Kościół, homoseksualizm, człowiek

Skłonności homoseksualne można w sobie zaakceptować lub nie, można podejmować próby przebudowy własnej osobowości na drodze psychoterapii, można wybrać „gejowski styl życia”, można żyć w ukryciu, w małżeńskim lub konsekrowanym kamuflażu, można wreszcie wejść na drogę życia w samotności Więź, 1/2006



Trzy lata minęły od ukazania się specjalnego numeru „Więzi” (z lipca 2002) poświęconego chrześcijańskiemu podejściu do zjawiska homoseksualizmu. Potem była książka „Męska rozmowa. Chrześcijanie a homoseksualizm”, pod redakcją Katarzyny Jabłońskiej i niżej podpisanego, z przedmową biskupa siedleckiego Zbigniewa Kiernikowskiego, wydana w Bibliotece „Więzi”. Z wyjątkiem krótkiej, rzeczowej recenzji w miesięczniku „Charaktery” oraz życzliwej wzmianki w artykule publicystycznym na łamach „Tygodnika Powszechnego” – nie było żadnej dyskusji nad pojawiającymi się w „Więzi” i w książce dramatycznymi pytaniami. Tymczasem otrzymaliśmy – i wciąż otrzymujemy – przejmujące listy od czytelników, którzy mają bezpośrednio do czynienia z problemem homoseksualizmu – w sobie albo w osobach swoich bliskich: mężów, córek, synów. Problem z całą pewnością więc istnieje i to na większą skalę, niż się potocznie sądzi.

Według ostrożnych szacunków, orientację homoseksualną przejawia od 2 do 5 procent społeczeństwa. Łatwo przeliczyć: w naszym kraju oznacza to od kilkuset tysięcy do dwóch milionów osób. Ludzie ci urodzili się i wychowali w naszych polskich, w ogromnej większości katolickich rodzinach. I to wcale niekoniecznie w rodzinach dysfunkcjonalnych, lecz w zupełnie zwyczajnych.

Ci ludzie nie ponoszą winy za swoją seksualną orientację. Zdaniem współczesnej nauki, przyczyny homoseksualizmu nie są w pełni rozpoznane, a z całą pewnością są złożone: biologiczne, psychologiczne i kulturowe. Wbrew różnym sensacyjnym zapowiedziom, nie odkryto do tej pory żadnego genu odpowiedzialnego za orientację homoseksualną, ale to nie znaczy, że podłożem takich tendencji nie może być pewna wrodzona struktura psychiczna, charakteryzująca się na przykład, w przypadku chłopców, szczególną delikatnością, wrażliwością. Z pewnością kluczowe znaczenie dla kształtowania się tożsamości płciowej człowieka mają relacje z matką i ojcem we wczesnym dzieciństwie, ale ważne jest i to, co dzieje się w późniejszych fazach rozwoju, na przykład tzw. imprinting, czyli „wdrukowanie” pierwszych doświadczeń seksualnych.
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Reklama