Demony w kapsułkach

Tygodnik Powszechny 40/2010

Homeopatia wzbudza emocje. Dyskusja o tej dwustuletniej metodzie leczenia, której mechanizm działania wciąż nie jest rozpoznany, odbywa się także w środowiskach kościelnych.

 

Skrajne głosy twierdzą: „Już samo przyjęcie i leczenie homeopatią jest owocem praktycznego uznania filozofii i religii hinduizmu. Kontakt z niematerialną istotą rzeczy, z niewidzialną siłą świata ezoterycznego działającego w leku, kala chrześcijanina. Tajemne, okultystyczne działanie w homeopatii przenosi się na osobę chorego, poddaje go (świadomego lub nie) działaniu złego ducha. Wielokrotnie rezultatem tego jest pewien związek z szatanem. Można zostać wyleczonym z choroby ciała, ale za to następuje w człowieku zachwianie równowagi psychicznej, a w życiu duchowym regres. Znaczącym jest fakt, że często w tych rodzinach, które stosują takie metody leczenia, spotkać można depresje”.

Zaskakujące, z jaką pewnością i precyzją autorzy tego tekstu ujawniają i łączą ze sobą tajemnicze fakty. Cytat pochodzi ze skierowanego do młodych czytelników dwumiesięcznika „Miłujcie się”, wydawanego w prawie 200-tysięcznym nakładzie przez Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej (księży chrystusowców). W ostatnich latach na łamach tego pisma – skądinąd zasłużonego w promowaniu wśród młodzieży odpowiedzialnego podejścia do seksualności – ukazały się trzy artykuły przestrzegające przed homeopatią. Wydrukowany w numerze 5/2003 artykuł „Pułapka homeopatii”, w którym znalazły się powyższe słowa, wywołał zaniepokojenie czytelników. Redakcja odpowiedziała artykułem „Wokół homeopatii” z nr 3/2004, w którym powtórzyła swoje zastrzeżenia. Z kolei w numerze 2/2008 ukazało się świadectwo farmaceutki, która zmieniła swój początkowo przychylny wobec homeopatii stosunek. Jej przesłanie jest jasne: „Wielu pobożnych katolików, których demon nie może już nabrać na pospolite grzechy, wpada w misternie zastawione przez Złego pułapki na tym właśnie polu”.

Woda na młyn egzorcystów

To w Kościele w Polsce nie odosobniona opinia. Przed okultystycznym zaangażowaniem homeopatii przestrzega się podczas rekolekcji i spotkań formacyjnych, na internetowych stronach katolickich (m.in. na Opoce) i w prasie kościelnej. Co jest podstawą tych niepokojów?

Jak się wydaje, przykład idzie „z góry”. Homeopatia nie cieszy się dobrą sławą w środowisku polskich egzorcystów, demonologów i teologów zajmujących się duchowością. O niebezpieczeństwach z nią związanych dyskutowano na międzynarodowej konferencji egzorcystów na Jasnej Górze w lipcu 2007 r. Na pytanie dziennikarzy o zagrożenia współczesnego człowieka prowadzące do uzależnienia od złych duchów ks. Andrzej Grefkowicz, egzorcysta z Warszawy, wskazał wówczas także na korzystanie z niekonwencjonalnych form leczenia: „Są to te wszystkie dziedziny medycyny, np. homeopatia czy energoterapia, które pochodzą z tradycji Wschodu, praktyki zakorzenione w filozofii i religii Wschodu” (KAI). Homeopatia była tematem dyskusji także w lutym tego roku podczas Ogólnokrajowego Zjazdu Egzorcystów w Niepokalanowie.

„Nie sposób lekceważyć takich ostrzeżeń przed homeopatią, które podają poważne argumenty, że jej źródła są okultystyczne. W obliczu tych ostrzeżeń i argumentów postanowiłem nigdy z homeopatycznych leków nie korzystać” – zadeklarował na łamach miesięcznika „W drodze” teolog i autor popularnych „Pytań nieobojętnych”, o. Jacek Salij OP (tekst „Medycyna naturalna czy okultystyczna?”, nr 11/2003). O wiele dalej poszedł znawca demonologii i okultyzmu o. Aleksander Posacki SJ, porównując dylemat: leczyć się ryzykując bałwochwalstwo czy chorować – do sytuacji męczenników pierwszych wieków chrześcijaństwa, których wiara wystawiana była na śmiertelną próbę. „Medycyna magiczna czy okultystyczna może być formą duchowego przetargu: albo ulegniesz pewnym siłom i przyjmiesz ich pomoc, albo nie” (rozmowa „Siła, której nie znamy”, opublikowana we „W drodze” nr 4/2005).

Opinie duszpasterzy nie pozostają bez echa. Lęk przed homeopatią spada zwłaszcza na rzeszę wolontariuszy pracujących w katolickich ośrodkach pomocy dla uzależnionych od sekt i nowych ruchów religijnych. Choć Robert Tekieli, dawniej eksperymentujący z New Age, dziś nawrócony świecki ekspert od duchowych zagrożeń, nie wyklucza, że kiedyś homeopatia stanie się bezpieczna: „Stanie się tak, jeśli powstanie naukowe wyjaśnienie działania homeopatii, a tym samym jej stosowanie nie będzie miało konsekwencji światopoglądowych, nie będzie owocem praktycznego uznania filozofii i religii hinduizmu” („Homeopatia. Encyklopedia New Age dla chrześcijan”). Pytanie tylko, kto ma o to się starać, skoro dla osób wierzących homeopatia jest tak dużym duchowym ryzykiem – ateiści?

Kiedyś wiele zjawisk, których natury jeszcze nie znano, traktowano jako przejawy sił z zaświatów. W dużej mierze odpowiedzialny jest za to nasz naturalny lęk przed nieznanym. Ceną, którą zwykle płacimy za taką odruchową ostrożność, są nasze przesądy.

Samosprawdzające się przepowiednie

W argumentacji religijnych oponentów homeopatii uderzają arbitralność takiego myślenia i jego niezamierzone konkluzje. W mediach katolickich np. przekazywana jest anegdota o ukrytej praktyce spirytystycznej towarzyszącej produkowaniu leków homeopatycznych – świadectwo byłego pracownika jednego z francuskich koncernów (czy wiarygodne?). W efekcie – argumentuje się – leki te nabierają okultystycznej mocy i, przyjmując je, czy tego chcemy, czy nie chcemy, ulegamy wpływom szatana. Szatan – uprzedza się pytanie – może na nas działać poprzez poświęcone mu przedmioty niezależnie od naszej woli. Skoro tak, to co jest w stanie nas uchronić od, powiedzmy, praktyk okultystycznych pracownicy wytwórni mleka dla niemowląt, o których nic nie wiemy? Czerwona wstążeczka?

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

TAGI| HOMEOPATIA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • aga
    10.10.2010 23:08
    tak się składa, że ksiądz, który mnie prowadzi jest też egzorcystą i do homeopatii nie zachaca i pewnie wie dlaczego. Prosił też, żeby błogosławić pokarmy (najlepiej wodą święconą lub dodając poświeconej soli-jedno lub/i drugie warto mieć w domu) nie zdradzając szczegółów ze swojej posługi naprawde gorąco do tego zachęcał. Więc cóż nie wariujmy i niech podejrzliwosć nas nie zeżre, ale co tam dlaczego by tego nie robić. Szczególnie gdzy się ma Małego brzdąca i trzeba mu podać mleko.
  • nordynka
    13.10.2010 12:16
    autor poddaje w wątpliwość autentyczność świadectwa pracownika laboratorium homeopatycznego i kilka innych faktów mających przechylić szalę na bardzie "za"

    szkoda, że nie ma słowa na temat twórcy homeopatii - kim był, w co wierzył,- mnie sama ta wiedza wystarczy, żeby nie sięgać po te "leki" - polecam poszukać sobie, Hanemann, imienia nie pamiętam
  • nika
    14.10.2010 23:35
    Artykuł próbuje wyraźnie problem bagatelizować, rozmydlać, dezawuować argumenty przeciw homeopatii w sposób, który we mnie nie budzi zaufania. Skądinąd wiem, że o. Norkowski, na którego w końcowej części się powołuje, jest ogromnym zwolennikiem homeopatii, więc chcąc zachować obiektywizm trzeba spojrzeć z wielu stron. Strona medyczna to jedno, a "duchowość", w jaką można się wpakować - to drugie. Gdzieś czytałam, że ok. 80% homeopatów (a to nie tylko lekarze) para się przy okazji w różnym stopniu ezoteryką. Sama też takich znam. Leki homeopatyczne + wahadełko + wróżby + trzecie oko itp.
    Nie mówię, że wszyscy, ale tzw. medycyna niekonwencjonalna zachęca do nieostrożnego szukania na różnych polach. Czy warto? Ja się już sparzyłam i Bogu dziękuję, że mi przeszło. A co do skuteczności leków? W moim przypadku w pierwszym okresie były skuteczne niemal natychmiast, a potem - wcale, za to znienacka pojawiły się choroby, których nigdy wcześniej nie miałam. Nie chciałabym wrócić do okresu zafascynowania tą dziedziną. W moim przypadku wywołała więcej szkody niż pożytku.
  • rob
    31.10.2010 20:11
    Warto przyjrzeć się faktom:
    1. Wiadomo, że racjonalnie rzecz biorąc homeopatia działą jak placebo, zatem żaden poważny lekarz nie zaproponuje tego rodzaju leku.
    2. Doświadczenia egzorcystów wskazują na ewidentny wpływ tych leków na życie duchowe.

    Każdy więc może dokonać wyboru zgodznie z Pawłowycm: "wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść". Jak widać Paweł z Tarsu był człowiekiem dość pragmatycznym.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama