni, atakowała go choroba i człowiek umierał.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama