Co rozwesela serce

Tygodnik Powszechny 31/2010 Tygodnik Powszechny 31/2010

Namawianie czy przymuszanie do picia nie jest bliskie tradycji biblijnej. Abstynencja też nie. Biblijny model picia alkoholu ukazuje opis uczty u króla Aswerusa w Księdze Estery, na której kto chciał, ten pił, i pił tyle, ile chciał. Niektórzy zapewne do przesady.

 

Abstynencja była znana w czasach biblijnych, stanowiąc część ślubu nazireatu (opartego na prawie Mojżesza ślubu pełnego poświęcenia się Bogu). Oprócz przyrzeczenia powstrzymania się od wina i sycery (wysokoprocentowego alkoholu z owoców), nie wolno było ścinać włosów i brody oraz zbliżać się do zwłok. Z bohaterów biblijnych nazirejczykami byli m.in. Samson, Samuel i Jan Chrzciciel. To o tym ostatnim krążyła opinia, że „zły duch go opętał”, ponieważ „nie jadł chleba i nie pił wina” (Łk 7, 33-34). Okazuje się więc, że i wówczas ci, którzy podejmowali przed Bogiem śluby czasowej czy trwałej abstynencji, mieli w społeczeństwie opinię dziwaków.

Bóg domaga się jednak szacunku wobec nazirejczyków jako swoich wybrańców. Podobnej postawy Bóg wymaga zapewne i od nas wobec tych, którzy dziś składają śluby czy też przyrzeczenia abstynencji, zwłaszcza z wyższych racji. Zapowiada karę dla tych, którzy nakłaniają do złamania ślubu: „Wzbudzałem spomiędzy waszych synów proroków, a spomiędzy waszych młodzieńców – nazirejczyków. (...) A wy dawaliście pić nazirejczykom wino i prorokom rozkazywaliście: »Nie prorokujcie!«. Oto zmiażdżę was tak, jak miażdży wozowy walec napełniony snopami” (Am 2, 11-13).

Namawianie, nakłanianie czy przymuszanie do picia nie jest bliskie tradycji biblijnej. Abstynencja też nie. Wydaje się, że najlepiej biblijny model picia alkoholu (oczywiście: wina) ukazuje opis uczty u króla Aswerusa, gdzie było „wina królewskiego wiele według zwyczaju króla”. „Picie odbywało się wedle takiego polecenia: nie było nikogo przymuszającego, bo tak zarządził król wszystkim urzędnikom swego domu: »Niech każdy czyni, co mu się podoba«” (Es 1, 8). Kto chciał, ten pił. I pił tyle, ile chciał. Niektórzy zapewne do przesady.

Żmija w butelce

Biblia przestrzega przed nadmiarem alkoholu i przed towarzystwem tych, którzy nie znają umiaru w piciu. „(...) nie bądź z tych, co winu hołdują lub mięsem się lubią obżerać; bo pijak i żarłok jest w nędzy, ospałość chodzi w łachmanach” (Prz 23, 20-21). I dalej: „Nie patrz na wino, jak się czerwieni, jak pięknie błyszczy w kielichu, jak łatwo płynie przez gardło: bo w końcu kąsa jak żmija, swój jad niby wąż wypuszcza” (19, 31-32). Obraz żmii podkreśla przebiegłość działania alkoholu, który na początku wydaje się niewinny, a może stać się przyczyną niejednego nieszczęścia.

Na pytania: „U kogo »Ach!«, u kogo »Biada!«, u kogo swary, u kogo żale, u kogo rany bez powodu, u kogo oczy są mętne?” – autor Księgi Przysłów odpowiada wprost: „U przesiadujących przy winie, u chodzących próbować amfory” (23, 29-30). Tych, którzy nie znają umiaru w piciu alkoholu, dosięga nawet „biada” wypowiedziana przez Jahwe ustami proroka: „Biada tym, którzy są bohaterami w piciu wina i dzielni w mieszaniu sycery” (Iz 5, 22), „biada pysznej koronie pijaków Efraima”, „biada zamroczonym winem!” (28, 1).

Nowy Testament również zaleca roztropność w piciu wina. I to z wielu powodów. Jednym z nich jest unikanie zgorszenia. Św. Paweł wzywa, by nie sądzić nikogo według tego, co je i pije. W tle pozostaje problem pokarmów nieczystych, do czego Żydzi przywiązywali zasadniczą wagę. Paweł daje jasną zasadę: wszystko jest czyste i wszystko można spożywać, ale „dobrą jest rzeczą nie jeść mięsa i nie pić wina, i nie czynić niczego, co twego brata razi, gorszy albo osłabia” (Rz 14, 21). Drugą przestrogę znamy już ze Starego Testamentu: „I nie upijajcie się winem, bo to jest przyczyną rozwiązłości” (Ef 5, 18). Współzależność alkoholu i seksualnej rozwiązłości znajdzie najpełniejszy wyraz w Apokalipsie, gdzie w wizji Wielkiej Nierządnicy czytamy wprost o „winie jej nierządu” (Ap 17, 2). Jednocześnie ten sam Paweł zaleca Tymoteuszowi, by samej wody nie pił, ale ze względu na zdrowie używał wina „po trosze”, a więc z umiarem (1 Tm 5, 23). To więc, co może prowadzić do grzechu, może też być lekarstwem.

Alkohol pozostaje pokusą dla wszystkich: młodych i starych, duchownych i prowadzących życie światowe. „Kapłan i prorok chodzą chwiejnie na skutek sycery, wino zawróciło im w głowie, zataczają się pod wpływem sycery, chodzą jak błędni, miewają zwidzenia” (Iz 28, 7). Dziś może dziwić przestroga, którą św. Paweł formułuje wobec kandydatów do biskupstwa, by był to ktoś „nie przebierający miary w piciu wina” (1 Tm 3, 2), co wydaje się nam więcej niż oczywiste. Że przypadłość ta może dotknąć każdego i zawsze, świadczy Apostoł Narodów, który zaleca nie tylko starcom, by byli ludźmi trzeźwymi, ale i starszym kobietom, by nie upijały się winem (Tt 2, 3).

Jeśli więc „pić biblijnie”, to tak, jak zakładał to sobie Kohelet (2, 3): „Postanowiłem w sercu swoim krzepić ciało moje winem – choć rozum miał zostać moim mądrym przewodnikiem”. Oby!

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama