Czy teoria ewolucji jest do zbawienia koniecznie potrzebna?

Katecheta 2/2011

Czyli jak mądrze mówić z młodzieżą o wierze i nauce

 

1. Dwie drogi, jedno Źródło

Wielu spośród współczesnych młodych ludzi w wieku szkolnym naprawdę orientuje się w wybranych naukach szczegółowych: chemii, fizyce, biologii i innych. Jest to bardzo dobra informacja, bowiem społeczeństwo czeka na specjalistów z tych dziedzin, by zasilili kręgi naukowców, teoretyków i praktyków. Jednocześnie ci sami młodzi pasjonaci nauki przyjmują niekiedy, że współczesny obraz świata, powstały poprzez czerpanie z naukowych faktów i ich interpretacji, jest przeciwny obrazowi świata wyłaniającego się z teologii (wiary) Kościoła katolickiego. To zjawisko charakteryzuje nie tylko młodych naukowców (chociaż w ich przypadku tym bardziej zatrważa) – ale także w ogóle współczesną młodzież szkolną. Jednak nie tylko uczniowie, czasem i sami dorośli – rodzice, nauczyciele i katecheci, niezbyt jasno rozumieją relację pomiędzy wiarą i nauką. Tymczasem Urząd Nauczycielski, także w swoich oficjalnych wypowiedziach, jasno wskazuje, że nie ma żadnego konfliktu pomiędzy rzetelnymi osiągnięciami współczesnych nauk przyrodniczych i prawdziwą wiarą Kościoła. Szablonowym przykładem jest tutaj sztuczne przeciwstawianie teorii materialnej ewolucji wszechświata (w tym ewolucji ciała człowieka) doktrynie o stworzeniu wszechświata i człowieka przez Boga. Najbardziej jednak ujawnia się ta część sztucznej sprzeczności pomiędzy ewolucją ludzkiego ciała i stworzeniem człowieka przez Boga.

Z całą mocą należy zaznaczyć już na początku naszej refleksji: nie ma tu żadnej sprzeczności. Teoria ewolucji materii jawi się obecnie jako najlepsze możliwe wyjaśnienie powstania i rozwoju wszechświata w jego materialnej części. Papież Jan Paweł II przypomniał słowa z encykliki Humani generis, o tym, że „nie ma sprzeczności między ewolucją a nauką wiary o człowieku i jego powołaniu, pod warunkiem, że nie zagubi się pewnych niezmiennych prawd”[1]. Zaznaczył także, że „zbieżność wyników niezależnych badań – bynajmniej nie zamierzona i nie prowokowana – sama w sobie stanowi znaczący argument na poparcie tej teorii”[2]. Słowa te nie potwierdzają wyjaśnienia ewolucyjnego jako ostatecznego i pewnego wyjaśnienia powstania materialnego wszechświata i ciała człowieka (tę kwestię zostawmy specjalistom z dziedziny nauk przyrodniczych), co właśnie obnażają błąd przeciwstawiania sobie ewolucji i stworzenia. O wiele prawdziwiej brzmi wyrażenie „ewolucja i stworzenie” niż „ewolucja a stworzenie”. „A” bowiem wskazuje na jakieś poróżnienie, które może doprowadzić do ostatecznego rozejścia się tych dwóch aspektów jednej rzeczywistości, natomiast spójnik „i” wskazuje na komplementarność ewolucji i stworzenia. Komplementarność jest świadectwem o wiele głębszej spójności – spójności ludzkiego poznania, które dokonuje się zarówno na płaszczyźnie wiary, jak i nauki, a między nimi nie ma „podziału ostatecznego”[3], ale – przy uznaniu różnic tych dróg poznania – należy pamiętać o ich wzajemnym na siebie oddziaływaniu.

2. Ewolucja – sposób na życie

Spróbujmy teraz przybliżyć relację między stworzeniem i ewolucją w perspektywie wiary i nauki, aby głębiej zrozumieć zagadnienie relacji między tymi dwiema drogami poznania. Na przestrzeni ostatnich dwóch stuleci fizyka, szczególnie kosmologia, oraz biologia dostarczyły faktów, których powszechnie przyjmowaną w świecie naukowym (coraz bardziej przyswajaną także w powszechnej opinii społecznej) interpretację określa się mianem teorii ewolucji kosmologicznej (ewolucji wszechświata) oraz biologicznej (neodarwinizm). Teoria ewolucji kosmologicznej mówi, że wszechświat w swoich pierwszych chwilach istniał w bardzo gęstych stanach materii, zajmując – niedostrzegalnie dla oka – mało miejsca. Od tego momentu, jakieś 13,7 miliarda lat temu, aż do czasu obecnego wszechświat się rozszerza. Z czasem pojawiły się kolejne rodzaje oddziaływań: tak zwane jądrowe silne i słabe, elektromagnetyczne i wreszcie grawitacyjne; materia gromadzi się w coraz większych skupiskach na coraz szerszej przestrzeni i powstają galaktyki, a w nich układy słoneczne. Nasze słońce ma ok. 5 miliardów lat. Życie na Ziemi opiera się na chemii węgla, a węgiel powstaje w gwiazdach. Słońce jest gwiazdą drugiej albo trzeciej generacji. Bez węgla nie byłoby życia na Ziemi – a więc bez gwiazd, w których on powstaje – nie byłoby życia w znanej nam postaci. Słońce istnieje dopiero 5 miliardów lat; wszechświat – 15 miliardów! Ziemia powstała po pojawieniu się Słońca. Organizmy rozwijają się, dostosowują do warunków środowiska i organizują w coraz doskonalsze żywe struktury organiczne.

W pewnym momencie tej ewolucji biologicznej przekroczono tzw. próg hominizacji. Bóg w sobie tylko znany sposób sprawił, że wśród rozwijającego się życia pojawił się organizm posiadający życie nie tylko natury biologicznej, ale i duchowej: człowiek. Jego ciało Bóg stworzył, posługując się procesami ewolucji; pierwiastek duchowy to wynik bezpośredniej Bożej ingerencji. Oto współczesna wizja wszechświata, wizja ewolucyjna, której częścią jest ewolucja biologiczna ciała człowieka. Jednakże z perspektywy naszej wiary to właśnie pojawienie się człowieka jest punktem, któremu zostało podporządkowane istnienie całego wszechświata: „A wreszcie rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!” (Rdz 1,26). Do momentu pojawienia się człowieka życie na ziemi dostosowywało się – w wyniku zmian biologicznych – do swojego środowiska. Od momentu, gdy pojawił się człowiek, to on dostosowuje środowisko do swoich potrzeb – ewolucja biologiczna przeszła w ewolucję kulturową[4].

Powyższa ewolucyjna wizja nie kłóci się wcale z katolicką nauką o stworzeniu, ale – wręcz przeciwnie – pokazuje, że stworzenie i ewolucja to dwa aspekty tej samej rzeczywistości, poznawanej na drodze nauk przyrodniczych i teologii. Kwestię tę można wyjaśnić, wykorzystując katolicką naukę o stworzeniu, której pewien aspekt odszedł – zdaje się – w cień w pewnym okresie historii Kościoła, a ostatnio na nowo ujrzał światło dzienne. Chodzi o rozumienie stwórczego aktu Boga. Ma on podwójny aspekt; mówimy o powołaniu do istnienia wszechświata: z nicości do bytu oraz o podtrzymywaniu go w istnieniu: creatio continua. O tym drugim aspekcie, mimo iż jest on wspomniany w Katechizmie Kościoła Katolickiego, nadal często się zapomina. Bóg nie tylko stworzył świat, to znaczy powołał do istnienia z nieistnienia. On wciąż podtrzymuje go w istnieniu, to znaczy jest jego zasadą – sprawia, że wszechświat się „dzieje”. Istnienie świata jest zależne, w sensie absolutnym, od Boga. Także procesy, które zachodzą w świecie materialnym są od Boga zależne. Nie w takim znaczeniu, że Bóg każdy proces bezpośrednio powoduje czy kontroluje swoim działaniem, ale w takim, iż jest On twórcą praw, które rządzą wszechświatem, a które my nazywamy prawami przyrody. Pamiętajmy, że Bóg jest wobec świata transcendentny, ale w jakiś tajemniczy sposób Opatrzność zawiaduje światem. I to wcale nie wyklucza autonomicznego działania praw przyrody. Jednym z tych praw jest prawo ewolucji. Bo, jak stwierdził laureat Nagrody Tempeltona, ks. prof. Michał Heller, ewolucja „to imię czasu wypełnionego zdarzeniami”[5].

3. Obraz świata a nauki przyrodnicze i teologia

Kiedy już zapoznaliśmy się z powyższymi informacjami z dziedziny nauki i teologii, zadajmy sobie następujące pytania: Skąd taki stan rzeczy, to znaczy w jakich faktach ma źródło błędny pogląd o sprzeczności teorii ewolucji i stworzenia, który to pogląd dominuje wśród uczniów, jak również ich rodziców czy nauczycieli? Jakie mogą być tego konsekwencje?

Wydaje się, że taki stan rzeczy wynika z niezbyt jasnego zrozumienia różnic między metodą i celem teologii a metodami i celem wybranych nauk szczegółowych, a także z braku rzetelnej znajomości osiągnięć obydwu tych dziedzin i dróg poznania. Niestety, te przyczyny mogą prowadzić do daleko bardziej niebezpiecznych skutków niż tylko ignorancja naukowa i teologiczna: do antagonistycznej postawy wobec nauki lub wiary, a w konsekwencji – do budowania obrazu świata tylko na nauce lub tylko na interpretacji Pisma Świętego. Częstokroć u rodziców, nauczycieli, a może i w całych społecznościach lokalnych tkwi – zakorzeniona – bardziej fundamentalna sprzeczność, nieporozumienie oparte na błędnych informacjach, że naukowy i teologiczny, tj. wywnioskowany z interpretacji Biblii, obraz świata mogą pozostawać w faktycznej opozycji.

 


[1] Przemówienie papieża Jana Pawła II do członków Papieskiej Akademii Nauk z 22 października 1996 r., cyt. za: „L’Osservatore Romano” 1997, nr 1, s. 18.

[2] Tamże.

[3] Tytuł książki C.S. Lewisa.

[4] Myśl wyrażona przez J. Ayala podczas XIII Krakowskiej Konferencji Metodologicznej, która odbyła się w dniach 18-19 maja 2009 r. Por. A. Waś-Turecka, My kontra Wszechświat [online], [dostęp: 13 grudnia 2010]. Dostępny w Internecie: http://fakty.interia.pl/tylko_u_nas/news/my-kontra-wszechswiat,1310898,3439.

[5] Heller, Teologia i wszechświat, Tarnów, Wydawnictwo Diecezji Tarnowskiej Biblos, 2009, s. 87.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • anna
    13.02.2011 19:20
    Bardzo mądralińskie. Oczywiście Pan Bóg mógł sobie wymyślić i ewolucję do stworzenia świata, tylko po co miałby to robić?
    Z wiarą teoria ewolucji może być pogodzona.
    Ale na odwrót nie. Po co Darwin wymyślił teorię ewolucji, do walki z wiarą. Teoria ewolucji katolikowi do wiary nie jest potrzebna, jest potrzebna do wiary ateiście.

    A jest po prostu bzdurna. Jak można wierzyć, że tak skomplikowane coś jak DNA powstało sobie przypadkiem z atomów? Jak można wierzyć, że jeden gatunek zastąpił drugi? Jest np. tysiąc myszy i co? Każdej tej z tysiąca myszy równo wydłuża się palec w ciągu jej życia o milimetr np. I każdemu z 10 tysięcy potomków tych tysiąca myszy znowu o milimetr itd aż w końcu któregoś razu - co? pojawia się nagle milion nietoperzy a myszy już nie ma? To gdzie są skamieliny po kolei tych myszy z coraz dłuższymi palcami?
    A krokodyl czemu się nie przekształcił?

    Poza tym , jeśli ewolucja dąży do doskonałych organizmów dobrze przystosowanych, to powinno być ich kilkanaście zwierzęcych - ze dwa latające nisko wysoko, ze dwa w morzu głębiej, płyciej, na lądzie jedno pustynne, drugie bagniste, trzecie w lasach i koniec! A nie tysiące gatunków

    Głupie to jest i tyle. I nie ma na to żadnych dowodów.

  • Biblijny
    14.02.2011 08:00
    Dzięki Marcin za miłe słowo.
    Jak widać po wypowiedziach innych osób teoria ewolucji chyba nie za bardzo się przyjmuje między osobami wierzącymi w Boga Wszechmogącego.Dodam jeszcze,że Pan Jezus w swoich wypowiedziach wielokrotnie potwierdzał fakt istnienia Adama i Ewy,Noego,Abrahama,Mojżesza,Proroków.Czy zatem Pan Jezus wierzył w mity?Tak samo święci apostołowi wierzyli w to,że:" Wszelkie Pismo od Boga natchnione [jest] i pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości - aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu."[2 Tymoteusza 3:16-17.]; oraz,że:" Słowo Twoje [Boga]jest prawdą."[Jana 17:17.];i:"Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca. "[Hebrajczyków 4:12.]
    Nie dajmy się zwariować.Nauka odkrywa to,co Bóg stworzył i wykorzystuje to do celów dobrych i złych.Dobrych np.w medycynie a złych np.technologia która sprzyja używana jest do produkcji broni.Ile jest jeszcze rzeczy,których nauka nie odkryła?
    Bóg miał "całą wieczność" aby doskonale zaplanować świat i to co go napełnia.Jego plan jest idealny.Dlatego mógł uczynić świat gotowym.Mógł to uczynić tak,jak to podaje Biblia:"Rzekł Bóg i stało się" Ks.Rodzaju.
    I na koniec:

    " Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć,
    wzywajcie Go, dopóki jest blisko!
    Niechaj bezbożny porzuci swą drogę
    i człowiek nieprawy swoje knowania.
    Niech się nawróci do Pana, a Ten się nad nim zmiłuje,
    i do Boga naszego, gdyż hojny jest w przebaczaniu.
    Bo myśli moje nie są myślami waszymi
    ani wasze drogi moimi drogami -
    wyrocznia Pana.
    Bo jak niebiosa górują nad ziemią,
    tak drogi moje - nad waszymi drogami
    i myśli moje - nad myślami waszymi.

    Skuteczność słowa Pańskiego

    Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg
    spadają z nieba
    i tam nie powracają,
    dopóki nie nawodnią ziemi,
    nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju,
    tak iż wydaje nasienie dla siewcy
    i chleb dla jedzącego,
    11 tak słowo, które wychodzi z ust moich,
    nie wraca do Mnie bezowocne,
    zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem,
    i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa. "Izajasz 55:6-11.

    Nie dajmy się zwieść.Nauka jest pomocą dla człowieka ale nie może być miarą wszechrzeczy.To tylko jedno z narzędzi,którym możemy się posługiwać.

    Pozdrawiam wszystkich!
  • Viator
    14.02.2011 10:00
    Ewolucja gatunków jest faktem. Teorią jest to, jak próbuje się ją opisywać. A dowodem na to, ze organizmy ewoluują jest biochemia. Mamy w sobie mnóstwo takiego samego budulca jak inne organizmy, albo budulca nieznacznie zmodyfikowanego. Intuicja, że do ssaków człowiekowi bliżej niż do płazów jest potwierdzona przez biochemię.

    Fakt ewolucji organizmów jest też uzasadniony przez wykopaliska. Naprawdę organizmy się rozwijają. Jedne się wyłaniają z niebytu, inne odchodzą w niebyt. I tylko ewolucja człowieka wzbudza jakieś emocje. A przecież nie jest to sprzeczne z biblijnym przekazem o stworzeniu człowieka. Ulepieni z prochu jesteśmy cząstką świata przyrody. Co dziwnego w tym, ze naukowcy opisują to jako proces?

    I jeszcze jedno. Że biblijnego przekazu nie należy traktować dosłownie pokazuje sama Biblia. W pierwszym tekście o powstaniu świata jest inna kolejność pojawiania się stworzeń niż druga. Co z tego? Ano obala to tezę piszących tu oburzonych czytelników, że te teksty należy czytać dosłownie. Bo jak dosłownie, to mamy sprzeczność.

    Przy okazji zwrócę uwagę, że nie ma się co oburzać na taki tekst na katolickim portalu. Mniejsza o to, że jego autor ma racje i nie ma tu nic sprzecznego z nauczaniem Kościoła. Ważniejsze, ze jest to przedruk z Katechety, pisma dla katechetów. Wydawanego przez Kościół w Poznaniu. Zamiast więc narzekać na brak poglądów katolickich w portalu należałoby zapoznać się ze stanowiskiem własnego Kościoła...
  • renata155
    14.02.2011 14:50
    teoria Darwina,nadal także jest tylko teorią (pomimo ze wprowadzono ja do szkolnictwa)--i w sumie jedno z drugim w niczym się nie kłoci--nie ma rozdźwięku pomiędzy nauką a istnieniem Boga stwórcy (w każdym razie ,dla mnie żadnego)
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama