Przed semaforem

W czerwcu Watykan dał do zrozumienia, że chce upowszechnienia Mszy trydenckiej. Ma ona być m.in. lekiem na słabości liturgii odnowionej. Napotyka jednak na opór biskupów. Tygodnik Powszechny, 13 lipca 2008



Benedykt XVI pragnie, by w każdej parafii na świecie regularnie sprawowano Mszę trydencką – powiedział 14 czerwca w Londynie kard. Darío Castrillón Hoyos, przewodniczący Papieskiej Komisji „Ecclesia Dei”. Ujawnił też, że Stolica Apostolska przygotowuje list do wszystkich seminariów duchownych z prośbą, by zadbały o przygotowanie przyszłych księży do celebracji starej Mszy (w ostatnim numerze „TP” pisał o tym Maciej Müller).

Dwa tygodnie później ks. Guido Marini – mistrz ceremonii liturgicznych Benedykta XVI – oświadczył, że podczas papieskich liturgii normą będzie tradycyjne przyjmowanie Komunii na język w postawie klęczącej. 26 czerwca w rozmowie z watykańskim dziennikiem „L’Osservatore Romano” powiedział, że Papież mocno popiera tę praktykę, która podkreśla „prawdę o realnej obecności Chrystusa w Eucharystii, wspomaga pobożność wiernych i łatwiej wzbudza poczucie tajemnicy”.



Opór hierarchów


Wielu komentatorów uważa, że najnowsze kroki Watykanu w liturgii są reakcją na raczej mizerną odpowiedź biskupów na list motu prioprio Benedykta XVI „Summorum pontificum” z lipca 2007 r. W dokumencie tym Papież „uwolnił” liturgię trydencką jako nadzwyczajną formę rytu rzymskiego, obok formy zwyczajnej, tj. liturgii odnowionej. Jednak spora liczba biskupów odniosła się do tej decyzji sceptycznie. Abp Malcolm Ranjith, sekretarz watykańskiej Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, mówił wręcz o narodzinach „rebelii przeciwko papieżowi”. „Istnieją – podkreślił w listopadzie 2007 r. – diecezje i całe kraje, a nawet wysocy dostojnicy kościelni, którzy nie posłuchali Benedykta XVI”.

Kard. Hoyos opór czy ociąganie się hierarchów tłumaczył względami praktycznymi: „brakuje im księży ze znajomością łaciny”. Poziom kursów seminaryjnych „nie wystarczy, by we właściwy sposób celebrować nadzwyczajną formę”.

Oporu biskupów nie da się jednak wytłumaczyć tylko tymi czy innymi względami praktycznymi. Przyczyny są dużo ważniejsze, bo przede wszystkim teologiczne. Wśród tych ostatnich wyróżniłbym dwie. Jedna dotyczy wizji Kościoła zakładanej w konkretnej liturgii, a druga wiąże się ze sprawą kolegialności biskupów: podstawowej dla życia Kościoła zasady ich wspólnego, na czele z papieżem, kierowania wspólnotą wiernych. Gorąca debata nad tą sprawą ciągnie się w teologii praktycznie od Soboru Watykańskiego II.



W sposób soborowy


Jeszcze przed opublikowaniem motu prioprio „Summorum pontificum” pokaźna część biskupów jasno oświadczyła: reforma liturgiczna ściśle wiązała się z odnowioną wizją Kościoła wypracowaną na Soborze Watykańskim II, tymczasem Msza trydencka konserwuje przedsoborowe rozumienie Kościoła. Dlatego też – podkreślano – powrót „starej” liturgii grozi eklezjologicznym chaosem. Bp André Lacrampe z Besançon podkreślił, że „nie wolno wymazywać Vaticanum II pociągnięciem pióra”.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama