Wychowanie z duszą

Przewodnik Katolicki 36/2015

Nadrzędnym celem katechezy jest doprowadzenie do spotkania z Jezusem jako żywą osobą, a jej głównym zadaniem jest rozwijanie poznania wiary. Nie mniej ważne są także założenia pedagogiczne. Religia w szkole prowadzi do wiedzy o historii i kultury zarówno duchowej, jak i materialnej Europy i świata

 

Dwadzieścia pięć lat temu religia powróciła do szkół. Co pozytywnego udało się wypracować przez ten czas?

− To pytanie zadawałem sobie przy okazji każdej rocznicy powrotu religii do szkół po 1989, kiedy to dokonała się przemiana życia społeczno-politycznego. Muszę przyznać, że z roku na rok ta ocena jest coraz pozytywniejsza. Widać to na podstawie wyników badań: społeczne poparcie dla obecności religii w szkole wyraża około 80 proc. Polaków. Prowadzone kontrole i wizytacje katechetyczne w szkołach, a także odwiedziny biskupów związane z wizytacjami kanonicznymi pokazują, że katecheza w widoczny sposób wpisała się już w szkolny krajobraz, w obchodzenie różnych uroczystości szkolnych. Dobrą współpracę widzimy między nauczycielami a katechetami, jeśli chodzi np. o działalność wolontariatu – dobrze funkcjonują Szkolne Koła Caritas. Jest to też dobry przykład na łączenie wysiłków szkoły i parafii w zakresie troski o dzieci potrzebujące pomocy materialnej.  

Jakie znaczenie społeczno-kulturowe ma nauczanie religii w szkole?

− Nadrzędnym celem katechezy jest doprowadzenie do spotkania z Jezusem jako żywą osobą, a jej głównym zadaniem jest rozwijanie poznania wiary. Nie mniej ważne są także założenia pedagogiczne. Religia w szkole prowadzi do wiedzy o historii i kultury zarówno duchowej, jak i materialnej Europy i świata. Cel, jaki nam szczególnie przyświeca, to zwrócenie uwagi, że nauczanie religii nie jest tylko uczeniem modlitw, to nie jest tylko stawianie wymogów jeżeli chodzi o praktyki religijne, jak nam się często zarzuca, ale oprócz uczenia religijnego staramy się wychowywać całego człowieka. Kierujemy naszą uwagę na integralny charakter wychowania człowieka, niemożliwy bez nauczania religijnego.

Dla osób wierzących humanistyczne wartości są argumentem na obecność religii w szkole. Natomiast znaczenie społeczno-wychowawcze może być argumentem dla osób niewierzących. W nauczaniu religii nie chodzi w niej tylko o nakazy: masz się modlić, spełniać praktyki religijne, ale przede wszystkim masz być człowiekiem, szanować godność swoją i drugiej osoby. Religia kształci w człowieku takie wartości, jak: odpowiedzialność, ofiarność, dyspozycyjność, pracowitość, gotowość niesienia pomocy. To ogromna i niezwykle trudna praca w zakresie wychowania moralnego.

Co jakiś czas podnoszone są głosy, by wyprowadzić nauczanie religii ze szkół. Czy jest to realnie możliwe?

− Zawsze będą pojawiać się głosy, że szkoła jest neutralna, świecka, a więc nie może być w niej miejsca dla nauki religii. Dopóki rodzice chcą, aby ich dzieci chodziły na katechezę w szkole, dopóty my jako katecheci czynimy wszystko, by to zadanie wypełnić możliwie najlepiej. Nie zawsze się to udaje – mamy tego świadomość. Tak jak nie udaje się wszystkiego osiągnąć nauczycielom innych przedmiotów. Jestem jednak przekonany, że gdyby katecheza pozostała tylko w salach katechetycznych, nie mielibyśmy możliwości dotarcia do tak dużej grupy dzieci, młodzieży, a przez nich do rodziców. Nie mielibyśmy możliwości korzystania ze współczesnych zdobyczy dydaktycznych, jakie umożliwia szkoła.

Może warto, by w całej Polsce zaistniało rozwiązanie wprowadzone 1 września w parafiach archidiecezji warmińskiej − lekcjom religii wszystkich poziomów szkół będzie towarzyszyć zorganizowana i systematycznie prowadzona katecheza parafialna uczniów?

− Cały czas szukamy sposobu, by poza szkołą mieć kontakt wychowawczy z dziećmi i młodzieżą. To co zaproponowano na Warmii nie jest niczym nowym. Od 2001 r. różne diecezje w różnych terminach czasowych wprowadzają katechezę parafialną. W diecezji, w której posługuję, nigdy z tej katechezy nie zrezygnowaliśmy, choć różnie się ona przejawiała. Mówienie o katechezie przyparafialnej nie powinno nam się kojarzyć z próbą opuszczenia szkoły. Tam jest jej ważne miejsce. Nie oznacza to jednak, że nasze wysiłki wychowawcze mamy wiązać jedynie ze szkołą. Katecheza przyparafialna to przygotowanie do sakramentów św. Pewnymi jej formami są też grupy biblijne, spotkania scholi, koło Caritas. Dobrze byłoby, gdyby ta katecheza była uzupełniona o katechezę rodzinną. Przez lata katechezy szkolnej koncentrowaliśmy się na nauczaniu religijnym dzieci i młodzieży, pozostawiając tym samym niejako „z boku” osoby dorosłe, rodziców tych dzieci.

W jaki sposób przekonać dziś uczniów, że religia to przedmiot, na który warto uczęszczać?

− Potrzebni są charyzmatyczni katecheci. Dużo zależy od osobowości katechety, na ile on będzie umiał budować relacje z uczniami, na ile będzie otwarty na potrzeby młodych ludzi. Katecheza oprócz tego, że ma swój własny program, musi być otwarta na to, co niesie życie. Żeby młody człowiek, opuszczając szkołę po 12 latach uczęszczania na lekcje religii, wiedział, że w świetle wiary może interpretować różne problemy. Pytanie to dotyczy też katechezy parafialnej. Jak zachęcić uczniów, by chcieli z niej skorzystać, dziś, gdy młody człowiek ma wypełniony czas różnymi innymi dodatkowymi zajęciami lub po prostu trudno go oderwać od komputera. Na pewno nie można przenosić form katechezy szkolnej na katechezę parafialną: nie może to być czysta weryfikacja wiedzy, podręczniki, oceny, sprawdzanie frekwencji. W tym drugim przypadku na pewno zaprocentuje doświadczenie małej grupy, w której młodzi ludzie będą się dobrze czuć, stworzą wspólnotę. Katecheza parafialna powinna mieć charakter duszpasterski. Młodzi mogliby uprawiać sport, rozwijać talenty, dyskutować, poznawać kulturę i sztukę. Proszę zobaczyć, jak postępował wobec młodych ks. Jan Bosko. Nie żył w czasach łatwiejszych od naszych, ale on po prostu z młodymi był, miał dla nich czas.

Nadal jest więc wiele do zrobienia…

− Po 25 latach cieszymy się frekwencją, zainteresowaniem rodziców, że mamy jakiś program, dobre podręczniki, ale to na co teraz powinniśmy zwrócić uwagę to jakość tej katechezy. Nadal jest wiele obszarów, które należy na nowo zagospodarować czy może nawet przemodelować. Trzeba też wciąż dążyć do tego, by we współczesnym świecie umieć atrakcyjnie przekazywać orędzie zbawcze młodemu człowiekowi.

 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • recormon
    30.09.2015 20:20
    Doprowadzenie do spotkania z Jezusem jako żywą osobą jest celem ewangelizacji i katechumenatu, zwłaszcza rodzinnego, a nie katechezy. Marginalizacja tych etapów życia wiarą owocuje gremialnym "uroczystym pożegnaniem z Kościołem" podczas bierzmowania. Gorzkie owoce katechezy bez katechumenatu smakują duszpasterze w kancelariach parafialnych z okazji sakramentów - powszechny analfabetyzm religijny. To zjawisko występowało jeszcze przed 1990 rokiem i nie zmienają go choćby najlepsi katecheci czy programy.
  • recormon
    30.09.2015 20:36
    "Jeśli w Kościele domowym nie uda się
    dokonać wdrożenia dzieci w świat wartości chrześcijańskich, w styl życia ludzi wierzących i nie zostanie im przekazana stosowna wiedza - w świątyniach spotkamy jedynie biernych, znudzonych widzów, którzy nie zdołają zachwycić się łaską żywej wiary i
    nie będą autentycznymi świadkami Chrystusa w świecie." JPII
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama