Kwestia zaufania

Przewodnik Katolicki 7/2011

Gdy słyszy się, że Kościół gwałtownie traci zaufanie, można wpaść w panikę. Gdzie jak gdzie, ale w Kościele katolickim zaufanie ma wielkie znaczenie. Jeżeli w tej dziedzinie następuje radykalny kryzys, to jest się nad czym zastanawiać. Przede wszystkim jednak trzeba ustalić, o co konkretnie z tym zaufaniem chodzi.

 

„Kościołowi katolickiemu ufa dziś 66 proc. W ciągu siedmiu lat liczba ta zmalała o 12 punktów procentowych – wynika z sondażu TNS OBOP” – doniosły niedawno media. Według CBOS z kwestią zaufania Polaków do Kościoła jest jeszcze gorzej. „Kościół katolicki cieszy się zaufaniem 58 proc. Polaków. To nieco więcej w porównaniu z jesienią ubiegłego roku, ale dużo mniej niż przed sporem o krzyż przy Pałacu Prezydenckim – wynika z najnowszego sondażu CBOS dotyczącego oceny działalności najważniejszych instytucji publicznych” – podała Katolicka Agencja Informacyjna.

W górę, w dół

W grudniu ubiegłego roku prof. Mirosława Grabowska, socjolog, dyrektor CBOS, zwracała uwagę, że w badaniu kwietniowym (2010 – przyp. ks. AS), przeprowadzonym tuż po katastrofie smoleńskiej, zaufanie do Kościoła było bardzo wysokie, powyżej 70 proc. Niespełna pół roku później, w badaniu wrześniowym, gwałtownie spadło do około 50 proc. „Tak gwałtownych zmian w ocenia Kościoła w ostatnich latach nie było” – wskazywała prof. Grabowska.

Ale tytuły typu Spada zaufanie do Kościoła wśród Polaków nie są nowością ostatnich miesięcy. Wystarczy takie sformułowanie wpisać do internetowej wyszukiwarki, żeby trafić na podobne informacje na przykład z roku 2008 lub 2007.

Problem spadku zaufania do Kościoła nie dotyczy zresztą tylko Polaków. W marcu zeszłego roku można się było dowiedzieć, że „Mniej niż jedna trzecia Niemców jest przekonana co do przyzwoitości katolickich duchownych i uważa Kościół katolicki za bliski prostym ludziom i godny zaufania. Ponadto spośród katolickich respondentów tylko niecała połowa przyznała, że ufa swemu Kościołowi”. W tym samym czasie watykański sekretarz stanu kard. Tarcisio Bertone twierdził, że spadek zaufania do Kościoła nie jest przypadkiem. „Kościół cieszy się wciąż wielkim zaufaniem ze strony wiernych, tylko że ktoś stara się podkopać to zaufanie” – powiedział kard. Bertone podczas spotkania z włoskimi przedsiębiorcami w Rzymie. Dwa miesiące później media alarmowały: „Do rekordowo niskiego poziomu spadło zaufanie Włochów do papieża i Kościoła – wynika z sondażu opublikowanego na łamach dziennika „La Repubblica”. Zaufanie do Benedykta XVI ma 46,6 proc. ankietowanych”.

Jezu, ufam

Zaufanie to dla Kościoła kwestia fundamentalna. Wiara, którą głosi, nie ogranicza się tylko do akceptacji pewnego zespołu dogmatów, ale jest zawierzeniem, ufnością. Katolik nie tylko wierzy w Boga, ale też wierzy Bogu. Przypominają o tym liczne teksty modlitw. Przypominają o tym takie zwroty jak „Jezu ufam Tobie”. „Ufność jest to spodziewanie się czyjejś pomocy. Nie stanowi ona cnoty osobnej, lecz jest warunkiem koniecznym cnoty nadziei oraz częścią składową cnoty męstwa i wielkoduszności. Ponieważ ufność wypływa z wiary, potęguje nadzieję i miłość, a oprócz tego w ten lub inny sposób wiąże się z cnotami moralnymi, dlatego można nazwać ją podkładem, na którym cnoty teologiczne łączą się z moralnymi. Cnoty moralne z naturalnych przekształcają się w nadprzyrodzone, o ile praktykujemy je z ufnością w pomoc Bożą” – pisał przed laty błogosławiony ks. Michał Sopoćko.

Dla Kościoła, jako wspólnoty wiary i jako instytucji prowadzącej ludzi do Boga i do zbawienia, tak rozumiane zaufanie jest niezbędne. Radykalny spadek tak pojmowanego zaufania byłby dla Kościoła wielkim dramatem. Byłby uderzeniem w fundament. Czy jednak takim zaufaniem do Kościoła zajmują się pracownie badania opinii publicznej? Czy badają one tę delikatną i intymną relację między człowiekiem a wspólnotą i instytucją, od której spodziewa się doprowadzenia do życia wiecznego?

Sejm, policja, Kościół

Aby zorientować się, jakiego rodzaju zaufanie podlega analizom i sondażom, często nie wystarczy zatrzymywanie się na nagłówkach i zajawkach medialnych przekazów. Trzeba zajrzeć głębiej w treść informacji. Trzeba ustalić, w jakim kontekście pytano ankietowanych o zaufanie do Kościoła. Trzeba przeczytać, że na przykład: „CBOS, jak co miesiąc, zbadał zaufanie Polaków do najważniejszych instytucji publicznych. Z sondażu wynika, że Kościół katolicki cieszy się zaufaniem 58 proc. społeczeństwa – to o 4 punkty procentowe więcej niż we wrześniu ubiegłego roku. Prawie w takim samym stopniu ubyło deklarujących negatywne opinie na temat Kościoła – jest ich 30 proc. (wcześniej 35 proc.)”. Podobne pytanie jak o Kościół, ankieterzy zadają w tym samym badaniu o Sejm, Senat, rząd, policję itp. Media, informując o wynikach dotyczących Kościoła, po prostu wyjmują fragment badań znacznie szerszych. Ich prawo. Jednak przy okazji ginie kontekst, w jakim pytanie o zaufanie do Kościoła w sondażu padało. Kontekst, który ułatwia zrozumienie, co naprawdę podlega badaniu.

Lubię to!

Gdy czytamy lub słyszymy o wynikach badań zaufania do Kościoła katolickiego, w rzeczywistości dowiadujemy się, jaki jest wizerunek Kościoła jako instytucji aktywnej w życiu publicznym w oczach, sercach i umysłach ankietowanych. Mówiąc w sporym uproszczeniu, odpowiadają one na pytanie, czy jako społeczeństwo (a nie jako wspólnota wierzących), „jesteśmy zadowoleni” z działań Kościoła na forum publicznym. Czy „podobają nam się” te najbardziej postrzegalne „na zewnątrz” przejawy jego aktywności. Poczynając od nagłaśnianych przez media wystąpień całego Episkopatu lub pojedynczych biskupów, przez działania kościelnych organizacji takich jak Caritas, rozmaite stowarzyszenia, aż po znane nam osobiście lub ze słyszenia zachowania konkretnych księży w tak wydawałoby się drobnych sprawach jak ton głosu przy załatwianiu formalności pogrzebowych w kancelarii parafialnej. W zasadzie chodzi o bardzo powierzchowne „wrażenie” niż o rzetelną ocenę. O coś podobnego do znanego z Facebooka „Lubię to!” Nie wszyscy o tym pamiętają, gdy natrafiają na sformułowania w rodzaju: „W ciągu ostatnich trzech miesięcy ubyło zwolenników i przybyło przeciwników. To najgorsze notowania popularności polskiego Kościoła od czterech lat”.

Wizerunek, czyli...

„Dobre oceny działalności tej instytucji przeważają wśród osób praktykujących religijnie przynajmniej raz w miesiącu, złe zaś wśród robiących to rzadziej lub w ogóle nieuczestniczących w praktykach religijnych” – wyjaśniał Katolickiej Agencji Informacyjnej Michał Feliksiak z CBOS, pokazując równocześnie przynajmniej niektóre uwarunkowania podawanych przez sondażownie danych.

Wizerunek Kościoła katolickiego jest ważną sprawą. To „zewnętrzne” zaufanie, o którym informują wyniki badania opinii społecznej, nie jest obojętne dla zaufania, na którym oparte jest jego funkcjonowanie. Nie należy więc lekceważyć wiadomości, że Kościół jest gorzej lub lepiej postrzegany. Nie można też rezygnować z działań mających na celu kształtowanie wizerunku Kościoła. Jednak nie może to być tylko PR.

Co prawda nie przeprowadzono badania zaufania do Kościoła w czasach pierwszych chrześcijan, ale do naszych czasów przetrwało zdanie, które z jednej strony mówi o ówczesnym wizerunku Kościoła, a z drugiej o tym, gdzie leży jego źródło. Poganie mówili o pierwszych wspólnotach wyznawców Jezusa Chrystusa: „Patrzcie, jak oni się miłują!”

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • jaacek
    26.02.2011 10:47
    "Wizerunek Kościoła jest bardzo ważny"... Dobre! Już teraz wiem dlaczego tylu duchownych jest w telewizorze i tak się podlizuje rządzącym. Nawet Kopaczowej dadzą nagrodę brata Alberta żeby parę punkcików w oczach mainstreamu zdobyć. A tych z Krakowskiego Przedmieścia po chrześcijańsku zbluzgają od" sekty", "niebezpiecznego ekstremum" i "fanatyków" (by bp Pieronek, ks. Boniecki, ks. Sowa... nie ma wielu innych księży w telewizorze. Ciekawe dlaczego akurat ci są wyznaczeni na odcinek walki o "wizerunek Kościoła"?)
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama