Życiodajna ustawa

Niedziela 27/2015

Na początku lipca 2015 r. do Sejmu trafi projekt obywatelskiej ustawy zakazującej aborcji w Polsce. Życie nienarodzonych dzieci jest teraz w rękach parlamentarzystów

 

Warszawska „patelnia” jest jednym z najbardziej ruchliwych miejsc w Polsce. To tu krzyżują się najważniejsze linie komunikacyjne zarówno stolicy, Mazowsza, jak i Polski. W ciągu godziny przechodzi tędy kilka tysięcy osób. Dochodzi godzina 18. Niewielka grupka młodych osób rozstawia turystyczny stolik, wkłada żółte koszulki z charakterystycznym  dzieciątkiem – symbolem życia w fazie prenatalnej. Wyjmują megafon i transparent informujący o tym, że w Polsce masowo zabijane są chore dzieci. Na transparencie zestawione są dwa zdjęcia – zakrwawionego martwego dziecka po aborcji oraz przerażonej dziewczynki z zespołem Downa.

Po chwili zaczyna się ruch. Ustawia się kolejka osób, które podpisują się pod projektem ustawy całkowicie broniącej życia. Co ciekawe, większość z nich to ludzie młodzi. Polacy masowo domagają się zmiany prawa tak, aby chronione było każde niewinne dziecko. – Aż miło popatrzeć. Coraz więcej osób chce aktywnie bronić niewinnych dzieci – z uśmiechem mówi Jacek Januszewski, koordynator Fundacji Pro-Prawo do Życia na Mazowszu. 

Takich miejsc, gdzie można było złożyć swój podpis, były setki w całej Polsce. Rekordziści zebrali ponad 9 tys. podpisów jednego dnia podczas kongresu Odnowy w Duchu Świętym. 

80 proc. przeciw aborcji 

Kampanie społeczne i dyskusje w Sejmie, towarzyszące inicjatywom ustawodawczym, wpływają na opinię publiczną. Dzięki tym działaniom więcej osób dowiaduje się o okrucieństwie aborcji, więcej chce działać, aby powstrzymać mordowanie nienarodzonych.

Obrońcy życia reprezentują poglądy zdecydowanej większości społeczeństwa. Z badań CBOS wynika, że 75 proc. Polaków uważa, iż aborcja to zło i nigdy nie może być usprawiedliwiona. Najciekawsze jest jednak to, że grupa zwolenników „przerywania ciąży” jest coraz mniejsza. CBOS przeprowadza badania opinii społecznej pod tym kątem raz na trzy lata. Ostatnie, z 2013 r., pokazały 6-procentowy przyrost w gronie obrońców życia. Gdybyśmy uwzględnili podobną dynamikę antyaborcyjnego trendu, to dziś możemy się spodziewać, że prawie 80 proc. polskiego społeczeństwa jest przeciwko zabijaniu nienarodzonych dzieci.

– Dlatego politycy nie powinni bać się naszej ustawy. Proponowane zmiany prawne odzwierciedlają poglądy miażdżącej większoś-
ci Polaków – podkreśla Kaja Godek z zarządu Fundacji Pro-Prawo do Życia. – Przykład ostatnich wyborów prezydenckich pokazał, że atak za konserwatywne poglądy ws. in vitro na Andrzeja Dudę nie odniósł zamierzonego skutku. Moim zdaniem, zaszkodził prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu, który ubiegał się o reelekcję. 

Młodzi za życiem 

Zbieranie podpisów pokazuje jeszcze jedną ciekawą tendencję, którą można zauważyć w polskim społeczeństwie. Gdy obserwuje się reakcje tłumu przechodniów na warszawskiej „patelni”, widać kolejkę dobrze ubranych młodych osób, które bez namysłu wyciągają dowód i składają swój podpis w obronie nienarodzonych. To dzięki nim w jednym miejscu można zebrać 150 podpisów na godzinę.

– Podpisałem się, bo obrona nienarodzonych jest dla mnie oczywista. Dzieci trzeba chronić, a nie zabijać. A przecież obecnie maleńcy Polacy są zabijani tylko dlatego, że są np. chorzy – mówi Tomasz Furman, żołnierz pracujący w Warszawie. – To proste. Nie trzeba się zbyt wiele zastanawiać, aby być przeciwko mordowaniu dzieci – dodaje Olga Bojar, studentka z Poznania. 

O wiele trudniej jest ze starszymi osobami – od pięćdziesiątego roku życia. Zatrzymują się i pukają się w głowę, czasem podyskutują, pokrzyczą, a nawet zadzwonią na policję. 

– Oczywiście, jest to duże uogólnienie. Są osoby starsze, które bardzo chętnie podpisują się pod naszymi akcjami, i młodzi, którzy na nas krzyczą. Jednak statystycznie najwięcej podpisujących się jest przed czterdziestką – mówi Jacek Januszewski, który kilka razy w tygodniu organizuje pikiety i zbieranie podpisów. 

Starsze osoby zakładały rodziny w czasach, kiedy obowiązywało prawo zezwalające na zabijanie dzieci na życzenie. Mało jest osób, które w rodzinie lub wśród znajomych nie mają nikogo po aborcyjnych przejściach. Działa więc u nich mocny mechanizm wyparcia, nie chcą dopuścić do siebie myśli, że było to zabójstwo. – To pokolenie mentalności aborcyjnej. Poza tym starsze osoby są podatne na propagandę, którą lansuje się w mainstreamowych mediach – uważa Olga Bojar. 

Aborcyjne pokolenie 

Mamy więc w Polsce bardzo dziwne zjawisko. Okazuje się, że młodzi obywatele mają bardziej konserwatywne poglądy niż ich rodzice i dziadkowie. Pośrednią odpowiedź można znaleźć także w badaniach CBOS, z których wynika, że w ciągu swojego życia aborcji dokonała aż co czwarta Polka. To pokazuje skalę ludzkiego dramatu, bo dotyczy on ok. 5 mln kobiet. 

Według CBOS, odsetek Polek, które „usunęły ciążę”, jest znacznie wyższy w starszych grupach wiekowych. Granicę można określić na poziomie kobiet, które weszły w wiek rozrodczy na krótko przed zaostrzeniem prawa aborcyjnego. Kobiety poniżej tego wieku decydowały się na aborcję kilkakrotnie rzadziej.

Statystykę tę potwierdza również doświadczenie księży posługujących w konfesjonałach. – Wiele starszych osób wypiera grzech dzieciobójstwa, a inne zupełnie nie potrafią sobie z nim poradzić. Znam kobiety, które od wielu lat spowiadają się z aborcji – mówi ks. Piotr Paweł Łapa, posługujący w parafii, na terenie której mieszka bardzo dużo starszych osób. – Zwłaszcza kobiety mają z tym bardzo duży problem. I choć mówię, że Pan Bóg im wybaczył, one same sobie nie potrafią wybaczyć. 

Według CBOS, do 1993 r. – gdy prawo aborcyjne było względnie łagodne – przeważało przyzwolenie na przerywanie ciąży. Wkrótce po jego zaostrzeniu odsetek osób opowiadających się za legalną aborcją zaczął topnieć. Teraz odsetek przeciwników aborcji zbliża się do 80 proc. 

Widać to najlepiej na ulicy podczas zbierania podpisów. – Kilka lat temu środowiska feministyczne wymyśliły ustawę obywatelską legalizującą aborcję. Skończyło się to klęską, zebrano chyba kilkanaście tysięcy podpisów, podczas gdy my mieliśmy 600 tys. – przypomina Jacek Januszewski. – Wszystko wskazuje na to, że teraz podpisów będziemy mieli jeszcze więcej. Złożymy głos setek tysięcy obywateli, z którymi politycy będą musieli się zmierzyć, opowiedzieć się, po której są stronie. 

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

TAGI| ABORCJA, USTAWA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • E.
    09.07.2015 18:13
    Bardzo dobre wieści! Jako nauczyciel potwierdzam, że młodzi są teraz mocno konserwatywni, zmiana zaszła w przeciągu ostatnich kilku lat. Ale co ciekawe, nie są chyba szczególnie religijni. Raczej kierują swój konserwatyzm w kierunku postaw narodowo-patriotycznych.

    Średnio mi się natomiast podoba to założenie, że trzeba pokazywać ludziom konkretnych polityków głosujących przeciwko zaostrzeniu regulacji antyaborcyjnych. Nawet księża, mający większy mandat oceny moralnej, niż my - świeccy, tego nie robią.
  • Goska
    11.07.2015 05:21
    Mam nadzieję, że kiedyś powstanie lista katolików, którzy będę chcieli adoptować i wychować ciężko chore, upośledzone dziecko. Taka adopcja ze wskazaniem.
    Kobieta decydująca sie na urodzenie chorego dziecka miałaby pewność, że ktoś się tym dzieckiem zaopiekuje.
    Takie puste głoszenie frazesów, podpisywanie list, tworzenie zakazów nikomu nie pomoze. Łatwo jest mówić aby obca kobieta decydowała się na urodzenie chorego dziecka trochę trudniej samemu podjąć taką decyzję. Nie znam ani jednej pary katolickiej, która adoptowałaby ciężko chore fizycznie, bądź psychicznie dziecko. Ani jednej. Kazda za to głosi, że jakby Bóg dał jej takie potomstwo to by je wychowali. Jak dla mnie to jest całkowita obłuda tworzenie takich list a nie robienie nic aby pomóc tym rodzicom a następnie dorosłym ciężko chorym ludziom (no bo te chore dzieci nie będą miały przecież zawsze po 5 lat ;-).
    Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama