Samotność a wspólnota

eSPe 90/3/2010

Tak po ludzku sądząc, człowiek zawsze jest samotny przy podejmowaniu różnego rodzaju decyzji. Choć znowu z punktu widzenia wiary, powinienem mieć świadomość, że mam asystencję Ducha Świętego.

 

eSPe: Czy Ksiądz czuje się samotny?

Ks. prof. dr hab. Janusz Mastalski: To jest bardzo trudne pytanie, bo zawiera w sobie problem, który można opisać następująco: czy kapłan, który z definicji swojego powołania jest człowiekiem bliżej Chrystusa, może się czuć samotny? Gdybym powiedział, że nie czuję się samotny, to pewnie bym skłamał. Tak po ludzku sądząc, człowiek zawsze jest samotny przy podejmowaniu różnego rodzaju decyzji. Choć znowu z punktu widzenia wiary, powinienem mieć świadomość, że mam asystencję Ducha Świętego. Natomiast z punktu widzenia czysto ludzkiego, czuję się wielokrotnie samotny, jednak nie z tego powodu, że nie ma przy mnie kogoś bliskiego, ale dlatego, że mam świadomość ogromnej odpowiedzialności za decyzje, które muszę podejmować. Nieraz jestem samotny w tym odczytywaniu Woli Bożej. Zastanawiam się, czy to mówi Chrystus, czy to mówię ja z punktu widzenia mojej wygody,. Trzeba odróżnić dwa pojęcia: samotność i bycie samemu. Człowiek samotny to ten, który ma wewnętrzne poczucie opuszczenia, niezrozumienia, oddalenia, zdradzenia. Bycie samemu oznacza raczej niewiązanie się z kimś, brak wyłączności na konkretną osobę. Myślę, że kapłan jest sam, ale nie powinien być samotny.

W jakich momentach życia doskwiera Księdzu samotność?

Często kiedy muszę podjąć decyzję co do rady dla kogoś w sytuacji będącej dramatem życiowym. Nie za bardzo mam kogo zapytać, czy dobrze postępuję. Wierzę, że Chrystus działa przeze mnie, ale jest mi bardzo trudno odczytać z całkowita pewnością: czy to Chrystus mówi, czy to wyłącznie moja intuicja? Samotność odczuwam szczególnie wtedy, kiedy zostaję zdradzony przez kogoś, na kim mi zależało, komu zaufałem. Myślę, że wtedy ta samotność jest bardziej poczuciem bycia oszukanym. I pewnie czuję się także samotny w swoich przemyśleniach, których inni nie chcą zrozumieć. Nie są to jednak chwile, które by przesłaniały świadomość faktu, że warto poświęcić Chrystusowi wszystkie ludzkie odczucia, emocje.

Jak sobie radzić z poczuciem samotności, kiedy jest się odpowiedzialnym za drugiego człowieka?

Nade wszystko trzeba więcej ufać Panu Bogu. Zauważam coraz częściej, że można radzić, ale  najbardziej skuteczna jest modlitwa w intencji tego człowieka, któremu udziela się rad. W związku z tym zawsze, kiedy mam rozwiązać jakiś problem czy podpowiedzieć rozwiązanie – a wiem, że będę o tym rozmawiał z daną osobą – sięgam do samego Źródła. Modlę się, abym umiał tę sytuację odczytać, zakwalifikować, żebym mógł coś konkretnego i adekwatnego do sytuacji podpowiedzieć. To jedna sprawa. A druga to dar posiadania powierników, ludzi bliższych, z którymi można by było – nie mówiąc konkretnie o co chodzi – skonsultować i zobiektywizować własne, subiektywne odczucia. I myślę, że to są najważniejsze kwestie. Istnieją nieraz takie sytuacje, kiedy decyzje trzeba podejmować bardzo szybko (np. w konfesjonale) i wtedy zostaje akt strzelisty.

Czy można powiedzieć, że autentyczne życie duchowe i kompetencja, przygotowanie do posługi dają nam pewność, że możemy pomagać drugiej osobie?

Bałbym się stwierdzenia, że dają pewność. Niewątpliwie dają możliwości, ale czy pewność? Mogę z tego długiego doświadczenia spowiedniczego i pomagania innym ludziom wywnioskować, że im człowiek jest bardziej pokorny w pomaganiu, tym jest bardziej skuteczny. W związku z tym byłbym daleki od używania słowa „pewny”. W jakiejś mierze osobowość pomagającego jest czymś szalenie ważnym, również jego dyspozycja, życie duchowe. Jeśli ktoś znalazł w życiu spowiednika, kierownika duchowego, powiernika, mentora, który jest głęboki, ma bogate życie wewnętrzne, jest człowiekiem zasad, wartości – czyli znalazł mistrza – wydaje mi się, że to jest połowa sukcesu w życiu.

Tak zmieniając temat, czy ksiądz ma doświadczenie w pracy z młodzieżą?

Teraz nie katechizuję, ale już od lat pracuję z młodzieżą akademicką. Mam natomiast za sobą dziesięć lat katechezy. Obecnie na kilku uczelniach mam kontakt z młodymi, którzy studiują pedagogikę, dziennikarstwo czy nauki o rodzinie. Generalnie jest to środowisko studenckie.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama