Przeciw fałszowaniu słowa

Nigdy w naszych rozmowach nie prosiłem o komentarz na temat kazań czy homilii Księdza Arcybiskupa. Tym razem jednak odstąpię od tej zasady i zapytam, skąd ten medialny rezonans po ostatniej homilii Księdza Biskupa na Boże Ciało? Niedziela, 24 czerwca 2007




Abp Józef Michalik: W moim przepowiadaniu staram się mieć świadomość posłania i nigdy nie mówię czegoś, czego w sumieniu nie przemyślałem w osobistym kontakcie z Panem Bogiem. Staram się zatem, aby to, co głoszę w kazaniach, było moją odpowiedzią na Słowo Boże. Mieści się w tym słowie ludzki element formy wypowiedzenia i tu może pojawić się błąd natury językowej, a nie doktrynalnej czy moralnej.

Nie inaczej było w sytuacji mojej homilii wygłoszonej podczas uroczystości Bożego Ciała. Każdy ksiądz czy biskup ma świadomość wyjątkowości tego święta, kiedy to rzesza ludzi, która adoruje Najświętsze Ciało, karmi się Nim, przychodzi także posłuchać pasterskiego świadectwa wiary swojego biskupa.
Nie będę tłumaczył wypowiedzianych słów, ponieważ mimo prasowej wrzawy nic nie zmieniło się w moim poczuciu odpowiedzialności za Słowo i za lud, który tym słowem karmię. Nie mogę jednak pominąć milczeniem zaistniałego zafałszowania, którego dopuściły się niektóre media, tak obficie szafując moim wystąpieniem, czyniąc ze słowa Bożego ekwilibrystyczne zabiegi socjotechniczne dla potwierdzenia tezy założonej a priori przez redaktorów pewnych środowisk.

Pierwsza internetowa informacja pojawiła się w Onecie już o godzinie 12.39, a więc w chwili, kiedy wierni jeszcze nie wrócili z procesji do swoich domów. Trudno uwierzyć, że autor tego newsu miał czas na refleksję nad słowem. Po prostu dokonał brutalnej, nieprawdziwej operacji na własny (?) użytek i niefrasobliwie ogłosił: „PiS nie zdało egzaminu moralnego”. Cudzysłów sugeruje, że to moje słowa. Jestem wdzięczny tygodnikowi „Niedziela” za wydrukowanie tekstu homilii. Nie znajdziemy tam takiego cytatu, bo go po prostu nie użyłem. Kolejne informacje nieco poszerzały moją wypowiedź także o inne myśli.

Interesujące jest to, że nigdzie nie ukazał się fragment, w którym ubolewam nad oszczerczymi wypowiedziami polskich eurodeputowanych. Wygląda na to, że rzucanie oszczerstw na Polskę nie rani panów redaktorów. Zabieg jest jasny i wpisuje się w to, co dzieje się na polskim targowisku medialnym. Należy wyśmiewać wszystko, co łączy się z pracą rządu i poszczególnych ministrów, o czym też zresztą mówiłem, i czego nie skomentowano.


«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...