Teraz jestem kimś

Moja córka chce, żebym przejęła opiekę nad wnukami. Ale ja zapytałam: „A moje studia teologiczne to co?”. Obraziła się, a ja przecież trójkę swoich dzieci wychowałam i wykształciłam. Czy teraz nie mam prawa zrobić coś dla siebie? Idziemy, 3 czerwca 2007



Dalszego ciągu tej rozmowy nie słyszałam. Panie pośpieszyły na wykład. Ale gdy opowiedziałam o tym dialogu w redakcji, rozgorzała dyskusja. „Czy babcia nie powinna zajmować się wnukami, zwłaszcza gdy młodym rodzicom tak teraz ciężko?” – trzymała stronę córki jedna strona sporu. „Zwróćcie uwagę, że ta pani mówiła o przejęciu opieki, a nie o zwykłej pomocy. Czy jedyną rolą dla emerytów w XXI wieku jest piastowanie wnucząt?” – pytała druga część redakcji. No właśnie, nasza dyskusja nie dotyczyła tylko problemu moralnego, ale sprawy szerszej: miejsca i roli osób starszych w społeczeństwie.


Coraz wyższe aspiracje


Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w 2020 r. prawie co czwarty Polak będzie miał 65 lat lub więcej. To efekt pozytywnego zjawiska, jakim jest wydłużanie się średniej życia i negatywnego, to znaczy spadku liczby urodzeń. Czy przyszłych emerytów czeka lepszy los niż tych obecnych? Dziś bycie emerytem nie jest łatwe. Seniorzy zewsząd słyszą o obciążeniu, jakim dla budżetu państwa są ich świadczenia, albo o tym, ile kosztuje leczenie starszych ludzi. Ale nie chodzi tylko o pieniądze. – W telewizji wciąż tylko zajmują się polityką prorodzinną: mówią o dzieciach, urlopach macierzyńskich, szkołach, itd. A nas pokazują najczęściej w aptekach, gdy na tapecie jest temat drogich leków – skarży się pani Iza, od pięciu lat energiczna emerytka. Dlatego jej zdaniem emeryci sami muszą się o siebie zatroszczyć. – I to mimo niskich wypłat z ZUS-u – zaznacza.

Życie potwierdza te słowa. Emeryci coraz częściej podejmują wyższe studia magisterskie lub podyplomowe. Oczywiście decydującą rolę gra cena. Sześcioletnie studia na Papieskim Wydziale Teologicznym w Warszawie kosztują 500 zł za semestr. – Obecnie mamy co najmniej 10 studentów emerytów na ogólną liczbę 180 słuchaczy. Najczęściej to drugi fakultet, na zrobienie którego nie było czasu podczas aktywności zawodowej. Teraz studiują dla własnej satysfakcji i przyjemności, dlatego nie trzeba ich zachęcać do nauki, zdają pięknie egzaminy – informują mnie w dziekanacie PWT.

Ale zdecydowana większość seniorów chciałaby bezpłatnych albo niskopłatnych zajęć. Podczas ubiegłorocznej samorządowej kampanii wyborczej warszawscy emeryci ostro przepytywali kandydatów do władzy o to, co zamierzają zrobić w mieście dla ludzi starszych. – Chcemy otwarcia szkół na popołudniowe kursy komputerowe, zajęcia plastyczne i muzyczne, chcemy ćwiczyć w salach gimnastycznych, korzystać ze szkolnych i miejskich basenów – napierali. A kandydaci obiecywali. Teraz, gdy poparcie już nie jest potrzebne, emeryckie postulaty schodzą na dalszy plan. Smutne jest to, że obojętność przejawiają również sponsorzy. – Na biedne dzieci pieniądze znajdą się o wiele szybciej niż dla nas – mówi dr Barbara Szyszko-Wydra, kierownik Uniwersytetu Trzeciego Wieku im. Haliny Szwarc przy ul. Marymonckiej w Warszawie. Ta placówka była pierwszą tego typu w Polsce (założyła ją prof. Halina Szwarc w 1975 r.) i trzecią na świecie, uczy się tu ponad 1200 słuchaczy.


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama