Między wiarą a wątpieniem

Głos Ojca Pio 110/2/2018

. „Sprawa Jezusa z Nazaretu” nie zakończyła się 7 kwietnia 30 roku na wzgórzu Golgoty. I chociaż, gdyby sądzić po ludzku, śmierć Galilejczyka była kresem Jego dramatycznej misji, to z perspektywy najstarszych świadectw nowotestamentalnych wyłania się całkowicie inny jej obraz.

 

W Nowym Testamencie nie ma mowy o końcu historii Jezusa. Regularnie za to pojawiają się dwa greckie słowa, które są kluczami do zrozumienia wydarzeń wielkanocnych. Pierwsze – egegertai („jest wskrzeszony”, „zmartwychwstał”) oraz drugie – ofthe („dał się widzieć”, „ukazał się”). Uczniowie, jako naoczni świadkowie, potwierdzają spotkania z Jezusem, który „zmartwychwstał” i „pozwolił im się widzieć”. To doświadczenie zostaje zapisane w najstarszym wyznaniu wiary, credo korynckim, które (nie będąc jego autorem) przekazuje nam św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian (15,3b-5): „Przekazałem wam na początku to, co przejąłem, że Chrystus umarł za nasze grzechy według Pism, i że został pogrzebany, i że jest wskrzeszony/zmartwychwstał (egegertai) dnia trzeciego według Pism i że dał się widzieć/ukazał się (ofthe) Kefasowi, a potem Dwunastu”.

Skoro naoczne świadectwa dotyczące zmartwychwstania nie pozostawiają żadnych wątpliwości, zapytajmy, co sprawia, że wiara w tę fundamentalną prawdę budzi sprzeciw? Jakimi racjami posługiwali się starożytni, aby uzasadnić swoją niewiarę? Co skłaniało ludzi oświecenia, by wątpić w Chrystusowe powstanie z martwych? Dlaczego współcześnie dochodzą do głosu dawne argumenty przeciwników chrześcijaństwa? Czy z faktu negacji zmartwychwstania mogą wypływać jakiekolwiek korzyści? Szukając odpowiedzi na te pytania, przyjmę perspektywę chronologiczną, aby wyraźnie ukazać, iż dzisiejsze racje przeciwników Chrystusowego powstania z martwych wcale nie są takie nowe.

Wątpliwości starożytnych

Pierwsi pisarze chrześcijańscy, broniąc prawdy o zmartwychwstaniu, musieli zmierzyć się z myślą żydowską i grecką. Jak przedstawiali swoje racje antyczni przeciwnicy cielesnego powstania z martwych? Dla Greków prawda ta była po prostu absurdalna i nonsensowna. Już św. Paweł w Atenach doświadczył ze strony pogan negacji zmartwychwstania. Ironiczny śmiech Greków na Areopagu nie pozostawiał wątpliwości co do ich sposobu myślenia. Akceptowali wprawdzie nieśmiertelność duszy, odrzucali jednak możliwość cielesnego zmartwychwstania. W ich rozumieniu życie po śmierci oznaczało całkowite wyzwolenie duszy z ciała będącego dla niej więzieniem. Negacja zmartwychwstania wydaje się zatem logicznym następstwem, nikt bowiem nie chce ponownie wracać do stanu cielesnej niewoli. Doskonałym świadectwem tego rodzaju przekonań jest myśl filozofów: Celsusa (II w.) i Porfiriusza (zm. 305). Pierwszy z wyraźną dezaprobatą stwierdzał, iż zmartwychwstanie „to nadzieja zaiste godna robaków. Czyż bowiem jakakolwiek dusza ludzka pragnęłaby powrócić do zgniłego ciała? Jakież bowiem ciało całkowicie rozłożone może powrócić do pierwotnej formy i odzyskać budowę, którą raz utraciło?”. Drugi z kolei, zdecydowanie mocniejszy w swojej krytyce chrześcijaństwa, głosił, iż zmartwychwstanie jest wydarzeniem bezsensownym i nierealnym. Porfiriusz z niebywałą awersją odnosił się do cielesności, nie dopuszczał nawet do stworzenia pośmiertnej figury dedykowanej swojemu mistrzowi, Plotynowi. Zdaniem greckich filozofów cielesne zmartwychwstanie jest nie tylko bluźniercze, ale i sprzeczne z rozumem.

Żydzi z kolei nie traktowali głoszonej przez chrześcijan nauki o zmartwychwstaniu jako całkowitej nowości. Idea ta była bowiem obecna w Izraelu, zanim pojawił się Jezus. Jej ślady odnaleźć możemy w zapowiedzi nagrody dla Sługi Jahwe u Izajasza (53,10-11a), w proroctwie o sądzie zapisanym w Księdze Daniela (12,1-3) oraz w historii męczeństwa matki wraz z siedmiu synami z Drugiej Księgi Machabejskiej (2 Mch 7), gdzie zmartwychwstanie jawi się jako nagroda za świadectwo krwi. W czasach Jezusa kwestia powstania z martwych dzieliła żydowskie stronnictwa faryzeuszów i saduceuszów. Pierwsi wierzyli w zmartwychwstanie umarłych w czasach ostatecznych, chociaż ich poglądom towarzyszył odwołujący się do prawa wyraźny formalizm. Drudzy zaś, powołując się jedynie na Torę Mojżeszową, lekceważyli księgi prorockie i myśl apokaliptyczną. Inspirując się filozofią stoików i epikurejczyków, odrzucali wiarę w aniołów, istnienie duszy i zmartwychwstanie ciał. Właśnie z saduceuszami Jezus podjął dyskusję. Odwołując się jedynie do Tory, Mistrz z Nazaretu odrzucił ich materialistyczne poglądy i skutecznie uzasadnił wiarę w zmartwychwstanie (Mt 22,31).

Niezależnie jednak od poglądów poszczególnych stronnictw zapytajmy: dlaczego współcześni Chrystusowi Żydzi nie uwierzyli w Jego powstanie z martwych? Wydaje się, że przyjęcie tego faktu wymagałoby od nich również uznania Go za Mesjasza. A to było dla nich nie do zaakceptowania. Dlatego ze smutkiem musimy zauważyć, iż wprawdzie wiara w zmartwychwstanie nabrała u faryzeuszów znamion wyznania, nie dotyczyła jednak postaci Jezusa. Ostatecznie Żydzi potraktowali Go jako fałszywego Mesjasza.

Oświeceniowe interpretacje

Nowożytność, poszukując prawdy poza chrześcijaństwem, wyraźnie przesunęła akcent z Boga na człowieka, wywyższyła rozum i oddała mu we władanie świat. Odtąd nie Objawienie było miarą wszystkiego, ale ludzka myśl. W dobie oświecenia odrzucono credo, zastępując je cogito. Panowanie rozumu nie ograniczało się jedynie do spraw doczesnych. Rozciągało się także na religię, którą potraktowano niezwykle surowo. Objawienie sprowadzono do praw natury, a miejsce dogmatów wiary zajęła religia naturalna.

Nie inaczej było z Chrystusowym zmartwychwstaniem, które próbowano wyjaśnić w sposób naturalistyczny, dostosowując paschalne narracje do oświeceniowych kategorii. H. S. Reimarus (zm. 1768), interpretując tekst Ewangelii według św. Mateusza (28,13), przekonywał, iż całe chrześcijaństwo opiera się na oszustwie, którego mieli dokonać uczniowie w sposób świadomy, wykradając ciało Jezusa z grobu. Oni również wymyślili historię o Jego powstaniu z martwych i zjawieniach. Sto lat później H. E. G. Paulus (zm. 1851), próbując ratować chrześcijaństwo w duchu racjonalistycznym, ze spokojem deisty stwierdzał, iż mamy do czynienia nie z kradzieżą, ale z kłamstwem Jezusa. W rzeczywistości bowiem On wcale nie umarł na krzyżu, a jedynie zapadł w letarg. Pod wpływem warunków panujących w grobie przebudził się i wyszedł. Potem zaczął głosić, że jest Zbawcą, który pokonał śmierć.

Koncepcja ta nawet wśród deistów wydawała się niedorzecznością. Dlatego D. F. Strauss (zm. 1873), odrzucając ją jako całkowicie bezsensowną, zauważył, iż przyczyn Chrystusowego powstania z martwych należy szukać w świadomości uczniów. Skoro Ewangelie nie są w kwestii zmartwychwstania zgodne, pokazują bowiem różne wersje omawianego wydarzenia, oznaczać to może tylko jedno: mamy do czynienia z jakąś formą wizji czy halucynacji przekazywanej przez uczniów. Ich widzenia, zapisane na kartach Ewangelii, to produkt subiektywnych i traumatycznych przeżyć. Najbliżsi nie unieśli doświadczenia Jezusowej śmierci, dlatego stworzyli opowieści o Jego powstaniu z martwych.

Bultmann i Third Quest

Wiek dwudziesty przyniósł najpierw zwrot w postrzeganiu zmartwychwstania. Przestały liczyć się fakty, a nowe spojrzenie zdominował egzystencjalizm. Jezus, jak głosił R. Bultmann (zm. 1976), zmartwychwstał w kerygmacie, to znaczy, że tylko wtedy, kiedy jest przepowiadany, możemy Go spotkać. Powstanie z martwych nie jest wydarzeniem, w którym mamy akcentować historyczność. Chodzi raczej o spojrzenie egzystencjalne: Chrystus umarł i zmartwychwstał dla mnie, abym to ja miał nowe życie. Lekceważąc historię, bibliści przestają interesować się samym Chrystusem, a skupiają się na ludzkich odczuciach, pytając: „jak sprawa Jezusa trwa dalej”.

Inni dwudziestowieczni badacze, reprezentujący ciągle żywy nurt Third Quest, przeciwnie, pozostają w kręgu badań historycznych i dlatego w sposób sceptyczny traktują narracje paschalne. Ich zdaniem teksty Ewangelii, które opowiadają o zmartwychwstaniu, to nie historia, ale „produkt” wiary pierwotnego Kościoła, w żaden sposób niepoddający się badaniom naukowym. Kwestia zmartwychwstania nie jest dla nich możliwą do przyjęcia, ponieważ nie mieści się w kategorii badań historycznych.

Pozostają jeszcze współczesne koncepcje sytuujące zmartwychwstanie w obrębie tradycji żydowskich. W tej perspektywie nie jest ono czymś nowym, znamy bowiem „zniknięcie” Henocha czy „wstąpienie do niebios” Eliasza. Tak należy interpretować, jak podpowiada Pinchas Lapide (zm. 1997), Chrystusowe powstanie z martwych.

Pozorne korzyści negacji

Prawda o Chrystusowym zmartwychwstaniu od początku wzbudzała negatywne emocje i radykalny sprzeciw. Dzisiaj odrzucają ją nie tylko akademicy. Coraz częściej wątpią w nią zwykli chrześcijanie. Zapytajmy zatem, czy negacja zmartwychwstania może przynieść coś dobrego? Wątpiący ulegają iluzji. Korzyści są bowiem tylko pozorne. Współcześni sceptycy w rzeczywistości powtarzają stare błędy. Przekreślają Chrystusowe powstanie z martwych, ponieważ:

– jak Grecy, trochę dla świętego spokoju, odrzucają tę fundamentalną prawdę, bo wydaje się ona absurdem przeczącym rozumowi;

– jak Żydzi, spierają się o sens wiary i przyszłość religii, a nie przyjmują prostego faktu: Jezus jest jedynym Zbawicielem;

– jak oświeceniowi deiści, żyją „jakby Boga nie było”, skupiając się jedynie na „tu i teraz” i w ten sposób chcą ocalić swój racjonalny świat;

– jak dwudziestowieczni sceptycy, wolą mity niż historię, dlatego uciekają od faktów, a przecież zmartwychwstanie jest wydarzeniem historycznym;

– jak historycy i bibliści spod znaku Third Quest, śledzą jedynie ziemską historię Jezusa do momentu Jego śmierci na Golgocie, bo to jest bezpieczne rozwiązanie, które każe pomijać boskość Chrystusa.

„Sprawa Jezusa z Nazaretu” rzeczywiście nie zakończyła się na Golgocie. Ona cały czas trwa. Śmierć stała się jedynie preludium zmartwychwstania.

Przemysław Artemiuk – ksiądz, doktor habilitowany teologii fundamentalnej, ostatnio opublikował monografię „Renesans apologii” (2016) oraz zredagował tom studiów „Teologia fundamentalna na straży tożsamości chrześcijaństwa” (2017).

„Głos Ojca Pio” [110/2/2018]

www.glosojcapio.pl

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • M.
    04.04.2018 12:01
    Bez Zmartwychwstania próżna nasza wiara. Ja bez Zmartwychwstania Pana nie miałbym ani krztyny wiary. I nie wytrzymałbym na Eucharystii 5 minut, zanudziłbym się. A tak spotykam Boga Żywego :)
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...