Czyn miłości

Wieczernik 185/2012

Członkowie KWC nie są marionetkami zdalnie sterowanymi ze Stanicy nr 1, mają uczyć się podejmowania autonomicznych decyzji w rozeznaniu, jakim wszystkie wybory poddaje chrześcijanin Bogu

 

Wieczernik: Chciałbym, aby nasza rozmowa miała dwojaki charakter – z jednego strony wspólnej refleksji nad Krucjatą Wyzwolenia Człowieka, z drugiej próby odpowiedzi na rozmaite pytania, jakie często w osobach z Ruchu Światło-Życie rodzą się w odniesieniu do Krucjaty. Nie będą to więc tylko moje pytania, ale również pytania zebranie przez redaktorów „Wieczernika” jak i nadesłane do redakcji.

Pierwsze pytanie zabrzmi może prowokacyjnie jak na początek rozmowy, jest ono jednak często zadawane: Czy można wystąpić z Krucjaty?

ks. Maciej Krulak: Czasem pojmuje się KWC jako coś do czego się zapisujemy, jak do jakieś organizacji. Jak można się zapisać, to i wypisać. Przecież są gdzieś księgi i spisy członków… W Krościenko jest taka wielka, wielka księga – ponoć tam i ks. Blachnicki wpisany i podpis Jana Pawła… Wystarczy napisać i wykreślą i wszystko będzie dobrze, będzie jak dawniej.

Każdy, kto w wolny sposób przystąpił do dzieła KWC, może w wolny sposób zrezygnować z tej drogi wolności. Kluczowa jest tu właśnie wolność człowieka. Mogę, ale nie muszę zrobić coś dla innych.

Pytanie o możliwość wystąpienia z KWC są swoistym znakiem czasu. Obecnie wielu zanim w cokolwiek się angażuje, chce znać drogę wycofania się. Widzimy tu trudność w podejmowaniu radykalnych decyzji i lęki przed ich skutkami. Chcą zawsze mieć otwarte opcje, bez konieczności wiązania się z czymkolwiek i kimkolwiek. Z tych racji trudno podjąć wyzwania jakimi są na przykład małżeństwo czy celibat, bo ze swej natury nie zakładają możliwości rezygnacji. Wiele osób z lękiem podchodzi do wszystkiego, co wymaga tak radykalnej konsekwencji. Podejmowanie takich właśnie decyzji, a potem konsekwentne wprowadzanie ich w życie wraz z odpowiedzialnością za swoje wybory i działania, są znakami dojrzałości i wolności człowieka. Kto nie jest gotowy do konsekwentnych i odpowiedzialnych wyborów, nie jest wewnętrznie wolny, a dzieło KWC jest ze swej natury dziełem wyzwoleńczym, to znaczy podejmowanym przez ludzi wyzwolonych przez Chrystusa na rzecz, tych osób, które potrzebują wyzwolenia.

Członkowie KWC powinni rozeznać w sobie tę przestrzeń wolności do decyzji. Warto dodać, iż ks. Blachnicki od samego początku podkreślał przystąpienie do KWC jako znak wolności i odpowiedzialności, ale widział też możliwość opuszczenia jej szeregów w akcie wolności człowieka. W tym miejscu odsyłam do Podręcznika KWC, w którym znajdziemy słowa Ojca na ten temat.

W.: Skoro nie jest to włączenie się do organizacji, to czym jest więc  przystąpienie do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka?

ks. M.K.: Na pewno nie aktem desperacji! Jest aktem odwagi, pasji, miłości, troski a nade wszystko wiary. To nie koniec, to dopiero początek pewnej drogi, kiedy w zaufaniu zdajemy się na Jezusa, że sam dopełni dzieła, które w nas rozpoczął. Nie ma sensu przystępować do tego dzieła bez przekonania o jego owocności dla nas i dla bliźnich. Mija się z celem „zapisywanie się” w owczym pędzie, czy dla spełnienia jakiegoś wymogu (np. bycia odpowiedzialnym za jakąś wspólnotę, czy aby przystąpić do Diakonii Ruchu). Już samo przystąpienie – podpisanie deklaracji – jest aktem odwagi i wiary. W wyprawie krzyżowej uczestniczą dzielni wojownicy Pana, którzy zdecydowali się pójść za swym wodzem – Jezusem Chrystusem.

W.: Jaki jest sens składania deklaracji podczas nabożeństwa wobec zgromadzonej wspólnoty?

ks. M.K.: Jeśli jestem gotów na czyn miłości, to dobrze, by odbył się nie anonimowo, ale żeby był czytelny – by był świadectwem, aby inni widząc Moc Boga mogli się zapytać, czy i oni nie zdecydowaliby się na taki dar. Stąd publiczna forma składania deklaracji, choćby podczas dni wspólnoty. Podobnie i Księga Czynów Wyzwolenia jest materialnym znakiem wielu Bożych natchnień.

Pamiętajmy jednak, że do KWC możemy przystąpić każdego dnia, bo znakiem przystąpienia jest podpisanie się pod deklaracją i nie trzeba czekać do nabożeństwa na wakacyjnym dniu wspólnoty.

W.: Chciałbym w takim razie zapytać o Księgę Czynów Wyzwolenia. Jaka jest jej rola? Czy jeśli ktoś wystąpi z Krucjaty, nie powinien być z niej wykreślony?

ks. M.K.: Każdy, kto pragnie swej wolności i chce się nią dzielić z potrzebującymi wyzwolenia braćmi i siostrami, jest znakiem wolności – wyzwolonym w Chrystusie. Cud już się dokonał! Dlatego wpisujemy jego imię i nazwisko do Księgi Czynów Wyzwolenia, aby odnotować fakt, nie tyle przynależności do KWC, co konkretny czyn wynikający z wiary w wyzwalającą moc Zmartwychwstałego.

Ten konkretny człowiek jest świadectwem Mocy Boga samego, bo przecież bez Jego działania nikt z nas nie złoży bezinteresownej ofiary sam z siebie dla bliźnich, czasem nie znanych nam, a nawet wrogo do nas nastawionych. Nawet jeśli kiedyś się wycofa ze swoich zobowiązań – wszak jest wolnym człowiekiem – to ten moment decyzji dokonał się.

Nikogo nie wykreślamy z Księgi, która nie jest spisem członków, ale spisem Bożych cudów, Bożego działania, Bożego wyzwolenia i ludzkiej odpowiedzi na zaproszenie do wolności.

W.: Czy Krucjata Wyzwolenia Człowieka jest ruchem antyalkoholowym?

ks. M.K.: Nie. Nie jest i nigdy nim nie była! Jest ruchem ewangelizacyjnym patrz Podręcznik KWC. Gdyby była ruchem antyalkoholowym walczyłaby z alkoholem jako takim, a tymczasem KWC jest głównie walką o wyzwolenie człowieka.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama