Spowiedź: zamiast przewodnika

Czy nie jest dziwne, że nie ma poradników dla katolików, którzy zmierzają do konfesjonału? Tygodnik Powszechny, 1 kwietnia 2007




W księgarniach biją po oczach poradniki: jak zdobyć pierwszą pracę, jak modnie się ubrać, jak wynegocjować najtańszy kredyt... Czy nie jest dziwne, że nie ma poradników dla katolików, którzy w czasie Wielkiego Postu zmierzają do konfesjonału?

Raport „Kościół katolicki na początku trzeciego tysiąclecia w opinii Polaków", wydany w 2004 r. przez pallotyński ośrodek OPINIA, mówi że ponad 80 proc. badanych przynajmniej raz w roku przystępuje do spowiedzi, a ponad 70 proc. deklaruje przekonanie, że rozgrzeszenia udziela kapłan w imię Chrystusa. W Polsce nie trzeba więc jeszcze – jak to ma miejsce choćby w USA – organizować kampanii reklamowej zachęcającej do spowiedzi („Światło płonie również dla Ciebie" – plakaty z tym hasłem można spotkać przez cały Wielki Post w wielu miejscach Waszyngtonu). Ks. prof. Janusz Mariański, socjolog z KUL-u, alarmuje jednak, że spadek praktyki indywidualnej spowiedzi jest zauważalny także nad Wisłą, a to dlatego, że cały współczesny świat traci poczucie grzechu i winy.

Siła rytuału

Prof. Halina Grzymała-Moszczyńska, psycholożka religii z UJ, zwraca uwagę, że polskie społeczeństwo jest mocno kolektywistyczne i przywiązane do religijności ludowej, której cechą charakterystyczną jest potrzeba rytuału. Stąd m.in. długie – szczególnie w Poście – kolejki przed konfesjonałami.

Czy jednak Polacy spowiadają się tylko dlatego, że tak nakazuje tradycja? Niekoniecznie. Teologowie moralni mówią, że praktykowanie spowiedzi jest wprost proporcjonalne do naszego poczucia grzechu. Katolicy idą do spowiedzi, gdyż widzą różnice między tym, co dobre, a co złe.

– Tak, spowiadam się – rzuca krótko młoda dziewczyna, która wyszła z wieczornej Mszy w Pszczynie. Dlaczego? – Bo grzeszę! – wyjaśnia. Katolicy wierzą w grzech! Amerykański jezuita i teolog Thomas Resse mówi, że dla katolika nie wszystko jest względne i że powaga naszej osobistej odpowiedzialności zależy od stopnia zrozumienia, iż grzech jest konsekwencją naszego wolnego wyboru.

Inaczej kwestie relacji grzechu i spowiedzi postrzega psychologia. Zdaniem prof. Grzymały-Moszczyńskiej część penitentów traktuje wyznanie grzechów jako rodzaj polisy ubezpieczeniowej. Z psychologicznego punktu widzenia jest to nawet zrozumiałe: – Robię złe rzeczy, po czym idę do spowiedzi, wypełniam pokutę (najczęściej jest to jakaś modlitwa lub lektura Biblii) i zaczynam od nowa – mówi psycholożka. – Konto jest znów czyste. Tyle że z dojrzałością religijną ma to niewiele wspólnego.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama