Czy umiesz prosić?

Droga 20/2017

To jasne, że potrzebujemy siebie nawzajem! Wyrazem tego jest proszenie o pomoc.

 

Z proszeniem jest tak: ile osób, tyle podejść do sprawy. Niektórzy nie lubią innych o nic prosić. Boją się, co ktoś o nich pomyśli. Że oceni: nieporadny, niezdara. Albo przeciwnie: bezczelny, roszczeniowa. Czasem zanim zdecydujemy się prosić, pojawia się lęk przed tym, że za bardzo obciążymy kogoś naszym problemem. Albo niepewność, czy ktoś mówi „tak”, bo naprawdę chce pomóc, czy tylko nie potrafi powiedzieć „nie”. Albo obawa przed zaciągnięciem zobowiązania: ty pomożesz mi teraz, a potem ja nie będę mogła odmówić tobie. Lub zobowiązanie będzie tak duże, że nie będę mogła ci się odwdzięczyć. Hamujących myśli może być wiele. To pierwszy biegun. Na drugim biegunie są ci, którzy lubią prosić o pomoc i przychodzi im to łatwo. Traktują prośbę jako zaproszenie do relacji, do współuczestniczenia w swoim życiu. Sami też lubią, gdy ktoś ich prosi, bo czują się potrzebni i lubią się dzielić tym, co mają i potrafią. Gdzie między tymi biegunami jesteś ty?

Prosisz czy żądasz?

To bardzo ważne rozróżnienie. Prośbę od żądania różni tylko jedno: gotowość przyjęcia „nie”. Gdy proszę, jestem gotowa przyjąć odmowę drugiej osoby, uznać, że ma ona do niej prawo. Gdy żądam,   takiego prawa nie przyznaję. Teoretycznie jest to jasne. Jednak najczęściej dowiadujemy się, czy powiedzieliśmy prośbę, czy żądanie, dopiero wtedy, gdy usłyszymy odpowiedź odmowną.

Przykład: prosisz brata, żeby zamiast ciebie wyprowadził na spacer psa, bo ty właśnie robisz coś ważnego. On mówi: nie. I nie daje się przekonać do zmiany zdania. Możesz: A) odpuścić, uznając, że brat widocznie też jest zajęty (to była prośba); B) zezłościć się i zacząć krzyczeć, że nigdy nie możesz na niego liczyć (jednak było to żądanie).

Dlaczego jest ważne, by czuć tę różnicę? Pomyśl, czy ty lubisz robić coś dla kogoś pod przymusem? I czy wymuszone na kimś „tak” będzie miało dobry wpływ na waszą relację?

Powiedz to!

Jak prosić, żeby jak najlepiej się dogadać? Jest kilka cech prośby, które zwiększają szanse na jej spełnienie. Przede wszystkim ma być konkretna. Dobrze, żeby jej sformułowanie było pozytywne, a więc opisało, czego chcesz. Musi też być możliwa do spełnienia, a co więcej – możliwa dla osoby, do której się zwracasz, przynajmniej według tego, co wiesz. Swoją konkretną prośbę osadź w czasie. I na dodatek, by jaśniej wyrazić, opisz, dlaczego to dla ciebie takie ważne. Połącz swoją prośbę z twoją potrzebą, która za nią stoi.

Przykład: gdy chcesz, by brat bardziej pomagał ci w opiece nad psem, nie mów: chcę, żebyś mi trochę bardziej pomagał. Przemyśl to i powiedz np.: chciałabym, żebyś dwa razy w tygodniu wyprowadzał Tofika na dłuższy spacer, bo on jest nasz wspólny i chciałabym poczuć większe zaangażowanie z twojej strony.

Prośba może być punktem wyjścia do negocjacji. Warto wystartować z dobrego miejsca.

Tak dla ciebie

Powiedzmy to głośno: każda prośba ma podwójne dno. Oprócz pytania: czy pomożesz mi w tej konkretnej sprawie?, zawiera drugie: czy ja i nasza relacja jestem dla ciebie na tyle ważna, że zrobisz to dla mnie? Warto pamiętać o tym drugim pytaniu, także wtedy, gdy to ty mówisz „nie” na czyjąś prośbę. Można powiedzieć „nie” dla konkretnej prośby, ale „tak” dla relacji – z troską i podkreślając, jak ważna jest dla ciebie ta osoba, albo proponując inną, możliwą dla ciebie w tym momencie formę pomocy.

Proszenie to wyraz zaufania do drugiej osoby i do relacji, która was łączy. Ucz się prosić, nie żądać.

I odkrywaj, że prośby otwierają furtkę, przez którą inni mogą wnieść do twojego życia dobro.

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama