Dlaczego wszyscy musimy uważać się za chrześcijan

Prawdziwy liberalizm nie jest antychrześcijański. Liberalizm musi uznać swój „dług kulturowy” w stosunku do chrześcijaństwa. Dwa zasadnicze walory liberalizmu: godność i wolność człowieka wywodzą się właśnie z Biblii. Niedziela, 1 lutego 2009



– Polska nie ma najlepszej prasy w Europie: postrzegani jesteśmy jako „chłodni i eurosceptycy”. W rzeczywistości Polakom nie podoba się narzucana z Brukseli linia ideologiczna, ignorowanie zasady pomocniczości i chrześcijańskiej tradycji naszego kontynentu. Jak tu nie wspomnieć unijnego skandalu z prof. Rocco Buttiglionem. Jednym słowem – Polakom nie podoba się UE, która zbytnio przypomina im dawny blok komunistyczny; nie wystarczy przypominać ciągle ludziom, że UE zapewniła Europie najdłuższy w historii okres pokoju i dobrobyt ekonomiczny. Czyż nie mają racji?

– Polacy mają rację, krytykując UE. To również nie przypadek, że Irlandia – inny naród dumny ze swego chrześcijaństwa – głosowała przeciwko konstytucji europejskiej. Szefowie rządów i głowy państw europejskich wiedzą, jakie są nastroje wśród ludzi, ale zachowują się jak „oświeceni” władcy: nie pozwalają nam dyskutować, uczestniczyć w podejmowaniu decyzji, głosować. Spotykają się na zamkniętych „szczytach” i budują Europę bez europejskiego ludu.

– Nie jest to optymistyczne stwierdzenie…

– Ale to prawda. W rezultacie Unia Europejska jest taka, jaka jest: pozbawiona ideałów, bez kulturowych punktów odniesienia, bez wspólnej polityki zagranicznej – nie podoba się ani nie budzi w nikim entuzjazmu. Jest tylko ośrodkiem zarządzania biurokratycznego – masa regulaminów, które paraliżują życie Europejczyków, zamiast je polepszać.

Europa albo odkryje na nowo swoją tożsamość i będzie strzec swych korzeni politycznych, religijnych i kulturowych, albo będzie skazana na porażkę na scenie światowej w konfrontacji z tymi, którzy potrafią dobrze doceniać swoją tożsamość. Powiem to w jeszcze inny sposób: albo Europa stanie się dla Europejczyków czymś koniecznym, ideałem, o który warto walczyć, albo będzie postrzegana jako pusty mit lub nawet jako zawada.

Ci politycy i intelektualiści – mam na myśli szczególnie Habermasa z jego „patriotyzmem konstytucyjnym” – którzy chcą stworzyć konstytucję europejską na abstrakcyjnych zasadach, powinni przypomnieć sobie, czym jest Ameryka oraz jej Deklaracja Niepodległości i Konstytucja. Powinni się poważnie zastanowić nad tożsamością europejską i nad rolą religii chrześcijańskiej w definiowaniu podstawowych praw człowieka; mogliby się też zastanowić nad polską Konstytucją, która zawiera „Invocatio Dei”.

– Jednym ze współczesnych mitów lewicy europejskiej jest wielokulturowość. Politycy lewicowi i niektórzy liberałowie uważają, że nie należy obstawać przy chrześcijańskich korzeniach kontynentu i przy jego chrześcijańskiej tożsamości, gdyż Europa jest coraz bardziej wieloreligijna, wieloetniczna i wielokulturowa. Czy jesteśmy skazani na utracenie naszej wielowiekowej tożsamości w imię budowy społeczeństwa wielokulturowego?

– Ludzie, narody i kultury mogą i muszą współżyć ze sobą i mieszać się, lecz powinni zachować tożsamość i bronić wartości naszej cywilizacji. Wielokulturowość to inne oblicze relatywizmu, dla którego nie ma żadnej skali wartości; wszystko sprowadza się do lokalnych tradycji i do praw grup.




«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama