Dlaczego modlitwa jest trudna?

Kto jako wierzący mówi, że nie potrzebuje modlitwy, świadczy najpierw o tym, iż inne potrzeby go zdominowały. Byłoby dobrze, gdyby się przyjrzał swoim potrzebom i sposobom ich zaspokajania. Obecni, 2/2008



A jednak i Pan Bóg potrzebuje naszej modlitwy, więcej: pragnie jej. Pragnienie Ducha Świętego to nie tylko nasze pragnienie, ale pragnienie, które ożywia samego Bożego Ducha. Nasze trudności z modlitwą wynikają nie tylko z naszej słabości, ale wiążą się także z niewłaściwymi wyobrażeniami o tym, co jest istotne w modlitwie. Wskazuje to Paweł Apostoł w najważniejszym może tekście biblijnym dotyczącym modlitwy (Rz 8,26 n.).

Zaczyna od stwierdzenia, że „Duch przychodzi z pomocą naszej słabości”. Słabość wyraża się w tym, że „nie umiemy się modlić tak, jak trzeba”. Nie jest to tylko słabość przejściowa; chodzi raczej o to, że sami z siebie nie jesteśmy zdolni do modlitwy, do nawiązania kontaktu z Bogiem. To brzmi może zniechęcająco, ale wyraża sedno chrześcijaństwa w odróżnieniu od innych religii, gdzie człowiek próbuje niejako na własną rękę nawiązać kontakt z Bogiem.

Tymczasem chrześcijaństwo opiera się na Bożym objawieniu, na inicjatywie Tego, który wychodzi naprzeciw ludzkiemu poszukiwaniu. To właśnie przypomina św. Paweł, mówiąc o naszej słabości – niezdolności do modlitwy. My wprawdzie nigdy „nie umiemy się modlić tak, jak trzeba”, jednak istotne jest dopowiedzenie, że „sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami”. W nas samych, nie umiejących się modlić, istnieje głębsza modlitwa, pochodząca od samego Ducha Świętego.

W Niego trzeba się wsłuchać, otworzyć na Jego działanie, by nauczyć się dobrze modlić.
Mamy pragnąć Ducha Świętego, by wspomógł naszą modlitwę. Nasze pragnienie jest zarazem Jego pragnieniem, Jego wstawianiem się za nas – w nas. Dlatego gdy modlimy się o Ducha Świętego, na pewno jesteśmy wysłuchani.

Przypomina o tym Jezus, zachęcając do ufności w modlitwie w znanych słowach: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam”. I dodaje: „Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą” (Łk 11,9 n.). Po prostu: nasze pragnienie Ducha jest osobistym Jego pragnieniem – i na pewno będzie spełnione, gdy dzięki modlitwie pełniej otworzymy się na Niego jako żyjącego i działającego w naszym wnętrzu.

Potrzeba ćwiczenia

Doszliśmy do najgłębszego sensu modlitwy chrześcijańskiej: otwarcia się – siebie – na modlącego się nieustannie we mnie Ducha Świętego. Moje modlitewne działanie ma być odpowiedzią na Jego działanie, które znosi wszelką słabość i trudności – nie tylko w czasie, jaki przeznaczam na modlitwę, ale w całym moim życiu. Nie znaczy to, że słabość i trudy znikają; są „znoszone” przeze mnie mocą Ducha Bożego, który je przyjmuje, bym i ja umiał właściwie je przyjmować: nie jako przeszkody, ale jako stopnie dalszego wzrastania.

Dzięki takiemu nastawieniu wewnętrznemu – jakby nastawieniu „żagli” naszego ducha na „powiew” Ducha Świętego – Jego działanie „wykorzystuje” trudności, które Mu poddajemy, do lepszego poruszania nas w drodze do celu, gdzie „już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2,20). Apostoł Paweł, od którego pochodzą te słowa, przekonał się wcześniej osobiście, że jego słabość nie jest przeszkodą ku pełni Chrystusa, jeśli tylko powierzy się Jemu, Jego mocy.

Gdy bowiem uskarżał się na tajemniczy brak, „oścień dla ciała”, pragnąc uwolnienia od niego, Pan odpowiedział: „Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali”. Po zrozumieniu tego Paweł znosił odtąd cierpliwie wszystko; wyznawał: „Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa. [...] Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny” (2 Kor 12,7 n.).



«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama