Bardzo straszny spisek

„Nasz Dziennik" wraca do sprawy arcybiskupa Wielgusa. Tygodnik Powszechny, 8 lipca 2007




Zdumiewająca, mówiąc delikatnie, jest akcja medialna podjęta przez związany z Radiem Maryja „Nasz Dziennik". Dwa dni przed nałożeniem przez Benedykta XVI paliusza (znaku władzy metropolitalnej) abpowi Kazimierzowi Nyczowi gazeta ogłosiła materiał zapowiadający podważenie moralnej prawomocności wszystkiego, co doprowadziło do nominacji obecnego metropolity Warszawy.

Zbieżność z uroczystością w Watykanie nie jest zresztą jedyna: w tych dniach zakończyła się również (patrz omówienia na str. 2) kwerenda prowadzona w archiwach IPN przez Kościelną Komisję Historyczną. Oczywiście nie można wykluczyć, że ta koincydencja jest całkowicie przypadkowa...

„Nasz Dziennik" formułuje następujące twierdzenia:

1. „Sprawę rozegrano w stylu procesów stalinowskich". Nie było dziełem przypadku, że oskarżenia przeciwko abpowi Wielgusowi wysunięto w ten sposób, aby nie mógł skorzystać z cywilizowanych formuł procesowych. Pozbawiono go prawa do obrony, nie podjęto próby weryfikacji dokumentów, nie powołano biegłych, nie przesłuchano świadków.

2. „Gazeta Polska", która opublikowała informacje o rzekomej współpracy arcybiskupa ze służbami, nie miała podstaw do oskarżania abpa Wielgusa, bo w chwili publikacji nie posiadała dokumentów IPN. „Z fragmentów publikacji [z kontekstu wynika, że chodzi jednak o publikacje „Rzeczpospolitej" – AB] wynika, że »Rzeczpospolita« posiadała informacje o opublikowanych dwa miesiące później przez »Gazetę Polską« materiałach z archiwum IPN. Kto przekazał te informacje? Jeśli stróżem tych materiałów jest IPN, można wysunąć tezę, że w pierwszej kolejności to jego pracownicy powinni być odpowiedzialni za wypłynięcie tych materiałów i okrzyknięcie nowego metropolity warszawskiego »agentem SB«, nawet jeśli informację taką dostarczył »Gazecie Polskiej« ktoś z zupełnie innych kręgów".

3. Rzecznik Praw Obywatelskich nie miał podstaw ani prawa do wydawania werdyktu w tej sprawie. Czyniąc to, nadużył swego urzędu i naruszył zasady Konstytucji RP.

4. Kościelna Komisja Historyczna również nie miała podstaw do wydawania komunikatu przekazanego mediom 5 stycznia. „Dokument ten nie został przygotowany przez Kościelną Komisję Historyczną, lecz powstał w innym miejscu".

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama