Nie bał się ich piękna

Ojciec Pio umiał postępować z kobietami: nie bał się ich piękna, ale obawiał się o piękno ich duszy. Choć wystawiany przez niektóre z nich na próbę, sam nie próbował wyrządzić im żadnej krzywdy. Można rzec, że kochał kobiety, lecz sercem czystym i uważnym. Głos ojca Pio, 52/2008



Osoba włoskiego kapłana i stygmatyka, Ojca Pio z Pietrelciny, do dziś rodzi żywe zainteresowanie massmediów. Rzadko dotyczy ono świętości jego życia, częściej natomiast pomówień i sfabrykowanych na potrzeby konkretnych środowisk skandali. Wystarczy przypomnieć choćby sensacyjną wiadomość sprzed kilku miesięcy o fałszowaniu stygmatów przez Zakonnika. Gazety rozpisywały się o tym, jak to Ojciec Pio miał wcierać w swoje dłonie, stopy i bok fenol, dostarczany przez niejaką Marię De Vito, w celu wywołania efektu podobnego do stygmatów. Natomiast kiedy przed kilkoma tygodniami w San Giovanni Rotondo ekshumowano jego doczesne szczątki, uwaga dziennikarzy skupiła się na nieoficjalnej pogłosce mówiącej o przeniesieniu relikwii Stygmatyka z krypty w kościele Matki Bożej Łaskawej do nowej bazyliki i o protestach wiernych, którzy założyli samozwańczy komitet obrony Ojca Pio, twierdząc, że naruszenie relikwii będzie równoznaczne ze świętokradztwem.

Podobne zainteresowanie ze strony dziennikarzy towarzyszyło Ojcu Pio jeszcze za jego życia. Wśród wielu kwestii relacje Zakonnika do kobiet lub raczej z kobietami budziły ich największą ciekawość. Jakie były efekty ich poszukiwań?



Franciszkańska tercjarka – Raffaelina Cerase


Pisząc o relacji Ojca Pio do kobiet, trudno nie zauważyć, że dzięki swej bezpośredniości, swoistej delikatności i wrażliwości na ich duchowe potrzeby, ten włoski kapucyn przerósł swoją epokę. Choć w konfesjonale był surowy i szorstki, to w kierownictwie duchowym przeciwnie – łagodny i wyrozumiały. Kiedy osoby duchowne jego czasów, a tym bardziej zakonnicy, odnosili się do kobiet z wielkim dystansem, podejrzliwością, a nierzadko i wrogością, on ze swoją wymagającą miłością próbował budować nadprzyrodzoną więź uczuciową z kobietami, które spontanicznie odnajdywały w nim ojca i powiernika swych duchowych, a także przyziemnych rozterek. Nie brakowało też takich, którzy z mieszanymi uczuciami przyglądali się jego duszpasterskim metodom. On jednak ucinał krótko wszelkie dyskusje, odpowiadając: „Czy myślicie, że mam serce z kamienia? Kocham dusze tak samo jak Bóg”.

Można zaryzykować stwierdzenie, że Ojciec Pio posiadał znajomość kobiecej natury, w której odkrywał upodobanie piękna i potrzebę poczucia bezpieczeństwa. Ta znajomość rzeczy była szczególnie przydatna w kierownictwie duchowym niewiast. Przykładem może być znajomość z Raffaeliną Cerase z Foggii.
Jeszcze przed przybyciem do San Giovanni Rotondo Ojciec Pio za zgodą swych przełożonych podjął się kierownictwa duchowego tej franciszkańskiej tercjarki. Jego posługa polegała na duchowych rozmowach i wymianie korespondencji. Przebywając w kapucyńskim klasztorze w Foggii od 17 lutego do 27 lipca 1916 roku, złożony tajemniczą chorobą połączoną z hipotermią i wyczerpany duchową walką, sam doświadczał trudnej do zniesienia nocy ducha. W tym czasie Raffaelina Cerase, również obarczona cierpieniem duchowym i fizycznym, oczekiwała na jego pomoc. Bezbłędnie odczytując jej intencje i stan ducha, Ojciec Pio nie tylko z wielkim zaangażowaniem towarzyszył jej w cierpieniu, udzielając stosownych duchowych porad, ale z ojcowską miłością wziął je na siebie, prosząc ją równocześnie o modlitwę za siebie, by Bóg skrócił czas jego boleści.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama