W pół drogi

Jakie były priorytety kończącej się już kampanii wyborczej? Do jakich metod w trakcie jej trwania uciekali się dziennikarze, redaktorzy pism czy politycy? W jakich okolicznościach politycznych, prawnych, społecznych i gospodarczych przyszło prowadzić kampanię? Przegląd Powszechny, 6/2007




Polskie wybory 4 marca 1928 r.

Dziesięć lat po odzyskaniu przez Polskę w 1918 r. niepodległości, dwa lata po zamachu majowym Józefa Piłsudskiego odbyły się w Polsce wybory parlamentarne. Miały ugruntować pozycję rządów sanacyjnych pod okiem Marszałka, premiera w latach 1926-1928. Dwa lata później, w 1930 r., w tzw. wyborach brzeskich, władza użyje argumentu siły; rząd aresztuje przywódców i działaczy opozycji, postawi ich przed sądem. Na razie można było mówić, że w kampanii – mimo przewagi obozu rządzącego – używano siły argumentu. O czym dyskutowano? Jakie były – używając terminów dzisiejszych – priorytety kończącej się już kampanii wyborczej? Do jakich metod w trakcie jej trwania uciekali się dziennikarze, redaktorzy pism czy politycy? W jakich okolicznościach politycznych, prawnych, społecznych i gospodarczych przyszło prowadzić kampanię? W jakim kontekście międzynarodowym? Jak wyglądały spory, gdy doba przeciętnego człowieka nie przebiegała według obecnie ustalonego tzw. systemu trzy razy osiem – po osiem godzin na pracę, telewizję i sen; gdy radio dopiero zaczynało ujawniać swoje możliwości, a telewizji nikt jeszcze nie oglądał?

Dzień miał być słoneczny. Temperatura najwyższa wynosiła wczoraj w Warszawie sześć, a najniższa cztery i pół stopnia Celsjusza. Państwowy Instytut Meteorologiczny przewidywał przymrozki nocą i rankiem, nieco ostrzejsze na południu i wschodzie, a w ciągu dnia wzrost temperatury. Słabe wiatry południowo-wschodnie i południowe miały przechodzić w ciszę [1]. Opisywała „Rzeczpospolita”: Ranek początkowo mglisty i chłodny nie zapowiadał pięknego dnia; jednak już o dziesiątej rano złote promienie słońca rozpędziły mgłę i wypełniły ulice miasta wiosennym blaskiem, stwarzającym zarazem nastrój pogodny, nastrój odpowiadający powadze dnia [2]. Była niedziela, 4 marca 1928 r. - dzień wyborów do Sejmu.

Niebo nad stolicą spokojne, natomiast w krajowej prasie oraz na miejskich ulicach przedwyborcza burza. Działacze partyjni oraz sympatycy stronnictw politycznych wiecowali, organizowali spotkania, odczyty. Wiele z nich odnotowywała prasa. Pisma będące organami prasowymi partii informowały swoich czytelników o terminach, miejscach spotkań, referentach. Dlatego z lektury prasy tamtego okresu można wnioskować, że aktywność obywatelska, porównując z tą w Trzeciej Rzeczpospolitej, kwitła. W wyborach do Sejmu wzięło udział 11,7 mln osób, czyli 78,3 proc. uprawnionych [3]. Wybierali spośród aż dwudziestu pięciu zgłoszonych list.




[1] Stan pogody, „Kurier Warszawski” z dn. 4 III 1928.
[2] Stolica w dniu wyborów, „Rzeczpospolita” z dn. 5 III 1928; zasady pisowni w cytowanych tekstach dostosowane do norm obowiązujących obecnie.
[3] Por. W. Roszkowski, Najnowsza historia Polski 1914-1945, Warszawa 2003, s. 239.


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama