Chcę dawać dobro

Droga 1/2017

Teoretycznie mogłabym schować się pod kołdrą. Ale życie jest tylko jedno – mówi Sylwia Gajewska, niepełnosprawna modelka, marzycielka o wielu pasjach

 

Jesteś założycielką i pomysłodawczynią Agencji Equal - pierwszej w Polsce agencji dla niepełnosprawnych modelek i modeli. Jak to jest wytyczać nowe szlaki w fotomodelingu?

– To bardzo zobowiązujące, trudne i odpowiedzialne. Choć dzisiejszy świat się zmienia i niepełnosprawne modelki są coraz częściej widywane na ulicach, w magazynach, to wciąż dość ciężko jest się im przebić. Mam wrażenie, że ciągle musimy udowadniać, że warto nam poświęcić uwagę i że możemy pracować tak samo jak osoby pełnosprawne. Był czas, gdy nie byłam świadoma tego, co wzięłam na swoje barki i że stałam się dla wielu ludzi kimś, dzięki komu zaczęli wierzyć w siebie.

Zgłaszają się do Ciebie osoby, które chcą podążać Twoimi śladami?

– Tak. Bardzo dużo osób pisze do mnie, opowiada swoje historie i zwierza się z ważnych dla nich rzeczy. Kontaktują się ze mną osoby niepełnosprawne i pełnosprawne. Jedne i drugie nie wierzą w siebie. Koncentrują się na negatywach i nie dostrzegają swojej wartości. Chciałabym, żeby to się zmieniło.

Od urodzenia chorujesz na artrogrypozę. Co to za choroba i w jaki sposób przekłada się na Twoje codzienne życie?

– To choroba, która ogranicza ruchomość stawów, więc mam dużo przykurczy. Na co dzień poddaję się rehabilitacji i masażom, co zmniejsza przykurcze i umożliwia funkcjonowanie. Staram się, aby to choroba dostosowała się do mojego życia, a nie życie do choroby. To ja jestem górą!

Mimo choroby postanowiłaś zostać modelką. Dlaczego?

– To modeling wybrał mnie. Przyjaciele często mi powtarzali, że bardzo fajnie wychodzę na zdjęciach. Zaczęłam się zastanawiać, czy nie pójść w tym kierunku. Jako mała dziewczynka wyobrażałam sobie siebie na wybiegach. Dzięki odwadze spełniłam to marzenie. Teoretycznie mogłabym schować się pod kołdrą. Powiedzieć, że boję się wyjść na ulicę, bo ludzie mogą mnie wyśmiać. Ale życie jest tylko jedno. Od nas zależy, jakie ono będzie i czy będziemy szczęśliwi, bo szczęście nie zawsze przyjdzie do nas samo. Czasem trzeba mu pomóc i wyciągnąć do niego rękę. Ja tak zrobiłam.

  fot. Marcin Zawadzki

Czy początki były trudne?

– Nie, choć towarzyszyły mi myśli, że nikt nie będzie chciał mnie fotografować z uwagi na niepełnosprawność. Trudniej było się przełamać psychicznie niż fizyczne. Stojąc przed obiektywem, miałam wrażenie, że wszystkie moje bariery znikają i że jestem kimś innym. Przestały mieć znaczenie moja choroba i to, czy mogę podnieść rękę w górę czy nie mogę. Ludzie to doceniają. Myślę, że na zdjęciach widzą prawdziwą mnie.

Co Ci się najbardziej podoba w fotomodelingu a co jest dla Ciebie najtrudniejsze?

– Jeśli chodzi o bariery fizyczne, to wiadomo – nie wykonam wszystkich póz. Można to jednak zastąpić ciekawą scenerią lub pięknymi, bufiastymi sukniami. Bardzo lubię, gdy na zdjęciach pierwszą rolę odgrywają moja osobowość i twarz, a nie niepełnosprawność, chociaż ona wcale mi nie przeszkadza. Myślę, że dopełnia moją barwną osobowość i jest moim atutem. Dzięki fotomodelingowi zaakceptowałam siebie w stu procentach. Jestem szczęśliwa. Robię to, co lubię i spełniam się w tym.

Występowałaś w programach telewizyjnych m.in. w „Pytaniu na śniadanie” i „Rozmowach w toku”. Udzieliłaś wielu wywiadów. Czy Twój zawód i to, że stałaś się rozpoznawalna, jakoś Cię zmieniło?

– Na pewno dodało mi pewności siebie i pozwoliło odnaleźć swoją misję. Dostrzegłam, że media są narzędziem, dzięki któremu mogę się pokazać i dotrzeć do większej liczby ludzi. Moja choroba i to, czym się zajmuję, były mi pisane. Dzięki temu mogę dzielić się swoimi doświadczeniami i pomagać innym. Inspiruję ludzi do zmiany życia.

Jesteś dyplomowanym logopedą. Obecnie studiujesz pedagogikę specjalną. Skąd pomysł na takie kierunki studiów?

– Lubię dzieci i one też mnie lubią mimo mojej choroby. Nie widzą niepełnosprawności i braków. Najpierw dostrzegają mój uśmiech.

Modelka i logopeda w jednej osobie. Czym nas jeszcze zaskoczysz?

– Niedawno odkryłam swoją kolejną pasję. Za namową koleżanki od pół roku wykonuję ślubne makijaże. Przychodzą do mnie panny młode, które mówią: „Zrób ze mnie piękną kobietę”. Odpowiadam: „To piękno masz w sobie. Ja je tylko podkreślam”. Bóg obdarzył mnie talentami, które mogę wykorzystywać mimo moich niesprawnych rąk i ograniczonej ruchomości stawów. Mogę dawać coś od siebie innym. Bardzo bym chciała pracować z ludźmi i pomagać im niezależnie od tego, czy pójdę w stronę logopedii czy makijażu. Pomoc jest moją misją. Chcę dawać dobro innym.

Czy kiedykolwiek myślałaś, że niepełnosprawność utrudni Ci życie i nie pozwoli realizować pasji?

– Nie. Zawsze byłam pozytywnie nastawiona do świata, ale też bardzo uparta. Nigdy w nic nie wątpiłam i trudno było mi wmówić, że coś mi się nie uda. Miałam wsparcie wyjątkowych ludzi, którzy są obok mnie, pomagają mi w realizacji moich marzeń i są przy mnie bez względu na wszystko. Każdy sukces zawdzięczam nie tylko sobie, ale także im. Uważam, że moje życie jest piramidą, złożoną z różnych części, w tym mojej choroby. Mam wrażenie, że gdybym wyjęła z niej choć jeden fragment, to nie byłabym w tym miejscu, w którym jestem i byłabym inną osobą.

Co powiedziałabyś komuś, kto myśli, że nic mu się w życiu nie uda, bo uważa się za brzydkiego, głupiego i w ogóle do niczego?

– Powiedziałabym, że musi zmienić nastawienie. Sukces zależy od tego, co myślimy o sobie, jakimi ludźmi się otaczamy i czy spoglądając w lustro, widzimy szczęśliwego człowieka, który akceptuje siebie całkowicie. Każdy ma w sobie coś fantastycznego, tylko nie zawsze to zauważa. Wystarczy to odkryć. Przede wszystkim jednak ważna jest wiara w Boga i pewność, że On nad nami czuwa. Wszystko jest po coś. Siłę i odwagę dostałam od Pana Boga, który w pewnym sensie coś mi zabrał, ale też wyposażył w inne cechy, które pomagają mi dostosować się do sytuacji, w której jestem i za to jestem Mu bardzo wdzięczna. W tym roku w Medjugorje dziękowałam Bogu i Maryi za to, że moje życie jest takie, jakie jest. Nigdy bym nie pomyślała, że spotka mnie tyle cudownych rzeczy.

Czy modeling sprawia, że czujesz się spełniona i szczęśliwa?

– Tak. Na początku był on dla mnie drogą do odnalezienia siebie. Obecnie to narzędzie, dzięki któremu mogę pomóc innym. Obserwują mnie tysiące ludzi. Patrząc na mnie, uświadamiają sobie, że też mogą wiele.

Co dają Ci marzenia?

– Myślę, że ludzie bez nich byliby biedni. Warto żyć, być, kosztować i doświadczać.

Jakie masz plany na przyszłość?

– Do pełni szczęścia brakuje mi tylko miłości, więc życz mi, aby w moim życiu pojawił się człowiek o czystym sercu, który będzie chciał być częścią mojego zwariowanego świata. W przyszłości planuję zrobić bardzo duży pokaz mody z udziałem osób z niepełnosprawnością. Marzę, by przyczynić się do tego, że społeczeństwo zacznie doceniać to, że jesteśmy.

Życzę Ci powodzenia w realizacji planów i dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Agata Gołda

Zobacz: sylwiagajewska.pl

  fot. Marcin Zawadzki

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama