Kapłańska samotność – kilka słów o celibacie

Rycerz Młodych 3/2015

W naszych, już dość długich, rozważaniach, które prowadzimy na temat kapłaństwa, na łamach dwumiesięcznika „Rycerz Młodych”, mówiliśmy o wielu jego aspektach. Jest jeszcze jeden, dość ważny aspekt... Żaden mężczyzna, który chce zostać kapłanem, nie zostanie nim, jeśli go nie spełni. Jest to święty celibat.

 

Czy celibat był od początku?

Co to takiego? Otóż celibat jest to dobrowolne bezżeństwo, które wybiera każdy, kto chce oddać się na wyłączną służbę Bożą. Każdy kandydat do kapłaństwa lub zakonu za swojego Oblubieńca obiera Chrystusa i jego Kościół. Może zrodzić się pytanie: Czy celibat w Kościele był zawsze?

Nie. Jest to dyscyplina kościelna, wprowadzona w VIII w., a bezwzględnie obowiązująca w całym Kościele zachodnim od XI w. Do tego czasu duchowni zakładali rodziny. Gdy sięgniemy do czasów apostolskich, dostrzeżemy, że Apostołowie, przynajmniej niektórzy, nie żyli w celibacie. Św. Piotr na przykład, jak podaje tradycja Kościelna, był w związku małżeńskim, gdyż, jak dobrze pamiętamy z lektury Pisma Świętego, Pan Jezus przychodzi i uzdrawia teściową Piotra. Skoro więc niektórzy Apostołowie mieli żony, to ich następcy, tj. kapłani, dlaczego nie mogą ich mieć? Odpowiedź jest prosta: albo się będzie dobrym mężem i kochającym ojcem oddanym swej żonie i swoim dzieciom, albo będzie się dobrym kapłanem, oddanym Chrystusowi, Jego Kościołowi i Jego wiernym. Nie da się pogodzić tych dwu funkcji, tych dwu posług. Bo albo byłoby się dobrym mężem, a księdzem „na pół gwizdka”, albo gorliwym kapłanem zaniedbującym swoje obowiązki względem żony i dzieci.

Może pojawić się w tym miejscu zarzut związany z tym, że w Kościołach protestanckich nie ma celibatu duchownych. Owszem, nie ma, i oni jakoś dają radę pogodzić dom i obowiązki pastorskie. Tak. Ale... nie odprawiają codziennej Eucharystii, nie mają siedmiu sakramentów świętych, nie mają katechezy szkolnej ani codziennych duszpasterstw stanowych w parafii. To wszystko sprawia, że albo spalamy się w posłudze dla Jezusa, albo dla swoich bliskich. Wybór jest jeden. Jedna jest droga i jeden z dwu sakramentów: albo kapłaństwo, albo małżeństwo.

Bezżeństwo a czystość

Z celibatem, czyli z życiem w samotności, tj. bez rodziny i bez żony, wiąże się także życie w czystości. Moje serce niepodzielnie oddaję w momencie święceń diakonatu Jezusowi na własność, i niepodzielnym sercem służę Jemu, tylko Jemu.

Czasem jednak możemy usłyszeć zarzut, że ksiądz to, „to czy tamto...”. Bo na plebanii jest pani gospodyni; bo jakaś kobieta myje okna lub na plebanii sprząta. Tak jest w wielu przypadkach i tak często się zdarza, gdyż ksiądz jako „stary kawaler” nie potrafi sam zrobić wielu rzeczy (co wcale go nie usprawiedliwia). Istotnie, panie gotują na plebaniach, czasem sprzątają na święta jedne czy drugie, a bywa, że posługują także w kancelarii parafialnej.

Gdy pracowałem na pierwszej mojej placówce cztery lata, obok mnie i księdza proboszcza nie było nikogo więcej. Sami byliśmy na plebanii, ale gdy zbliżały się święta czy zjazd księży, przychodziła jedna czy dwie panie, by te uroczystości przygotować.

Jednak w życiu każdego księdza, jak w życiu każdego mężczyzny, ważna jest obecność kobiety. Jak u każdego prawdziwego faceta, bo nim pozostaje się do końca swych dni. O tym mówi Ojciec Święty w jednym z dokumentów Kościoła – Mulieris dignitatem, gdzie przeczytamy: ...w życiu każdego kapłana ważne, cenne i wyjątkowe miejsce zajmuje matka księdza oraz jego siostra. Pod tymi słowami świętego Papieża Polaka podpisuję się obiema rękami. Tak jest i w moim kapłańskim życiu. Pan Bóg dał mi młodszą siostrę, która w moim kapłańskim, samotnym życiu jest nieocenionym wsparciem i pomocą. Obok niej ważne miejsce zajmuje moja Mama, która oprócz wsparcia osobowego daje wsparcie modlitewne. Gdy w moim kapłańskim życiu, codzienności i domu kapłańskim potrzebna jest ręka kobiety, to zawsze na te dwie kobiety mego życia mogę liczyć.

Samotność, ale z Chrystusem

Celibat to oddanie się całkowite Jezusowi i Kościołowi na własność. Ktoś może zapytać: A jak księża radzą sobie z samotnością? Jak radzą sobie ze swoją seksualnością? Jak radzą sobie z brakiem potomstwa? To ważne pytania, które często można usłyszeć w szkole czy w innym miejscu. Odpowiem tak: gdy cały oddajesz się jako kapłan swoim wiernym w posłudze kapłańskiej, nigdy nie jesteś sam! Zawsze masz obok siebie wielu ludzi. Zawsze ktoś do ciebie przychodzi i prosi o to czy o tamto. Telefony się urywają i maile wciąż przychodzą. Jeśli jesteś otwarty na ludzi, to chcesz im prawdziwie posługiwać jako kapłan. Co do potomstwa – to sprawa wygląda następująco... Powiem, jak to u mnie wyglądało. Był taki okres w moim życiu kapłańskim, i jak sądzę jeszcze będzie, kiedy za serce łapało to, że moi koledzy i koleżanki z klasy mają już swoje dzieci. Dzieci małe, dzieci, które dorastają. To jest piękne, i to łapie za serce. To sprawia, że człowiek czuje, doświadcza, że swoich dzieci mieć nie będzie, ale... gdy idzie na katechezę, dostaje taki wycisk od dzieci czy młodzieży i wraca do domu, i dziękuje, że wrócić może do swojego domu, do ciszy i spokoju... Zostaje jeszcze seksualność. Ten temat jest trudny, ale jeśli nie wystawiamy się na pokusy, jeśli nie szukamy ich, jeśli trzymamy się modlitwy, praktyk pobożnych i sakramentu pokuty, Pan Bóg daje łaskę, by przezwyciężyć siebie i ludzkie, męskie pragnienia.

Czy łatwo jest żyć w celibacie? Nie jest łatwo! Ale nikt nie powiedział, że łatwo będzie, a Pan Jezus powiedział do Apostołów – że kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Tak więc, za wytrwanie w tym, co się ślubowało Bogu, Bóg obiecuje niebo! Czy więc nie warto?

 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Ajja
    03.10.2015 11:23
    "Może pojawić się w tym miejscu zarzut związany z tym, że w Kościołach protestanckich nie ma celibatu duchownych. Owszem, nie ma, i oni jakoś dają radę pogodzić dom i obowiązki pastorskie".
    I po co mieszać wiernym w głowach? Prosta przyczyna - pastor nie jest kapłanem. Nie odprawia Mszy - co najwyżej ją symuluje. To tak jakby był świeckim animatorem jakiejś wspólnoty.
  • Karolina
    03.10.2015 20:30
    Denerwuje mnie gdy czasami księża użalają się nad swoją samotnością albo samotnością usprawiedliwiają swoje słabości.Mnóstwo ludzi jest samotnych,poranionych lub ma problemy,których ksiądz nigdy nie doświadczy.Ci ludzie,tak jak księża,wracają do pustych mieszkań i samotnie spędzają wieczory a jednak starają się funkcjonować i walczą.Mnóstwo jest też ludzi,którzy czują się samotni w małżeństwie.I to jest naprawdę straszne - gdy osoba,która powinna być najbliższa jest zdystansowana i tym samym stwarza współmałżonkowi prawdziwe piekło.Ksiądz natomiast ma tak wiele możliwości pracy duszpasterskiej,że może zminimalizować to przykre uczucie.Często jednak to właśnie brak aktywności duszpasterskiej (może spowodowany nawet lenistwem) sprawia, że księża odczuwają samotność,którą podnoszą do rangi olbrzymiego problemu rzekomo dotykającego ich grupę w stopniu niewspółmiernym do innych. Co jest wg mnie nieprawdą.
  • uczennica6
    04.10.2015 11:48

    Dlaczego Pan Bóg objawia się (mam na myśli sens pełnienia woli Boga) w człowieku nie związanym cieleśnie z drugim człowiekiem? Swój komentarz opieram na wiedzy z duchowości człowieka.

    Bóg - Istota w 100% bezcielesna chce aby człowiek, który pragnie Mu służyć - służył różnież duchem. Ciało potrzebne jest służbie drugiemu człowiekowi, Bogu tylko jego duch i wola. Dlatego do służby Bogu - wybiera osoby, które nie przysięgały miłości drugiemu człowiekowi w Sakramencie Świętym. Powtarzam - w Sakramencie Świętym. Jeśli osoba, która złożyła taką przysięgę została powołana do służby Bogu (w szerokim tego słowa znaczeniu) - przez Boga traktowana jest jako osoba świecka. Nigdy osoba świecka nie będzie osobą duchowną w znaczeniu duchowym. Ksiądz, który złożył przysięgę pełnienia służby Bogu jest nim do końca swoich dni ziemskich, nawet w przypadkach ciężkich grzechów. Wystąpienie ze stanu duchowego nie zwalnia go z przysięgi względem Boga. Fizycznie jest już inną osobą ale do śmierci wiąże go przysięga wobec Boga. Bóg jest Stwórcą Prawdy i przestrzegania tej Prawdy. Dlatego przysięgę traktuje jako zobowiązanie po wieczność. Temat trudny i wymagający "współpracy" z Duchem Świętym.

    Jeśli chodzi o "stan cywilny" św. Piotra kiedy Jezus powołał go do swojej służby, to w tym czasie był już bezdzietnym wdowcem.

  • Gość
    12.05.2017 11:07
    Z tego co pisze autor tekstu wynika, że św. Piotr był kapłanem "na pół gwizdka". Jak daleko posuną się jeszcze obrońcy obowiązkowego celibatu w KK, aby tylko wykazać coś, czego nie da się wykazać. Zacytuję autora artykułu, żeby mi ktoś tutaj nie zarzucił, że coś zmyślam. "Gdy sięgniemy do czasów apostolskich, dostrzeżemy, że Apostołowie, przynajmniej niektórzy, nie żyli w celibacie. Św. Piotr na przykład, jak podaje tradycja Kościelna, był w związku małżeńskim, gdyż, jak dobrze pamiętamy z lektury Pisma Świętego, Pan Jezus przychodzi i uzdrawia teściową Piotra. Skoro więc niektórzy Apostołowie mieli żony, to ich następcy, tj. kapłani, dlaczego nie mogą ich mieć? Odpowiedź jest prosta: albo się będzie dobrym mężem i kochającym ojcem oddanym swej żonie i swoim dzieciom, albo będzie się dobrym kapłanem, oddanym Chrystusowi, Jego Kościołowi i Jego wiernym". Nie obrażajcie świętych ludzi i piszcie w końcu prawdę
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama