Ukochać Afrykę

Kościół afrykański potrzebuje pomocy nie tylko materialnej, ale i tej duchowej, potrzebuje kontaktów, potrzebuje kształcić swoich seminarzystów tutaj, w Europie. Jako społeczeństwo Afrykańczycy na pewno potrzebują więcej sprawiedliwości. Tego, byśmy rzetelniej interesowali się Afryką, ich problemami. Niedziela, 16 sierpnia 2009



Ks. inf. Ireneusz Skubiś: – Należą Ojcowie do Stowarzyszenia Misji Afrykańskich. Prosimy o kilka słów o tym Stowarzyszeniu.

Ks. Kazimierz Kieszek: – Jest to katolickie zgromadzenie misyjne, założone w Lyonie przez francuskiego biskupa Melchiora de Maríon-Brésillac w 1856 r. typowo dla kontynentu afrykańskiego, gdzie Chrystus – a zarazem nauka ewangeliczna – nie był jeszcze znany. Swą działalność Stowarzyszenie rozpoczęło w Sierra Leone – to nieduży kraj w Afryce Zachodniej, między Wybrzeżem Kości Słoniowej, Mali a Liberią – ale, niestety, po trzech miesiącach nasz założyciel z całą ekipą zmarli na żółtą febrę. Wtedy nie było jeszcze żadnych leków ani szczepionek. Można powiedzieć, że to byli pierwsi męczennicy afrykańscy.

– Ale Stowarzyszenie istnieje...

– Na pewno jest to kwestia wiary. Trzeba pamiętać, że nasz założyciel powierzył Stowarzyszenie Matce Bożej z Fourviere. I byli następcy. Po kilku latach Augustin Planque, który podjął rozpoczęte dzieło, z następną ekipą udał się do Afryki, do Królestwa Dahomeju – dzisiejszego Beninu.

– Czy Ojciec też był w Beninie?

– Byłem w Beninie, wprawdzie niedługo, tylko gościnnie, bo mamy tam rok formacyjny dla naszych kleryków. Pracuję zasadniczo w Togo. To maleńki kraj w Afryce Zachodniej, do I wojny światowej kolonia niemiecka, później byli tam misjonarze niemieccy, a następnie Francuzi z Alzacji.

– Ile diecezji liczy Kościół w Togo?

– Jest tam siedem diecezji – były cztery, ale Ojciec Święty Jan Paweł II powołał trzy nowe. Mamy misjonarzy z różnych stowarzyszeń. W Togo jest nas ok. 25, a całe Stowarzyszenie liczy ok. 800 ojców.

– Czy posługujecie też na Wybrzeżu Kości Słoniowej?

– Tak, ale Wybrzeże Kości Słoniowej tak doskonale się rozwija, że są tam już trzy wyższe seminaria. Niektóre diecezje już nie potrzebują misjonarzy, są samodzielne. Na północy są jeszcze diecezje misyjne, ale południe już jest samowystarczalne.

– Powiedział Ojciec, że jest Was ok. 800. Gdzie jeszcze pracują Ojcowie?

– Część jest już z pewnością na zasłużonej emeryturze, a część pracuje, począwszy od Wybrzeża Kości Słoniowej, przez Ghanę, Togo, RPA po Nigerię, gdzie jest wielu misjonarzy. Jesteśmy także w Demokratycznej Republice Konga (przedtem to był Zair) oraz w Zambii, Tanzanii i Kenii. Te kraje ewangelizowane są przez naszych misjonarzy.

– Czy w krajach, w których Ojcowie pracują, są muzułmanie? Jaka kultura tam przeważa, francuska czy jeszcze inna?

– Muzułmanów jest raczej niewielu, w części zachodniej islam obejmuje 15 proc. społeczeństwa. Jeśli chodzi o kulturę, to w byłych koloniach francuskich dominuje kultura francuska, inaczej jest w koloniach angielskich. To są dwie cywilizacje. Myślę, że francuskie kolonie są bardziej rozwinięte. Francuzi zostawili dużo szkół, zbudowali drogi, sprowadzili wielu misjonarzy.

W krajach anglofońskich wielkim niebezpieczeństwem są sekty. Przychodzą z Ameryki, z Anglii i po prostu dzielą Kościół. Afrykańczykowi trudno je odróżnić, dla niego to jest Kościół, a Kościół to Bóg. Sekty zdobywają nowych członków na bazie biedy, rozdają jakieś drobne upominki, np. koszulki, i w ten sposób ich werbują. W krajach frankofońskich też działają sekty, ale Kościół jest bardzo silny.



«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama