Trudna decyzja Józefa

Józef znalazł się w sytuacji wyjątkowo tajemniczej. Był człowiekiem sprawiedliwym i żył zgodnie z Bożym prawem. To prawo było dla niego ważniejsze niż wszystko inne. W nim bowiem dostrzegał wolę Boga, a dla niego ona była święta i należało ją wykonać, bez względu na trudności. Źródło, 4 marca 2007




Józef znalazł się w sytuacji wyjątkowo tajemniczej. Był człowiekiem sprawiedliwym i żył zgodnie z Bożym prawem. To prawo było dla niego ważniejsze niż wszystko inne. W nim bowiem dostrzegał wolę Boga, a dla niego ona była święta i należało ją wykonać, bez względu na trudności. Na tym bowiem polega właściwe odniesienie do Boga, że w oczach człowieka wierzącego, Jego autorytet jest niepodważalny. Józef tak żył, co świadczy o dobrej szkole, jaką odebrał w rodzinnym domu. Nie należał do uczonych w Piśmie, był cieślą, a więc drobnym rzemieślnikiem. Miał jednak wspaniale uformowane sumienie, które było prawe, pewne i wrażliwe.

Św. Mateusz opisuje tę sytuację w słowach zwięzłych: Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie.

Według ówczesnych zwyczajów, rodzice wybierali męża dla córki i żonę dla syna. Sprawiedliwy Józef cieszył się, że otrzymał za żonę kobietę o wielkiej szlachetności. Ludzie o prawym sumieniu rozpoznają się w mgnieniu oka. Oni bowiem w oczach widzą sumienie drugiego człowieka i jego wartość. To jeden z ważnych wskaźników stopnia życia duchowego. Rozpoznają sumienia czyste, i równie precyzyjnie rozpoznają sumienia zniszczone. Przy dużej wrażliwości potrafią nawet dostrzec rodzaj choroby dręczącej sumienie, czyli grzech, który w nim mieszka. Z tej też racji grzesznik unika wymiany spojrzeń, bo wie, że zostanie rozpoznany...

Radość Józefa skończyła się jednak, gdy po kilku miesiącach zobaczył Maryję w stanie błogosławionym. Mogli wymienić spojrzenia i na pewno w oczach swej narzeczonej nie dostrzegł grzechu, ale dostrzegł jakąś wielką tajemnicę. Widział jednak Jej uniesione łono, a ono mówiło wyraźniej niż oczy Maryi.

Józef musiał dokonać wyboru. Po ludzku sądząc uważał, że Maryja go zdradziła. Mógł Ją przyjąć, ale sumienie nie pozwalało mu na to, bo podpisałby się pod Jej grzechem. Tego w imię swej sprawiedliwości nie mógł uczynić. Bóg nie chce, by ktokolwiek podpisywał się pod grzechem, którego nie popełnił. Józef nie chciał wyrządzić Maryi krzywdy i dlatego nie oskarżył Jej o zdradę. W swej uczciwości postanowił jednak zerwać zaręczyny. Bóg czekał na jego słuszną decyzję. Dopiero gdy Józef ją podjął, we śnie ujawnia mu tajemnicę, w jakiej uczestniczy jego przyszła żona i w jakiej z woli Boga on też będzie uczestniczył. Józef wysłuchał wyjaśnienia.

Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: "Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów".

Józef przez anioła dowiedział się, że tajemnica poczęcia Dziecka w łonie jego Narzeczonej jest dziełem Boga, a nie grzechu. Maryja i Jej Dziecię szukają w jego ramionach bezpiecznego miejsca. Bóg go o to prosi. Józef otwiera ramiona, by z miłością przyjąć Maryję i Jej Dziecko jako swoje. Bóg bowiem oczekuje od niego, że adoptuje Dziecko swej Narzeczonej.
«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama