Ćwicz się w pobożności

Przewodnik Katolicki 14/2011

O życiu duchowym, ćwiczeniach duchownych, modlitwie, walce duchowej, owocach modlitwy z o. Józefem Augustynem, jezuitą, redaktorem naczelnym kwartalnika „Życie Duchowe”, znanym rekolekcjonistą i kierownikiem duchowym rozmawia Małgorzata Szewczyk

 

Św. Paweł zachęca nas do wzięcia udziału w zawodach... Kiedy czytam jego zachętę skierowaną do Tymoteusza: „Ćwicz się w pobożności! Bo ćwiczenie cielesne nie na wiele się przyda; pobożność zaś przydatna jest do wszystkiego, mając zapewnienie życia obecnego i tego, które ma nadejść. Nauka to zasługująca na wiarę i godna całkowitego uznania” (1 Tm 4, 7–10), zastanawiam się, dlaczego tak wiele czasu poświęcamy dziś na pielęgnowanie ciała, a przecież w życiu chodzi o duszę...

– Św. Paweł mówi też, że „dążność ciała” w nas jest wroga Bogu i sama nie podporządkowuje się duchowi, a nawet nie jest do tego zdolna (por. Rz 8, 7). Po grzechu Adama dążność ciała narzuca się człowiekowi. Aby poruszyć w nas dążność duchową, trzeba przezwyciężyć dążność cielesną. W tym celu potrzebny jest duchowy wysiłek, ofiara, trud. Jak rzucony kamień nie leci do góry, ale w dół, tak samo i nasza dążność ciała spada w dół. Ks. Franciszek Blachnicki w Rekolekcjach więziennych mówi, że życie duchowe zaczyna się od tego, by – po pierwsze: „tęsknić, wołać, modlić się”, po drugie – „starać się, usiłować i trudzić się”, a dopiero po trzecie: „ufać, ufać i jeszcze raz ufać”. Do zaufania dochodzimy przez modlitwę, wewnętrzne zmagania i trud.

A to wymaga duchowego ćwiczenia się. Co Ojciec odpowiada, gdy słyszy: potrzebne mi są ćwiczenia duchowe?

– To dobry znak. Jest to świadectwo, że człowiek odnalazł w sobie pragnienie Boga, tęsknotę za Nim, głód modlitwy. Wbrew głoszonym stereotypom o konsumpcyjnej postawie współczesnego człowieka, doświadcza on mimo wszystko głębokiej potrzeby Boga. Można też mówić wręcz dzisiaj o „modzie na duchowość”. Wciąż aktualne są słowa Biskupa z Hippony, że niespokojne jest serce ludzkie, dopóki nie spocznie w Panu.

Człowiek może udawać, że Bóg go nie obchodzi. Ale tak bywa tylko do pewnego momentu. Sytuacje graniczne, w których stawia go życie, sprawiają, że spojrzenie na kondycję ludzką zmienia się. Bywa, że radykalnie się zmienia. Eugenia Ginzburg, która spędziła osiemnaście lat w syberyjskich łagrach i na zesłaniu, w książce Stroma ściana wspomina, że za drutami kolczastymi spotkała setki ortodoksyjnych marksistów, którzy w obozowym piekle zwracali swoje umęczone twarze ku Bogu. Ku Bogu, którego istnienie wcześniej negowali w swoich naukowych wykładach. Ale Ginzburg dodaje też, że gdy po śmierci Stalina wyrwali się z piekła, to już nie dziękowali Bogu, którego wcześniej wzywali, ale w najlepszym razie Chruszczowowi. Ginzburg, skruszona była komunistka, dodaje, że taka jest niestety nasza natura.

Sytuacje graniczne zmuszają nas do zadania sobie fundamentalnych pytań: Po co żyję? Jaki jest cel mego istnienia? Co tak naprawdę może mnie zadowolić? Osoba doświadczająca granicznych sytuacji dotyka tajemnicy życia. Człowiek pławiący się w komforcie i pysze nie jest w stanie jej poznać, zrozumieć i przyjąć. Autor Księgi Przysłów prosi Boga, aby nie dawał mu ani bogactwa, ani nędzy, by z sytości nie zaczął bluźnić Stwórcy albo z nędzy nie począł kraść i obrażać Go (por. Prz 30, 8–9). Jezus widział jednak większe zagrożenie w bogactwie i sytości niż w nędzy. Jego zdaniem bieda jest mniejszym zagrożeniem dla duszy człowieka.

Jakie duchowne ćwiczenia niezbędne są do życia duchowego?

– Przede wszystkim modlitwa. Dodam: codzienna modlitwa. Potrzebujemy jej jak powietrza, ziemi pod nogami, wody, chleba. Przyznam się, że od pewnego czasu w każdym niemal kazaniu zachęcam innych, a przy okazji i siebie samego, do wierności codziennej modlitwie. Kiedy człowiek modli się szczerze, odkryje także inne ćwiczenia: skupienie, umartwienie, post, dawanie jałmużny, kierownictwo duchowe, rozeznawanie duchowe itd.

A czy w życiu modlitwy, w życiu duchowym jest miejsce na emocje?

– Emocje są częścią ludzkiej osoby. Modlitwa ich nie niszczy. Modlitwa musi uszanować, docenić emocje i włączyć je w modlitwę. Wystarczy z uwagą czytać psalmy, by się przekonać, ile w nich gwałtownych emocji.

Mam wrażenie, że psalmy częściej mówią o emocjach negatywnych: lęku, poczuciu zagrożenia, złości, gniewie, chęci zemsty, niż pozytywnych: radości, pocieszeniu, pokoju. Ale co ważne, wszystkie te emocje w psalmach są wypowiadane przed Bogiem. Człowiek przedstawia je Panu i woła o ratunek, o pomoc lub też dziękuje Mu, wyraża radość. Opowiadanie Panu Bogu o naszych emocjach oddaje Mu chwałę. Jest to bowiem wyraz naszej dziecięcej postawy. Opowiadamy Mu o naszym życiu, jak czyni do dziecko wobec matki. Św. Ignacy Loyola mówi, że Ćwiczenia duchowne służą temu, aby nasze uczucia najpierw porządkować, a po ich uporządkowaniu pełnić wolę Bożą.

Jak konkretnie porządkować nasze emocje?

– Najpierw trzeba zauważyć świat naszych emocji, nauczyć się je odczytywać. Emocje to znak wewnętrznej rzeczywistości. To „kolor” naszych wewnętrznych doświadczeń, który zabarwia codzienne doznania, spotkania, wydarzenia, doświadczenia. Wszystkim zdarzeniom życiowym, przeżyciom towarzyszą emocje.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama