Słowo życia na maj 2007

Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali. Nowe Miasto, 2/2007







Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi,
jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13,35).


Jezus zasiadł ze swoimi przyjaciółmi do stołu. To ostatnia przed odejściem z tego świata wieczerza, chwila wyjątkowo podniosła przez przekazanie ostatniej woli, jakby testamentu: „abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie” [1]. To w ciągu wieków będzie wyróżniać uczniów Jezusa, będzie ich znakiem tożsamości: po tym wszyscy będą ich rozpoznawać!

Tak było od samego początku. Pierwsza wspólnota wierzących, w Jerozolimie, cieszyła się szacunkiem i sympatią całego ludu właśnie z powodu ich jedności [2] – do tego stopnia, że codziennie dołączały do niej nowe osoby [3].

Również nie tak wiele lat później jeden z pierwszych pisarzy chrześcijańskich, Tertulian, przytaczał krążącą o chrześcijanach opinię: „Popatrz jak oni się między sobą miłują, jak nawet gotowi są umrzeć jeden za drugiego” [4]. To była realizacja słów Jezusa:


Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi,
jeśli będziecie się wzajemnie miłowali.


Miłość wzajemna jest więc „przyodzieniem wszystkich chrześcijan, którzy: starzy i młodzi, kobiety czy mężczyźni, małżonkowie czy nie, dorośli czy dzieci, chorzy czy zdrowi mogą przywdziać ten strój, aby wszędzie i zawsze swoim życiem głośno obwieszczać Tego, w kogo wierzą, Tego, którego chcą kochać” [5].

W jedności, która rodzi się z miłości wzajemnej między uczniami Jezusa, odzwierciedla się niejako i staje się widzialny ten Bóg, którego On objawił jako Miłość; Kościół jest ikoną Trójcy Świętej [6].

To jest chyba najlepszy dzisiaj sposób głoszenia Ewangelii. Społeczeństwo często umęczone i odurzone nadmiarem słów szuka bardziej świadków niż nauczycieli, chce raczej przykładów niż słów. Chętniej zwraca się ku uczestnictwu, jeśli widzi Ewangelię, która stała się życiem Ewangelią, zdolną do tworzenia nowych relacji, nacechowanych braterstwem i miłością.


Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi,
jeśli będziecie się wzajemnie miłowali.


Jak żyć tym Słowem Życia? Podtrzymując między nami miłość wzajemną i tworząc wszędzie „żywe komórki”.

„Gdyby w jakimś mieś­cie, w najbardziej odległych punktach zapalić ogień, który Jezus przyniósł na ziemię, i gdyby ten ogień – dzięki dobrej woli mieszkańców – oparł się lodowi świata, w krótkim czasie miasto zapłonęłoby miłością Boga. Ogniem, który Jezus przyniósł na ziemię, jest On sam, jest Miłość – ta miłość, która nie tylko wiąże duszę z Bogiem, lecz także dusze pomiędzy sobą. (…)

Dwie lub więcej dusz stopionych w jedno w imię Chry­stusa, które nie tylko nie boją się i nie wstydzą wy­znać sobie nawzajem woli kochania Boga, lecz jedność między sobą w Chrystusie czynią swoim Ideałem – są boską potęgą w świecie.

Takie dusze mogą w każdym mieście pojawić się w rodzinach: tata i mama, syn i ojciec, synowa i teścio­wa; mogą znajdować się w parafiach, w miejscach pra­cy, w szkołach, w biurach, wszędzie.

Nie jest konieczne, żeby już były święte, bo Jezus by o tym powiedział; wystarczy, że będą zjednoczone w imię Chrystusa i nigdy nie zrezygnują z tej jedności. Oczywiście, będą pozostawać we dwie lub trzy tylko przez krótki czas, bo miłość z natury swej rozprzestrzenia się i rośnie w nie­skończoność.

Każda mała komórka, zapalona przez Boga w jakimkol­wiek miejscu ziemi, musi się pomnożyć, a Opatrzność rozrzuci te płomienie, te dusze-płomienie tam, gdzie zechce, ażeby w cieple miłości Boga świat pokrzepił się i odzyskał nadzieję” [7].



[1] J 13,34.
[2] Por. Dz 2,47; 4,32; 5,13.
[3] Por. Dz 2,47.
[4] Apologeticum, 39,7.
[5] Ch. Lubich, L’abito dei cristiani, w La dottrina spirituale, “Città Nuova”, Roma 2006, s. 139.
[6] Por. KDK, 2-4.
[7] C. Lubich, Se in una città s’appiccasse il fuoco, w La dottrina spirituale, dz. cyt. s. 163-164.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...