Nowy kulturkampf

Nie ma wątpliwości – to już właściwie regularna wojna wypowiedziana przez radykalnych ateistów wszystkim tym, którzy wierzą w coś więcej niż tylko w potęgę ludzkiego rozumu. Przewodnik Katolicki, 12 kwietnia 2009



Tak ostrego starcia cywilizacyjnego nie było od czasów zimnej wojny. „Stają naprzeciw siebie dwie kultury, dwie wizje antropologiczne. Jedna widzi aspekt duchowy człowieka. Druga, wynikająca z jednostronnej interpretacji darwinizmu, prowadzi do radosnego, triumfalnego nihilizmu” – stwierdził niedawno włoski kardynał Angelo Bagnasco.

Nie ma wątpliwości – to już właściwie regularna wojna wypowiedziana przez radykalnych ateistów wszystkim tym, którzy wierzą w coś więcej niż tylko w potęgę ludzkiego rozumu.

W roli heroldów z dwoma nagimi mieczami wystąpiły zaś słynne już autobusy z napisami kontestującymi istnienie Boga, które wyjechały na ulice miast m.in. w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, we Włoszech, Australii i w Kanadzie.

Ta sytuacja pokazała również, że polem tej bitwy staną się szpitale, sądy, szkoły, ulice i w ogóle cała przestrzeń publiczna. Na tym jednak nie koniec. Ateistyczna krucjata coraz śmielej wdziera się bowiem także do sfery prywatnej, brutalnie cenzurując przekonania religijne pojedynczych obywateli. A to już pachnie totalitarnymi praktykami rodem z brunatnych i czerwonych dyktatur ubiegłego wieku.

Wyznanie niewiary

Prześladowania ludzi wierzących w Chinach, Korei Północnej i paru jeszcze innych komunistycznych „rajach na Ziemi”, nie są czymś, do czego można się przyzwyczaić, niemniej taka postawa daje się przynajmniej w jakiś sposób wytłumaczyć. W grę wchodzą przecież niemożliwe do pogodzenia różnice ideologiczne zachodzące pomiędzy „materialistycznymi dialektykami” a osobami wierzącymi, zwłaszcza zaś duchownymi postrzeganymi przez komunistów jako dealerzy „opium dla ludu”.

O wiele trudniej odpowiedzieć sobie za to na pytanie, dlaczego religijność zaczyna być ustawiana w pozycji wroga publicznego numer jeden w państwach, których cywilizacyjne korzenie tkwią głęboko właśnie w religijnej glebie, a demokracja z urzędu gwarantuje każdemu obywatelowi swobodę praktyk religijnych?

A że nie jest to czcza gadanina, niech świadczą słowa obserwatora Watykanu przy ONZ w Genewie arcybiskupa Silvano Tomasi, który na forum oenzetowskiej Rady Praw Człowieka powiedział niedawno, że chrześcijanom odmawia się prawa do swobód religijnych nie tylko w krajach, gdzie stanowią oni mniejszość, ale i tam, gdzie są w większości. Jeszcze dalej poszedł metropolita Sydney kard. George Pell, stwierdzając wprost, że „Kościół katolicki na Zachodzie doznaje dyskryminacji ze strony środowisk laickich”.



«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • discipulus
    15.04.2009 08:03
    A mnie się dziwne wydaje, dlaczego ateizm, a nie chrześcijaństwo przywłaszczyło sobie dotąd idei ewolucji. Przeciez ona też może wspaniale ilustrować prawdę o stworzeniu i rządach Boga w świecie.
    Na pewno lepiej, niż starożytny obraz lepienia człowieka z gliny.
    Ten obraz idei stworzenia był wystarczający dla pierwotnego człowieka; dla dzisiejszego moze nim byc obraz procesu ewolucji! Ileż tam Bożej mądrości!
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama