Czy chrześcijanin ma być głupi?

Głos Karmelu 1/2011

Nie, ci, którzy uwierzyli Chrystusowi Ukrzyżowanemu, nie są naiwnymi głupcami, ale właśnie oni poznali prawdziwą mądrość. Paweł napisze im: "Jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem" (1 Kor 1, 30)

 

Jeśli ktoś spośród was mniema, że jest mądry na tym świecie, niech się stanie głupim, by posiadł mądrość. Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga. (...) Gdzie jest mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego, co doczesne? Czyż nie uczynił Bóg głupstwem mądrości świata? (1 Kor 3, 18n; 1, 20)

Wydaje się, że powyższe słowa świętego Pawła podają nam już definitywną odpowiedź na zaskakujące pytanie postawione w tytule: kto chce być mądrym, niech stanie się głupim! Ale czy to w ogóle ma sens? I wobec tego, czy mają jeszcze jakąś rację bytu uczelnie katolickie, tytuły naukowe, zwłaszcza w dziedzinie teologii? A przede wszystkim, czemu sam Paweł chlubi się, że pobierał naukę u stóp sławnego mistrza Gamaliela?

Nie spieszmy się z paleniem naukowych książek, lecz prześledźmy uważnie myśl Apostoła zawartą w pierwszych rozdziałach 1 Listu do Koryntian.

Paweł pisze do Greków, dumnych ze swoich filozofów, z tylu naukowych osiągnięć... i zauważa, że ta wielka ludzka mądrość nie zdała najważniejszego egzaminu: badała świat, a nie rozpoznała Stwórcy objawiającego się w pięknie stworzenia. Bóg chciał, by człowiek, jak przystało na inteligentne stworzenie, skorzystał ze swojej umiejętności wnioskowania w celu dojścia do tego fundamentalnego odkrycia. Niestety... W innym liście Pawłowym (do Rzymian) tak są opisani poganie: "to, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy. [...] A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi" (por. Rz 1, 19-28). Paweł wymienia tu wiele rodzajów grzechów, poczynając od bałwochwalstwa i nieczystości.

Oto skutek odwrócenia się od Stwórcy: gdy człowiek zdradza prawdziwego Boga, wtedy jego bożkiem stają się przedmioty materialne i własne ciało. Jakże żałosny to kult! I jakże aktualnie brzmią słowa o "wydaniu na pastwę na nic niezdatnego rozumu". Przecież i dziś często próbuje się wytłumaczyć i usprawiedliwić "rozumowo" różne wynaturzenia, nieuczciwość, nawet największe zbrodnie. Każdy zbrodniczy system ma swoich utytułowanych "myślicieli", którym nie wolno się sprzeciwiać. Ludzka logika okazuje się często zupełnie nielogiczna, a ludzka mądrość - bardzo niemądra. Może dlatego, gdy Bóg dokona dzieła odkupienia człowieka, uczyni to w sposób wręcz absurdalny dla ludzkiej mądrości - w ten sposób, który Paweł nazwie "nauką krzyża". Ma ona jakby trzy aspekty, z których każdy jest szokujący dla powszechnie uznawanej logiki:

- zostaliśmy odkupieni dzięki temu, że Chrystus poniósł dla nas hańbiącą śmierć krzyżową

- głoszenie tej prawdy nie zostało powierzone "wielkim i sławnym", ale zwykłym, prostym ludziom (wystarczy przypomnieć sobie "skład personalny" grona Apostołów)

- ta prawda znajduje szczególny posłuch u tych, którzy nie liczą się w oczach świata.

Chciałoby się powiedzieć, że Pan Bóg chyba nie ma dobrych piarowców, że nie wie, jak zdobywa się popularność na tym świecie. Ale Jemu nie zależy na taniej popularności, On szuka ludzi, którzy potrafią Mu zawierzyć, nawet wtedy, gdy ich ludzka mądrość zdaje się zdążać w zupełnie odwrotnym kierunku. Bóg szuka ludzi, którzy - jak Piotr - zarzucą sieci "na Jego słowo", nawet jeśli ten połów zdaje się pozbawiony szans powodzenia (por. Łk 5, 5). W ten właśnie sposób trzeba "stać się głupim", czyli zaufać Bogu bardziej niż własnej rzekomej mądrości.

Prześledźmy więc te różne wymiary "nauki krzyża", którą Apostoł tak opisuje:

"Nauka krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia. [...] Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących. Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi" (1 Kor 1, 18. 21-25).

Ukrzyżowany Chrystus nie mieści się w kategoriach logicznego rozumowania Greków, zdaje się też skandalem dla Żydów, którzy pamiętają, że "zawieszony na drzewie jest przeklęty przez Boga" (Pwt 21, 23) i nie potrafią zaakceptować Mesjasza przybitego do drzewa hańby. Oni chcieliby od Mesjasza przekonującego znaku jego misji... tymczasem dawny faryzeusz Paweł z Tarsu przekonał się, że największym znakiem jest właśnie tajemnica śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Paweł zdaje się mówić: "Nic nie poradzę na to, że was to oburza, ale my musimy głosić to, co jest bezspornym faktem!".

Iluż jest dzisiaj takich "Greków", którzy nie przyjmą niczego, co nie zgadza się z ich systemem myślowym, i iluż jest takich "Żydów", którzy wciąż stawiają Chrystusowi pytanie: "Jaki znak uczynisz, żebyśmy Ci uwierzyli?"

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama