Kościół we współczesnej Polsce: potrzeby reform i perspektywy

Dziś, wobec realnego niebezpieczeństwa masowego odchodzenia ludzi od Kościoła, i to już w następnym pokoleniu, wydaje się, iż samo zachowanie status quo to zdecydowanie za mało. Należy mądrze podjąć „ekspansję w przyszłość”. W drodze, 10/2007




W miesięczniku "W drodze" ze względów objętościowych została opublikowana dość poważnie skrócona wersja tego tekstu ("Dobro przyciąga swoim urokiem", 10/2007) . Za zgodą autora publikujemy cały artykuł. Fragmenty zaznaczone kwadratami (■ ... ■) nie były jeszcze publikowane.

W 1903 roku biskup Józef Sarto został wybrany papieżem i przyjął imię Piusa X, a jako program swego posługiwania przyjął hasło: „Odnowić wszystko w Chrystusie”. Został następcą wielkiego Leona XIII, który wprowadził kilka zasadniczych zmian w życiu Kościoła i sposobie traktowania współczesnych trudnych zagadnień; ale też Pius X bynajmniej nie miał wrażenia, że najpilniejsze sprawy zostały już załatwione. Przeciwnie, był w pełni świadomy podstawowej zasady, wyrażonej w prostym zdaniu: Sancta Ecclesia peccatorum semper reformanda, Kościół jest święty, ale zarazem złożony z grzeszników i dlatego nieustannie winien podejmować odnowę.


Ekspansja w przyszłość


■ W jakim kierunku ma ona zmierzać? Kościół to wspólnota chrześcijan, a chrześcijanin to ten, kto czuje się osobiście głęboko związany z Chrystusem. Tylko tacy chrześcijanie mają dziś szanse ostać się i ewangelizować. W praktyce związek ten będzie wyrażał się w podjęciu i wypełnianiu swego powołania. Święty Paweł pisał: „jesteśmy stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili” (Ef 2,10). Każdy odnajduje najgłębszy sens życia czyniąc dobro – ale skoro dobre czyny są przygotowane dla każdego z nas, nikt nie jest z góry skazany na bezsens. Poza obszarem sensu pozostaje tylko zło.

Ponadto wszyscy, jako ochrzczeni, jesteśmy razem odpowiedzialni za Kościół – choć każdy na swój sposób: inaczej Papież, inaczej świeccy. Ale każdego obowiązuje staranność, właściwa dla sprawy tak wielkiej wagi. Zarazem wszyscy – także jako Kościół – jesteśmy odpowiedzialni za całość społeczności, w jakiej żyjemy i jaką współtworzymy: społeczności lokalnej, państwa, Europy.

Tymczasem, obserwując historię Kościoła, można mieć wrażenie, iż pomimo imponującego dzieła obu Soborów Watykańskich oraz dalekosiężnych wizji papieży ostatnich stu pięćdziesięciu lat, dotychczas nie „odrobiliśmy zaległości” będących następstwem po-trydenckiego zagubienia ducha odnowy. To, co się dzieje, może niekiedy przypominać remont domu: podjęcie malowania ścian ujawnia, iż pod farbą znajdujemy spróchniałe deski; próba ich wymiany prowadzi do odkrycia pod spodem przegniłych belek. W końcu trudno dziwić się tzw. „tradycjonalistom” (czy może raczej fundamentalistom??), którzy wręcz pytają, po co cała ta odnowa, skoro jest gorzej, niż było dawniej? ■


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama