Wróćmy do postulatu odnowy moralnej w życiu publicznym

Niedziela 39/2010 Niedziela 39/2010

Czy dzisiaj jesteśmy w stanie dotrzeć do większości Polaków jedynie za pomocą pozytywnych przykładów, nie pokazując im negatywnych znamion działania władzy... To będzie bardzo trudne, ale oczywiście zgadzam się, że hasło odnowy moralnej powinno być jednym z fundamentów naszych działań.

 

– Przyjrzyjmy się też młodemu pokoleniu Polaków. Rodzą się pytania o szkolnictwo, bo jego kondycja finansowa pozostawia wiele do życzenia, ale także o wychowanie. Jaka jest tutaj rola państwa? Mamy teraz nową, bardzo niedobrą ustawę, dotyczącą zapobiegania przemocy w rodzinie, która de facto pozbawia rodziny naturalnego prawa do wychowania swych dzieci.

– Ustawa ta, niedawno wprowadzona siłami koalicji rządowej, jest zdecydowanie szkodliwa. Tutaj nie ma nawet nad czym dyskutować, a można jedynie ubolewać. Wręcz obraźliwe jest dla polskich rodzin traktowanie ich jak środowiska zagrażającego dzieciom, wymagającego nadzoru i sankcji. Rolę państwa widzimy natomiast głównie w sferze edukacji. Państwo musi brać udział w całym procesie wychowania młodych pokoleń Polaków. Nie może uchylać się od tego obowiązku ani zrzucać odpowiedzialności na inne podmioty. Nie powinno pozbywać się kontroli ani nadzoru nad szkołami prowadzonymi przez samorządy, a już na pewno musi je wspierać, także finansowo. Nie można dopuszczać do likwidacji małych szkół, zwłaszcza w terenach wiejskich, gdzie częstokroć, oprócz parafii, pełnią one rolę instytucji cywilizacyjnych (kulturotwórczych). Ponadto – to kuratorzy powinni sprawować pieczę nad standardami w kształceniu. Obecnie zaś tendencja jest odwrotna: kuratoria mają coraz mniejsze możliwości wpływu. Państwo powinno też wpływać na inne aspekty polityki oświatowej, np. wykaz podręczników i treści programowe. Ta ostatnia uwaga w szczególny sposób dotyczy historii Polski i historii powszechnej.

– We Francji szkoła wypożycza podręczniki uczniom. U nas każdy uczeń musi je kupować, co dla wielu rodzin oznacza duży koszt. Czy nie należałoby pomyśleć o podobnym systemie, pomagając ludziom?

– Przykład francuski warto rozważyć. Zmieniają się programy i trzeba kupować ciągle nowe podręczniki. Państwo powinno więc wesprzeć rodziny w tym względzie, tym bardziej że teraz spodziewamy się zwiększenia podatku VAT, a to odbije się na kosztach edukacji.

– Powróćmy do spraw związanych z układem parlamentarnym. Jak Pan Marszałek scharakteryzowałby rolę konstruktywnej opozycji? Czym ona jest i czym być powinna?

– Opozycja kontrolująca funkcjonowanie rządu pilnuje, żeby realizował on obietnice programowe, dzięki którym wygrał wybory. Pilnuje też, by rząd w poszczególnych resortach prowadził politykę całościowo, co ma służyć umacnianiu państwa i zapewnianiu jak największego bezpieczeństwa obywatelom. Wreszcie żeby rząd pilnował spraw międzynarodowych, zarówno w ramach UE, jak i szerzej, z uwzględnieniem np. bezpieczeństwa energetycznego. Konstruktywna opozycja powinna dysponować propozycjami alternatywnymi do propozycji rządowych, gdy chodzi o inicjatywy ustawodawcze. Przykład? Już od wielu lat borykamy się z tragicznymi skutkami powodzi i podtopień w różnych częściach Polski. Rząd podchodził do tego problemu opieszale, chociaż w mediach premier i ministrowie pokazywali się bardzo często na terenach powodziowych. Opozycja zaproponowała całościowy program zapobiegania powodziom i przeciwdziałania ich skutkom. Okazuje się, że miała rację. Jest to więc krytyka rządu, ale jednocześnie propozycja konkretnych alternatywnych rozwiązań.

W przypadku dobrych działań rządu opozycja konstruktywna powinna je wspierać. Tymczasem gdy Jarosław Kaczyński był premierem, prawie wszystkie ustawy, uchwalane przez większość parlamentarną, Platforma Obywatelska odrzucała. Obecnie prawie 90 proc. projektów ustaw, także rządowych, jest popieranych przez PiS.

– Tak dużo się dzieje, a niewiele na ten temat wiadomo. Wiele inicjatyw opozycji jest wyciszanych. Podobnie wyciszane w mediach są też niebezpieczne działania rządu, jak choćby zbyt szybkie uleganie presji UE.

– Jako opozycja przedstawiamy swoje stanowisko na konferencjach prasowych, których jest nieraz kilka dziennie. Jesteśmy jednak przedmiotem manipulacji ze strony mediów, które niejednokrotnie prezentują jedynie fragmenty naszych wystąpień, i czynią to tendencyjnie. Prezes Jarosław Kaczyński zwołał np. konferencję prasową, żeby odnieść się do stanu finansów publicznych, przedstawiając dramatyczną sytuację – stumiliardową dziurę w budżecie. Ten problem ukrywa się przed narodem, a w relacjach z konferencji Jarosław Kaczyński odpowiada na jakieś mało istotne pytanie dziennikarza, dotyczące zupełnie innej sprawy. Ciężko jest przebić się do opinii publicznej z naszymi postulatami, chociaż nasz szczegółowy program odnosi się do wielu ważnych spraw. Tak też było w sprawie umocnienia znaczenia Polski w UE. Wielokrotnie to podkreślaliśmy, nawet dając obecnie rządzącym za przykład Niemców, którzy dbają o własne państwo. Wielokrotnie mówiliśmy o rosnącym zadłużeniu, które będą spłacać następne pokolenia; ostrzegaliśmy przed tzw. dziką prywatyzacją; informowaliśmy, że prawie o 30 proc. spadła ściągalność podatków w porównaniu z czasem rządów Jarosława Kaczyńskiego; wskazywaliśmy wiele błędnych działań rządu – było to jednak umiejętnie przemilczane bądź pokazywane incydentalnie.

– Czy Panu Marszałkowi nie wydaje się, że nagłaśnianie konfliktu na Krakowskim Przedmieściu to też manipulacja?

– Niestety. Po pierwsze – celowo odwraca się uwagę od głównych problemów życia politycznego, publicznego i gospodarczego w Polsce. A to są problemy przede wszystkim obecnego rządu. Po drugie – chodzi o walkę środowisk lewackich, które są obecne w kręgach PO i postkomuny, które uznały, że warto ten obszar wykorzystać do walki politycznej i ideologicznej z Kościołem.

– A co z katastrofą smoleńską? Jaką postawę przyjąć wobec tej tragedii?

– Obecnie rządzący chcą maksymalnie wyciszyć katastrofę, usunąć ją z debaty publicznej, aby nie padły pytania o odpowiedzialność rządu. A ta katastrofa nie może być zapomniana, jej przyczyny oraz okoliczności muszą być wyjaśnione. Powołaliśmy zespół parlamentarny, który pracuje bardzo intensywnie. Pytań i wątpliwości jest wiele. Jedno jest dla nas oczywiste. Podróż Prezydenta Rzeczypospolitej i pozostałej elity polskiego państwa nie była odpowiednio przygotowana i zabezpieczona. I za to odpowiada bezpośrednio premier rządu i jego ministrowie. Nie ulega też wątpliwości polityczna odpowiedzialność premiera Donalda Tuska za zgodę na to, żeby Rosjanie przejęli śledztwo. Nie wiem, z czego to wynika: czy to z braku poczucia odpowiedzialności za państwo, czy z zaślepienia nienawiścią do prezydenta Kaczyńskiego...

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama