Wigilia z Papieżem Polakiem

Niedziela 51-52/2013 Niedziela 51-52/2013

Z abp. Mieczysławem Mokrzyckim – II sekretarzem Jana Pawła II, obecnie metropolitą lwowskim – rozmawia Andrzej Tarwid

 

– Gdzie zasiadaliście do wigilijnej wieczerzy?

– W refektarzu. Pomieszczenie było niewielkie, a przy stole, na którym było siano przykryte obrusem, gromadziło się kilkanaście osób. Byli przyjaciele Ojca Świętego z Polski, najbliżsi współpracownicy, siostry zakonne, w sumie jakieś 16-17 osób. Zbieraliśmy się ok. godz. 17. Ojciec Święty przychodził do refektarza prosto z kaplicy, gdzie modlił się w intencji ubogich, chorych i samotnych. Spotkanie zaczynało się od odczytania fragmentu Pisma Świętego. Potem była modlitwa oraz śpiewaliśmy jedną kolędę. Następnie dzieliliśmy się opłatkiem i zasiadaliśmy do stołu.

– Czego swojemu sekretarzowi życzył Papież?

– Ojciec Święty wszystkim życzył radosnych świąt, a w życzeniach składanych indywidualnie mówił do mnie np.: Mieciu, życzę ci, żebyś ze mną wytrzymał (śmiech).

– Wiele osób, które były blisko Jana Pawła II, mówi o jego serdecznym poczuciu humoru...

– ...Ojciec Święty przeżywał wszystko w sposób naturalny. Wzruszał się, uśmiechał, rozśmieszały go pewne sytuacje. Był zawsze bardzo naturalny.

– Wspomniał już Ksiądz Arcybiskup o sianie pod obrusem. A co było na stole? Tradycyjnych 12 dań?

– Nie, nigdy nie było 12 dań. Była ryba w galarecie – karp, ziemniaki, kapusta, kluski z makiem, smażona ryba, a więc typowo polskie potrawy. Ojciec Święty był niewybredny, wszystko mu smakowało. Potem były słodkości. Piło się też kawę, co jest włoskim zwyczajem.

– O czym rozmawiało się przy wigilijnym stole?

– Czasami był jakiś konkretny temat, ale najczęściej były to wspomnienia z młodości. Opowiadano, jak obchodziło się Wigilię i święta w różnych regionach. Raz w telewizji była transmisja Pasterki z katedry we Lwowie. Włączyliśmy więc telewizor, aby na chwilę połączyć się z wiernymi modlącymi się w katedrze.

– Wielu rodziców mających małe dzieci stara się, aby po wieczerzy do domu zapukał św. Mikołaj. A jak było z prezentami w Watykanie?

– Św. Mikołaj do Ojca Świętego przychodził 6 grudnia. Zawsze po kolacji jedna z sióstr przebierała się za św. Mikołaja, a dwie inne za towarzyszące mu anioły.

– Jakie prezenty przynosił św. Mikołaj Papieżowi i jego najbliższym współpracownikom?

– Bardzo praktyczne. Były to podkoszulki, skarpetki lub przybory toaletowe. Siostry zawsze wiedziały, co jest nam potrzebne.

– A Papież robił prezenty?

– Tak. Podczas grudniowego spotkania z Kurią Rzymską każdy pracownik dostawał od Papieża świąteczny prezent. Była to butelka wina, włoskie ciasto oraz bożonarodzeniowy obrazek. 

– Wigilijna wieczerza się kończy…

 – … i Ojciec Święty idzie prosto do biblioteki. Tam zapala świecę i stawia ją w oknie. Pierwszy raz Jan Paweł II zrobił tak w 1981 r. – wówczas był to znak solidarności i łączności z Polakami. Z czasem znaczenie tego gestu się zmieniło. I teraz paląca się w Wigilię świeca w oknie papieskiej biblioteki nazywana jest świecą pokoju. Zwyczaj zapoczątkowany przez Jana Pawła II kontynuował papież Benedykt XVI.

Wracając jednak do Wigilii z Janem Pawłem II, to kiedy już wrócił z biblioteki, zaczynało się kolędowanie. Śpiewaliśmy całe kolędy przez co najmniej półtorej godziny. Ojciec Święty nie potrzebował śpiewnika. I, co warte podkreślenia, śpiew kolęd rozbrzmiewał każdego wieczoru od Bożego Narodzenia aż do 7 stycznia.

– A o północy Papież sprawował Pasterkę...

– Była to szczególna Msza św., tysiące wiernych zjednoczonych na Świętej Ofierze. W centralnym miejscu bazyliki leżała figura Dzieciątka. Kiedy Pasterka się kończyła, Ojciec Święty przenosił figurę z bazyliki do szopki na Placu św. Piotra i tam kładł ją w żłobie. Gdy później przechodziliśmy obok tej szopki, Ojciec Święty zawsze przystawał i modlił się. Kiedy byliśmy w innych miejscach, np. w szpitalu, to Jan Paweł II również przystawał przy szopce i zawsze modlił się do Nowonarodzonego. 

– Wielokrotnie w rozmowie podkreślał Ksiądz Arcybiskup, że Jan Paweł II bardzo często się modlił.

– „Bardzo często” to nie jest najlepsze sformułowanie. Mogę zaświadczyć, że Jan Paweł II niemal cały czas się modlił. Dobrze wiedział o tym kard. Stanisław Dziwisz. Dlatego kiedy razem przychodziliśmy do Papieża, aby o coś zapytać, to kardynał zawsze wyczekiwał momentu, by móc mu przerwać. U Ojca Świętego nie było więc podziału na zajęcia i modlitwę. Jan Paweł II modlił się, kiedy jechał między sektorami i błogosławił wiernych. Ale modlił się też wtedy, gdy jechał windą. Pewnego razu właśnie, wysiadając z windy, powiedział, że wszystko mu się myli. Moim zdaniem, słowa te świadczą o tym, że Ojciec Święty miał pewien schemat, według którego się modlił.

– Za kilka miesięcy kanonizacja Jana Pawła II. Jak najlepiej przygotować się do tego wydarzenia?

– Czas, jaki pozostał do kanonizacji, powinniśmy wykorzystać na otwarcie naszych serc na działanie Bożej łaski i zawierzenie swojej osoby Bożej Opatrzności. To sprawi, że w dniu tak ważnego wydarzenia, jakim jest kanonizacja, w naszych sercach będzie radość i pokój.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama