Zbawienie, czyli wszystko albo nic

Na temat zbawienia Kościół mówi niewiele; używa przy tym określeń typu: będziesz z Bogiem i ze świętymi w niebie, zobaczysz Boga twarzą w twarz. Współczesnemu człowiekowi niewiele to mówi. Kiedy kupujemy samochód, komputer czy komórkę, dostajemy ich dokładny opis i mniej więcej wiemy, czego się spodziewać. List, 10/2007




- Mamy raj na ziemi?

Gdybyśmy traktowali nadzieje dawnych mistyków bardzo dosłownie, literalnie, to porównując ich opisy ze współczesnymi możliwościami technologicznymi moglibyśmy powiedzieć, że żyjemy w raju. Gdyby św. Augustyn mógł pójść do kina czy skorzystać z Internetu, gdyby przekonał się, że bez problemów można słuchać wszystkich rodzajów muzyki, to by myślał, że jest w raju. Każda z tych rzeczy była dla niego niewyobrażalna. Dziś można wsiąść do samolotu, znaleźć się na drugim końcu świata, można postawić stopę na Księżycu.

Mistrz Eckhart, wielki niemiecki mistyk i dominikanin z XIV wieku, w swoich kazaniach mówi, że w głębi duszy mistyka jest „obecne to, co było tysiące lat temu i co będzie za tysiąc lat podobnie też to, co jest za morzami". A więc twierdzi, że mistyk może poznawać „wszystkie rzeczy w prawdzie, żadna nie jest przed nią zakryta". Co by zatem pomyślał gdyby mu umożliwiono kontakt z wyszukiwarką w rodzaju „Google"? Albo pokazano trójwymiarowe kino, gry komputerowe, telefon komórkowy, albo telewizję?

- Świat się zmienił i człowiek się zmienił?

Nauka zaczęła odpowiadać na pytania, na które wcześniej odpowiadała religia (na przykład na pytanie, jak powstał świat). Co więcej, odpowiedzi nauki i religii wydają się sprzeczne. W tej konfrontacji Kościół, niestety, przegrywa. Wydaje mi się, że tylko religia, która kładzie nacisk na mistykę, ma szansę przetrwać. Wobec doświadczenia mistycznego naukowiec pozostaje bezradny, mimo że od XIX w. psychiatria próbuje wyjaśnić tego typu zjawiska. Twierdzono na przykład, że św. Paweł miał epilepsję i schizofrenię, Hildegarda z Bingen cierpiała na specyficzną odmianę migreny, a św. Faustyna była chora psychicznie i miała wielkościowe urojenia. Nauka jest w stanie tłumaczyć coraz to nowe zjawiska, a to zmienia myślenie człowieka o świecie.

Mimo ciągłego rozwoju techniki jedno pozostało niezmienne - kondycja ludzka. Założyciele wszystkich religii musieli doświadczyć bólu, choroby i śmierci. I tak jest od wieków. Każdy, prędzej czy później, stanie wobec cierpienia fizycznego i umierania. W Księdze Koheleta czytamy: Los bowiem synów ludzkich jest ten sam, co i los zwierząt (…): jaka śmierć jednego, taka śmierć drugiego (…). W niczym więc człowiek nie przewyższa zwierząt, bo wszystko jest marnością (Koh 3, 19-20). Człowiek jako jedyny przedstawiciel świata ożywionego ma świadomość tego, że jest, i tego, że umrze. Musi jakoś zmierzyć się z tym problemem. Niektórzy mędrcy twierdzą - i ja się z nimi zgadzam - że każdy lęk jest tak naprawdę lękiem przed śmiercią. Oceniając zatem kondycję ludzką, można powiedzieć, że nie jest z nią najlepiej i nic nie wskazuje na to, aby istniał jakiś happy end. A ponieważ człowiek nie chce cierpieć i nie chce umierać, pragnie innego, szczęśliwego zakończenia…


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama