Co to się dzieje w Kościele?!

Przewodnik Katolicki 9/2011

Może lubisz ponarzekać na Kościół – że zbyt bogaty, że za mało ma wspólnego z Ewangelią. Ale czy naprawdę jesteś pewien, że go znasz? Może się okazać, że bezdomni na ulicach Rio de Janeiro, Lizbony czy Szczecina wiedzą o Kościele więcej niż ty.

 

W każdy piątek wychodzą na ulice Rio de Janeiro do ubogich i bezdomnych. Chcą wówczas nie tylko być z nimi, ale też żyć tak jak oni. Zabierają ze sobą jedynie Biblię, koc, dokument tożsamości i szczoteczkę do zębów. Na pierwszy rzut oka niczym nie różnią się od bezdomnych: jedzą to co oni, śpią tak jak oni – na chodniku. Za łóżko służą im kartony, które jednak najpierw sami muszą znaleźć. Bezdomni szanują ich za tę dosłowną obecność wśród nich, dlatego chętnie ich przyjmują i rozmawiają z nimi. Na co dzień bowiem traktowani są jak śmieci, a w nocy oblewa się ich wodą w ramach programu czystych ulic. Dopiero kiedy ktoś do nich przychodzi i chce z nimi przebywać, znowu czują się ludźmi.

Cali dla ubogich

To jest właśnie ich pierwsze, podstawowe zadanie: pomagać ludziom odkrywać na nowo swoje człowieczeństwo. Potem przychodzi czas na dzielenie się chlebem, na wspólną modlitwę czy ewangelizację. W ten sposób stają się dla najbiedniejszych materialnie i duchowo namacalnym znakiem miłości miłosiernej Boga. Taka jest też misja Wspólnoty Przymierze Miłosierdzia: ufając w moc Ducha Świętego, realizować wszystkie dzieła miłosierdzia, jakie tylko będą mogli podjąć.

Takie powołanie odczytali w sobie dwaj włoscy kapłani z Sardynii: Antonello Cadeddu i Enrique Porcu, którzy wraz z siostrą Marią Paolą, również Włoszką, założyli w 2000 r. w Brazylii – w São Paulo, gdzie pracowali – Wspólnotę Przymierze Miłosierdzia. Tworzą ją zarówno kapłani, jak i małżonkowie oraz świeccy celibatariusze. Wszyscy są misjonarzami. Obecnie jest ich ok. 360 i spełniają we Wspólnocie różne zadania i posługi.

– Żyjemy z Opatrzności Bożej i bardzo ufamy, że Pan Bóg nas ubierze i nakarmi, więc naszą pracą jest przede wszystkim praca ewangelizacyjna i całe nasze życie oddane jest tej sprawie – przekonuje Rafael Ferreira z São Paulo, misjonarz świecki, a jednocześnie koordynator misji na całą Europę. Jest celibatariuszem i co roku odnawia, podobnie jak inni misjonarze, swoje przyrzeczenia służby Wspólnocie. Wyjaśnia jednak, że odczytał swoje powołanie do życia w małżeństwie i planuje założyć rodzinę. Po ślubie zamierza zamieszkać ze swoją obecną narzeczoną, która też jest misjonarką, w osobnym mieszkaniu, ale blisko domu Wspólnoty, aby kontynuować pracę misyjną.

W Przymierze Miłosierdzia zaangażowanych jest też ponad 2500 osób mieszkających w swoich domach. Wszyscy uczestniczą w formacji duchowej i wykonują różne, w zależności od potrzeb, prace i posługi na rzecz Wspólnoty i potrzebujących, zwłaszcza z faweli, czyli rozległych dzielnic nędzy powstających na obrzeżach brazylijskich miast, do których wychodzą z przesłaniem Bożego Miłosierdzia.

Dziękuję wam za tę noc...

W samej Brazylii Wspólnota Przymierze Miłosierdzia, którą w 2005 r. zatwierdził kard. Claudio Hummes jako prywatne stowarzyszenie wiernych, obecna jest w 40 miastach i ma 16 domów. Stanowią one rodzaj przytułków, do których przyjmowane są bezdomne dzieci, dorośli czy osoby uzależnione. Tam modlitwa, praca, a także nauka stanowią dla nich podstawę do prawdziwej przemiany wewnętrznej i wyjścia z bezdomności. – Wychodząc bowiem do tych ludzi, przebywając z nimi, mówiąc im o Bogu, nie możemy później pozostawić ich samym sobie w ich dotychczasowym środowisku. Wracamy do nich, a jeśli chcą, zapraszamy ich do naszych domów – wyjaśnia Claudio Pinheiro, misjonarz świecki z São Paulo, obecnie pracujący w Lizbonie w Portugalii. Dodaje, że jako misjonarze pragną oni ewangelizować wszystkich i wszędzie: na ulicach, w więzieniach, szpitalach, a także chodzić „od drzwi do drzwi”, odwiedzając ludzi w ich domach. Głęboko też wierzą, że – jak powiedział jeden z ich założycieli, o. Enrique – nikt nie jest tak biedny, żeby nie mógł niczego ofiarować, ani też tak bogaty, by nie mógł czegoś otrzymać.

– Wiele też razy podczas ewangelizacji odkrywaliśmy Miłosierdzie Boże ukryte w biedzie człowieka. Ci ludzie także uczą nas wiary – przyznaje Claudio, opowiadając o swojej niedawnej wizycie na ulicy w Lizbonie, na której stoją prostytutki. Jak wyjaśnia, większość z nich pochodzi z Afryki i jest ofiarami handlu ludźmi. Misjonarze odwiedzają je regularnie, modląc się razem z nimi. Kiedy jedna z nich powiedziała, że jej pragnieniem jest odwiedzenie Fatimy, ale nie może opuścić ulicy, wpadli na pomysł, aby to Maryja odwiedziła ją. – Zorganizowaliśmy procesję ze świecami, w której nieśliśmy figurę Matki Bożej Fatimskiej, a tym dziewczynom rozdawaliśmy róże, aby mogły je podczas Różańca ofiarować Maryi. Modliło się razem z nami ok. 30 prostytutek, a jedna z nich na koniec wyznała: „Dziękuję wam za tę noc, bo zazwyczaj przychodzą tu mężczyźni szukający naszego ciała, a wy przyszliście tutaj, by odszukać nasze dusze i by nas wesprzeć” – wspomina Claudio. Z kolei inna zwierzyła się misjonarzom, że każdej nocy klęka i mówi Bogu: „Miej nade mną miłosierdzie, bo jestem grzesznicą”.

A mnie też umyjesz nóżki?

Misjonarze wiedzą jednak, że to nie tylko ich posługa przynosi owoce. Przed każdą bowiem akcją ewangelizacyjną, warsztatami, rekolekcjami i podczas nich członkowie Wspólnoty trwają na modlitwie przed wystawionym Najświętszym Sakramentem. – Tutaj jest źródło całej naszej siły, sensu i efektów wszystkiego, co robimy – mówią z pełnym przekonaniem misjonarze.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama