Most miłosierdzia

Współczesne społeczeństwo jest bardzo zranione, niezrównoważone, zdezorientowane. Oddala się od Boga, gubi sens życia, zatraca jego smak, bo tylko Jezus może dać pełnię życia. Dlatego potrzeba znaków miłosierdzia. W drodze, 10/2008



Co za odpowiedzialność!

EP: Odpowiedzialność wobec świata! Polska jest w tej kwestii obarczona szczególną odpowiedzialnością, bo to kraj powierzony Maryi. Prawdopodobnie dlatego Szatan wielokrotnie próbował zniszczyć naród polski. Wie, że Polska jest spichlerzem powołań dla nowej ewangelizacji Europy. Dlatego w najbliższych latach będzie próbował zniszczyć wszystko, co dobre – i dlatego tak ważne jest utworzenie silnego łańcucha modlitwy i adoracji. Mam tu na myśli przede wszystkim młodzież – różaniec i Eucharystia to największe filary w walce przeciw złu!

Kuzyn jednego z naszych braci pojechał niedawno do Brazylii, aby poznać rodzinę swojej narzeczonej. Z jego opowiadania wynika, że cały czas trzeba uważać, bo jest się potencjalną ofiarą. Jak w takich warunkach prowadzić ewangelizację?

EP: Kiedy wychodzimy, aby ewangelizować, bardzo często grozi się nam śmiercią. Niejednokrotnie zdarzało się, że napadano na nas z nożem czy bronią palną. Na szczęście działaniu charyzmatów nie mogą się oprzeć nawet bandyci. Pewnego razu podszedł do mnie człowiek ze stalowym prętem, którym chciał mnie zabić. Powiedziałem, że jestem kapłanem i zaproponowałem, abyśmy pomodlili się przez chwilę, zanim mnie zabije. W Brazylii wszyscy są bardzo religijni – także bandyci lubią być błogosławieni. Zanim napadną na bank, wspólnie odmawiają Ojcze nasz, aby akcja się udała.

Zacząłem się więc za niego modlić. Wtedy on się rozpłakał i opowiedział mi swoją historię.
Mieszkał w pustostanie – ogromnym bloku, w którym przebywało dwa tysiące ludzi. Nie posiadał prawie nic. Nie miał nawet kuchenki, na której mógłby podgrzać mleko dla dziecka. Ta sytuacja zmuszała go do kradzieży. Poprosiłem go o adres, obiecując pomoc, zwłaszcza dla dzieci. Po kilku dniach pojechaliśmy tam i okazało się, że adres był fałszywy. Jako złodziej obawiał się jednak, że go wydamy.

Zaczęliśmy więc się modlić na różańcu i po kwadransie modlitwy i chodzenia po okolicy spotkaliśmy go, gdy wychodził ze swojego mieszkania. Zobaczywszy nas, zbladł – byłem w towarzystwie dwu misjonarzy, których wziął za policję. Pomodliliśmy się za niego, daliśmy to, co przynieśliśmy. Najbardziej chcieliśmy podarować mu kuchenkę, ale był to czas, kiedy nie mieliśmy nawet łóżek, spaliśmy na podłodze, sami więc mieliśmy tylko jedną, w dodatku dwupalnikową. Na koniec on się nawrócił, a my w ciągu dwu tygodni otrzymaliśmy cztery nowe czteropalnikowe kuchenki z piekarnikiem.

Napady, które was dotykały, miały charakter czysto rabunkowy czy też były spowodowane tym, że głosicie Ewangelię?

EP: Nigdy nie grożono nam z powodu głoszenia Ewangelii. Pracujemy w takich środowiskach, bo to właśnie jest naszym powołaniem. Niesiemy Ewangelię tam, gdzie występują narkotyki, prostytucja, a ponieważ są to miejsca, w których przemoc jest na porządku dziennym, w naturalny sposób wystawiamy się na dość duże ryzyko. W związku z tym, że niektórzy z misjonarzy mieszkają w fawelach, narażeni są bezpośrednio na strzelaniny.

Dzień przed naszym przyjazdem do Polski zadzwonił do nas jeden z misjonarzy z Rio de Janeiro, mówiąc, że leżą na podłodze, bo nad nimi śmigają pociski – właśnie trwała wojna między policją a handlarzami narkotyków. Jak widać, misjonarze żyjący w bezpośrednim kontakcie z najuboższymi muszą brać pod uwagę możliwość utraty życia w każdej chwili. Dlatego w naszej formacji bardzo dużo mówimy o męczeństwie. Kiedy pojawiają się u nas nowi misjonarze, mówimy: „Możemy wam obiecać tylko jedną rzecz: bardzo dużo cierpienia. Oferujemy wam krzyż, ale jest to droga radości”. Młodych nie wolno oszukiwać.



«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama