Uzasadnić swoją wiarę

Czterech na dziesięciu wierzących i praktykujących katolików nie radzi sobie w dyskusji o in vitro. Brakuje im argumentów. Nie potrafią wyjaśnić stanowiska. Co drugi nie do końca potrafi odpowiedzieć na krytykę zwrotu Kościołowi zagrabionego przez peerelowskie władze majątku... Niedziela, 1 marca 2009



Gorące tematy

Jak więc katolicy wierzący i praktykujący zachowują się, jeśli już dojdzie do takiej dyskusji? Czy potrafią obronić swoje przekonania w starciu z tymi, którzy myślą i sądzą inaczej? ISKK postawił respondentom trzy konkretne pytania. Pierwsze dotyczyło sprawy zabijania nienarodzonych – to dyskusja z kilkunastoletnią historią, w której padło już wiele argumentów i można było dogłębnie zapoznać się z racjami dwóch stron sporu.

W kolejnym pytaniu Instytut ks. prof. Zdaniewicza zapytał o sprawę, o której w Polsce publiczna rozmowa trwa od niedawna, czyli o zapłodnienie pozaustrojowe, bardziej funkcjonujące w debacie publicznej jako kwestia in vitro. Trzecie pytanie dotyczyło zwrotu majątku Kościoła zagrabionego przez władze PRL-u. Choć to, oczywiście, nie należy do depozytu wiary, to sprawa jest dzięki części mediów głośna, stanowiąc jeden z istotnych punktów publicznej debaty.

Nie unikają

Niewielka grupa badanych stwierdziła, że unika rozmowy na te tematy. 6,6 proc. nie odzywa się, gdy rozmowa schodzi na temat życia nienarodzonych. Co ciekawe, rozmowy na temat in vitro ucina albo nie podejmuje znacznie więcej respondentów – 14,1 proc. Skąd taka różnica? Można doszukać się dwóch powodów. Pierwszy – to stopień skomplikowania obydwu kwestii. W przypadku in vitro nie chodzi przecież tylko o zabijanie nienarodzonych, ale również o samo moralne zło pozaustrojowego zapłodnienia. Być może potrzeba też czasu – dyskusja trwa, w porównaniu z aborcją znacznie krócej – żeby katolicy poznali dokładnie nauczanie Kościoła w tej kwestii.

Mocne i słabe strony

Tę ostatnią tezę potwierdzałyby również wyniki odpowiedzi na dwa inne pytania. Więcej katolików radzi sobie z obroną stanowiska Kościoła w sprawie zabijania nienarodzonych. Gorzej jest w sprawie in vitro i zwrotu majątku Kościoła. Jeśli chodzi o aborcję, katolicy są pewni swoich racji. 64,9 proc. twierdzi, że w dyskusji nie daje się – mówiąc kolokwialnie – zapędzić w kozi róg. Tylko 28,4 proc. uważa, że czasem brakuje argumentów.

Jeśli chodzi o in vitro, odpowiedzi rozkładają się w następujący sposób: 42,5 proc. radzi sobie bardzo dobrze, 43,4 proc. – gorzej. Najtrudniej przychodzi badanym wytłumaczyć racje wspólnoty kościelnej w kwestii skradzionego majątku. 53,5 proc. brakuje argumentów.
Jeszcze jedno ciekawe spostrzeżenie. Zaskakująco najgorzej w dyskusji radzą sobie katoliccy uczniowie i studenci. Można to wyjaśnić tym, że są w trakcie nauki – także stanowiska Kościoła w tej materii, ale z drugiej strony – nabyta wiedza, albo w trakcie katechizacji, albo tuż po jej zakończeniu, powinna być świeża.

Nie wstydzę się, że wierzę

Polscy wierzący i praktykujący katolicy nie ulegli argumentacji, że wiara powinna być sprawą prywatną, a sfera publiczna wyprana z religijnych treści. Zdecydowana większość, trzech na czterech, czyni znak krzyża przed podróżą, posiłkiem w restauracji czy zawodami sportowymi. Jeszcze więcej, czterech na pięciu, chciałoby mieć kapliczkę w pobliżu domu, w którym mieszka. Podobna liczba nie boi się chrześcijańskiego pozdrowienia na ulicy wobec spotkanego duchownego.

Badanie przeprowadził Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego SAC na próbie 482 osób, katolików wierzących i praktykujących. Próba wyłoniona losowo z wielotysięcznej reprezentacji katolików wierzących i praktykujących, której spis jest w posiadaniu ISKK



«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama