W obliczu wojny

Życie duchowe Lato/111/2022 Życie duchowe Lato/111/2022

Wojna jest zawsze wielką próbą dla ludzkości. W czasach wojny objawia się, kto kim jest; jakie jest jego człowieczeństwo; co kryje się w jego sercu.

Jak ustosunkować się wewnętrznie do toczącej się wojny, jak ją duchowo przeżywać?

Świat nigdy nie był oazą pokoju. Obecna wojna Rosji przeciw­ko Ukrainie i towarzyszące jej ludobójstwo robią na nas wraże­nie, ponieważ mają miejsce blisko naszych granic. Identyczna niemal wojna w Czeczenii czy Syrii nie wywoływała tak silnych emocji, chociaż była prowadzona tymi samymi zbrodniczymi metodami. Była od nas „daleko”, jak się nam zdawało. Wojna to stała pożoga, która towarzyszy ludzkości od niepamiętnych czasów. Budzi w nas przerażenie, strach. Pytanie, jak wewnętrz­nie ustosunkować się do wojny, narzuca się samo. Co robić, by świadomość zagrożenia wojną nie rozbijała nas i wewnętrznie nie paraliżowała?

Żaden człowiek o zdrowych zmysłach nie pragnie wojny. Wojny nie są też nigdy wolą Bożą. Wszczynają je tyrani oraz ci, którzy legitymizują ich władzę. I choć są dziełem ludzi, to jednak nie da się zrozumieć ich okrucieństwa z pominięciem Szatana. (Gdy mó­wimy o wojnie, trzeba zawsze w niej odróżniać agresora od ofiary, wojnę niesprawiedliwą od wojny obronnej).

Surowy egzamin z wiary

Wojna jest zawsze wielką próbą dla ludzkości. W czasach wojny objawia się, kto kim jest; jakie jest jego człowieczeństwo; co kryje się w jego sercu. W czasach pokoju i względnego dobrobytu, by godziwie się zachować, wystarcza nieco samozaparcia i ascezy. W czasach wojny człowieczeństwo nierzadko wymaga heroizmu, poświęcenia swego życia. Wojna to także surowy egzamin z na­szej wiary; ona bowiem konfrontuje nasze doświadczenie Boga z Bogiem Jedynym i Prawdziwym. W czasach wojny łatwiej nam odkrywać, czego Bóg od nas żąda.

Uśpieni poczuciem sukcesu i względnym spokojem usiłujemy niekiedy łączyć religijność z komfortem życiowym, zadowole­niem z siebie, egocentryzmem. Tak łatwo dajemy się nabrać na psychologiczne hasła typu: „Warto być egoistą”. Usiłujemy wów­czas budować religijność na miarę naszego ziemskiego „szczęścia”. Planujemy długie życie, choć ono do nas nie należy i jest nieprze­widywalne. Modne dzisiaj próby reinterpretacji Bożych przykazań, by ułatwić sobie życie, tutaj właśnie mają swoje zasadnicze źródło.

Kardynał Joseph Ratzinger podczas Drogi Krzyżowej odprawianej w Koloseum w 2005 roku w rozważaniach do stacji ósmej pytał: „Czy nie jesteśmy, pomimo wszystkich naszych słów przestrachu wobec zła i cierpień niewinnych, zbyt skłonni do banalizowania Tajemnicy zła? Czy ostatecznie w obrazie Boga i Jezusa nie uznaje­my […] jedynie aspektu słodyczy i miłości, podczas gdy spokojnie wymazaliśmy aspekt sądu?”. Wojna dzisiaj to demoniczny teatr zła; czas, w którym króluje zbrodnia, pogarda i przemoc uzasad­niane politycznie i nagradzane medalami. Krzywd, jakie w czasie wojny człowiek zadaje człowiekowi, nie da się uzasadnić racjami politycznymi czy psychologicznymi. Wojna demaskuje każdą pró­bę pomniejszania odpowiedzialności człowieka za zło wyrządzane dzieciom, bezbronnym kobietom, ludziom starym.

Pytania, do których skłania wojna

Refleksja nad wojną, jej celami i metodami nie daje odpowiedzi na pytanie o nasze człowieczeństwo. Wręcz przeciwnie, wojna kwe­stionuje budowany przez nas, nieraz całymi latami, obraz człowie­czeństwa, świata, religii, Boga, miłości, celu i sensu życia. Wojna rodzi pytania, których nawet nie śmiemy zadać w czasie pokoju i naszego małego poczucia szczęścia.

Imre Kertész, węgierski pisarz, laureat Nagrody Nobla, który jako piętnastolatek przez rok był więziony w Auschwitz, całe późniejsze życie zmagał się z pytaniem, jaki może mieć sens ludzkie życie; po co wydawać dzieci na świat, jeśli może spotkać je taki los jak jego. Nie inaczej pytał siebie i nas, czytelników, Joshua A. Heschel, ży­dowski myśliciel. Cudem uniknął zagłady, ale żył i tworzył w cie­niu Holokaustu: „Po co rodzić dzieci, jeśli ludzka egzystencja jest absurdalna i nędzna? Czy budujemy miasta, by dostarczać ruin archeologom przyszłych wieków? Czy wychowujemy dzieci, by wojna nuklearna miała co obrócić w popioły?”[1] – pytał w książce Kim jest człowiek?

Wobec koszmaru wojny prześladują nas nieraz pokusy zwątpie­nia w sens życia, w ludzką szlachetność, dobroć i miłosierdzie. Wielu wierzącym narzucają się zaś pytania o sens wiary w Boga, o Jego obecność w świecie, Jego Opatrzność i moc. Jak Bóg może na to wszystko patrzeć? Czy nie jest On w stanie tego zatrzymać? W jakiego Boga wierzymy? Jak się ma nasze doświadczenie Boga do Boga prawdziwego. Stajemy wobec konieczności jednoznacz­nego opowiedzenia się za lub przeciw Bogu. W czasie wojny lepiej rozumiemy, że nie można dwom panom służyć; dobitnie też brzmi centralne wezwanie z Księgi Powtórzonego Prawa: „Kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybieraj­cie więc życie, abyście żyli” (por. Pwt 30,19).

Z jednej strony wojna ujawnia destrukcyjną potęgę ludzkiej wol­ności, siłę złej woli człowieka, który współdziałając ze Złym, jest zdolny tu, na ziemi, stworzyć piekło swemu bliźniemu. Jednak ta sama wojna objawia moc dobra w człowieku i jego podobień­stwo do Boga–Człowieka, który jak cichy baranek wziął na siebie wszystkie ludzkie zbrodnie (por. Iz 53,7). Jesteśmy jedynie świad­kami obecnej wojny w Ukrainie, ale już to wystarczyło, aby wzbu­dzić w milionach ludzi w Polsce i na świecie niezwykłą szlachet­ność serca, ofiarność i poświęcenie, na które – w czasach pokoju i dobrobytu – często nas nie stać.

Nie rozpalać w sobie nienawiści

Wojna sama w sobie czy też rozmyślanie o niej nie uczynią nas lepszymi ludźmi, wręcz przeciwnie – mogą budzić w nas demony gniewu i nienawiści. Śledząc losy ofiar, doświadczamy empatii, pragniemy udzielić pomocy, ale kiedy oglądamy zbrodnie agre­sora, budzą się w nas wrogość i gniew. Uczucia nienawiści wobec wrogów mają swoje źródło w poczuciu zagrożenia. Pewien żołnierz uczestniczący w wielu misjach pokojowych opowiadał mi o budzą­cych się gwałtownych uczuciach nienawiści i chęci zemsty, gdy w czasie wymiany ognia ginął towarzysz broni: „W tym momen­cie byłem gotów strzelać do każdego, kto przypominał wroga. Ale na szczęście nigdy tego nie robiłem”.

Im większy lęk, tym silniejsze odczucia wrogości. Każda niena­wiść, tym bardziej ta wojenna, jest destrukcyjna, zabija pogodę ducha, odbiera radość życia. I choć należy ze zrozumieniem trak­tować budzące się odczucia nienawiści, to jednak nie mogą być one nigdy motywem działania. By wojna, której jesteśmy świad­kami, nie uruchamiała w nas destrukcyjnych uczuć nienawiści i zemsty, musimy chronić nasze serca i umysły poprzez medytację słowa Bożego. Tylko sam Pan może nas obronić przed wojennymi demonami wrogości i chęci zemsty.

Wojna, której jesteśmy świadkami, jest bolesnym wyzwaniem, trudną okazją do pogłębienia wrażliwości na ludzkie potrzeby i cierpienie, a także do zaufania Panu Bogu. Wielu z nas było za­skoczonych, ile dobroci, poświęcenia i ofiarności wyzwoliła rzesza uchodźców z Ukrainy. A ponieważ potrzeba udzielania pomocy może się przedłużać, nadal konieczne są czujność, uważność i mo­dlitwa. Człowiek jest dobry jedynie dobrocią samego Boga, bowiem tylko On jako Jedyny jest dobry i pełen miłosierdzia.

Niechaj każdy strzeże serca swojego

Papież Franciszek 4 kwietnia 2022 roku pisał na Twitterze: „Trzeba płakać na grobach. […] Napawa mnie bólem to, co dziś się dzie­je. Nie uczymy się. Niech Pan zmiłuje się nad nami, nad każdym z nas. Wszyscy jesteśmy winni”. Słowa te wzbudziły wiele kontro­wersji, ponieważ zostały zinterpretowane politycznie i w kluczu psychologicznym. Oskarżano Papieża o brak empatii dla ofiar. Czy ofiary wojny są winne temu, co je spotkało? A czy my, Polscy niosący pomoc, jesteśmy winni? Oczywiście, że nie. Słowa Fran­ciszka mają wymiar mistyczny i bez głębokiego ducha wiary nie sposób ich zrozumieć.

W Braciach Karamazow Dostojewskiego, gdy podejrzani o zamor­dowanie własnego ojca Iwan, Mitia i Smierdiakow uparcie powta­rzają: „nie jestem winny”, starzec Zosima mówi: „Wiedzcie, mili moi, że każdy z nas bez wątpienia ponosi winę za wszystkich i za wszystko na ziemi, nie tylko z winy powszechnej, ale osobiście każdy za wszystkich ludzi i za każdego człowieka na ziemi. Świa­domość owa jest koroną […] wszelkiego na ziemi człowieka. […] Niechaj każdy strzeże serca swojego, niechaj się nieustannie przed sobą spowiada. […] Nie pysznijcie się wobec małych, nie pysznij­cie się i wobec wielkich. Nie miejcie w sercach waszych nienawi­ści względem tych, którzy wami pogardzają, którzy was hańbią i spotwarzają. Nie miejcie nienawiści względem ateistów, fałszy­wych proroków, materialistów, nawet złych, a nie tylko dobrych, bo i między nimi jest wielu dobrych. Módlcie się tylko za nich, mówiąc: «Boże, zmiłuj się nad tymi, za których się nikt nie modli, i wybaw tych, którzy do Ciebie modlić się nie chcą»”[2].

Wojna uświadamia nam, że przed Bogiem wszyscy jesteśmy od­powiedzialni za wszystkich i każdy winien być gotów oddać ży­cie za brata. Wojna jest wielkim wezwaniem do szukania Boga i tęsknoty za Nim. Bez Boga bowiem homo homini lupus est, a drugi człowiek, jak pisał Jean-Paul Sartre, to piekło. To ludzie, którzy wyrzekli się Boga i oddali się do dyspozycji Złego, wszczy­nają wojny.

Zakończmy Modlitwą Szarych Szeregów Jana Romockiego, dzie­więtnastoletniego poety, który oddał życie za braci w Powstaniu Warszawskim. Walcząc z Niemcami, modlił się, by Bóg uchronił go od nienawiści.


Od wojny, nędzy i od głodu
Sponiewieranej krwi narodu,
Od łez wylanych obłąkanie
Uchroń nas, Panie.
Od niepewności każdej nocy,
Od rozpaczliwej rąk niemocy,
Od lęku przed tym, co nastanie,
Uchroń nas, Panie.
Od bomb, granatów i pożogi,
I gorszej jeszcze w sercu trwogi,
Od trwogi strasznej jak konanie
Uchroń nas, Panie.
Od rezygnacji w dobie klęski,
Lecz i od pychy w dzień zwycięski,
Od krzywd – lecz i od zemsty za nie
Uchroń nas, Panie.
Uchroń od zła i nienawiści.
Niechaj się odwet nasz nie ziści.
Na przebaczenie im przeczyste
Wlej w nas moc, Chryste[3].

 

[1] A.J. Heschel, Kim jest człowiek?, Łódź 2018, s. 100.
[2] F. Dostojewski, Bracia Karamazow, t. I, cz. II, księga IV, Wrocław 1995, s. 226–227.
[3] J. Romocki, Wiersze, oprac. K. Heska-Kwaśniewicz, Warszawa 1986, s. 6–7.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama